Po­budka. Oli­wio, punk­tu­al­nie o siód­mej czter­dzie­ści pięć ma­szyna do śnia­dań za­ser­wuje to­sty z wo­do­ro­stami i wi­ta­mi­nową kawę. O ósmej za­cznie się lek­cja ad­mi­ni­stra­cji sie­cio­wej, po­tem dwie go­dziny teo­rii in­for­ma­cji, al­go­ryt­mika i ar­chi­tek­tura pro­ce­so­rów. Czter­na­sta – spa­cer z ro­dzi­cami! Dane na ciąg dal­szy dnia prze­two­rzę póź­niej”. Oli­wia prze­ciąga się, po czym za­kłada srebrny uni­form, uszyty z od­por­nej na plamy i za­gnie­ce­nia fo­lii. Kom­pu­ter po­ko­jowy nie da jej spo­koju, a tylko ro­dzice znają kod, który mógłby go wy­łą­czyć. Ma­szyna prze­jęła ich funk­cje. Po­noć jesz­cze ja­kieś sto lat temu to ro­dzice bu­dzili dzieci, przy­go­to­wy­wali i po­da­wali im śnia­da­nia. Wspólne po­siłki i roz­mowa były na po­rządku dzien­nym. Te­raz nad­rzędną rolę w ży­ciu czło­wieka peł­nią me­cha­ni­zmy elek­tro­niczne! Oli­wia zjada śnia­da­nie ze sma­kiem (ro­boty do po­sił­ków za­pro­gra­mo­wane są per­fek­cyj­nie). Na czas lą­duje przed lap­to­pem lek­cyj­nym. Wir­tu­alna komp-nauczycielka wita klasę z ekranu. Ucznio­wie są re­alni, ale wi­dują się tylko na mo­ni­to­rze kom­pu­tera. Kom­pu­ter na­czelny za­bra­nia re­la­cji mię­dzy­ludz­kich, które od­ry­wają od na­uki i pracy. Uznaje tylko te, które są nie­zbędne do prze­dłu­że­nia ga­tunku – ro­dzinne. Ale sku­tecz­nie dba o to, by lu­dzie za­po­mnieli o uczuciach.

foto_01-01_12-2017

Lek­cje się skoń­czyły. Czas na spa­cer z mamą i tatą. Oliwka za­wsze po lek­cjach spo­tyka się z nimi na kilka mi­nut w le­sie. Wir­tu­al­nym! Ostat­nie drzewo na ziem­skim glo­bie znik­nęło w 2089 roku. Uni­ce­stwiły je za­nie­czysz­cze­nia śro­do­wi­ska. Zza okien czę­ściowo opusz­czo­nego blo­ko­wi­ska, w któ­rym mieszka dziew­czyna, wy­ziera in­du­strialna rze­czy­wi­stość – do­mi­nuje prze­my­słowa architektura.

Cześć, jak mija dzień?” – pi­sze na mes­sen­ge­rze tata. „Dużo na­uki” – od­po­wiada Oliwka. Ich awa­tary prze­su­wają się le­śną ścieżką. Jest bez­wietrz­nie, świeci słońce. Do­łą­cza po­stać mamy: „Jak po­stępy w na­uce teo­rii in­for­ma­cji?”. Au­to­ma­tyczna wy­miana zdań. Bez­przed­mio­towa kon­wer­sa­cja, po­zba­wiona emo­cji. W świe­cie kom­pu­te­rów i ro­bo­tów lu­dzie upodob­niają się do maszyn…

Po spa­ce­rze czas na obiad – stek wo­łowy ste­ry­li­zo­wany pro­mie­nio­wa­niem jo­ni­zu­ją­cym. Na­stęp­nie za­ję­cia do­dat­kowe: ta­niec i gra w te­nisa. Oczy­wi­ście przed Play Sta­tion! Pora na krótką prze­rwę. Wyj­ście na ze­wnątrz – ze względu na rze­kome ska­że­nie pro­mie­nio­twór­cze – jest su­rowo za­bro­nione. Oli­wia prze­cha­dza się po miesz­ka­niu. Nad pa­ne­lem ste­ru­ją­cym oświe­tle­niem znaj­duje wnękę, któ­rej ni­gdy wcze­śniej nie za­uwa­żyła. Wy­ciąga z niej za­ku­rzoną księgę. Za­gląda do środka i wi­dzi zu­peł­nie nie­znane znaki. Jak je roz­szy­fro­wać? Z po­mocą przy­cho­dzi In­ter­net. To pi­smo od­ręczne! Oka­zało się, że zna­la­zła pa­mięt­nik pra­babci z 2017 roku! „Nie ma nic pięk­niej­szego, niż gdy mię­dzy dwoj­giem lu­dzi bu­duje się więź. Może mieć różny prze­bieg. Ser­deczne sto­sunki oparte na wza­jem­nej życz­li­wo­ści – to przy­jaźń. Ist­nieje też mi­łość. Kto jej do­świad­czy, bę­dzie wie­dział, że bez niej nic nie ma sensu”. W oczach Oli­wii po­ja­wiają się łzy. Od­czuwa silną po­trzebę kon­taktu z ludźmi. Prze­pi­suje pa­mięt­nik do kom­pu­tera i wy­ko­rzy­stu­jąc po­nad­prze­ciętne umie­jęt­no­ści in­for­ma­tyczne, wy­syła tekst pra­babki do ko­le­gów i ko­le­ża­nek z klasy. Szybko do­staje pierw­szą od­po­wiedź: „Mia­łem wra­że­nie, że sys­tem kła­mie, in­for­mu­jąc o cał­ko­wi­tym ska­że­niu śro­do­wi­ska, by cze­goś waż­nego nas po­zba­wić. Za­ry­zy­kujmy spo­tka­nie w re­alu. Thom­son”. Oli­wia pierw­szy raz w ży­ciu się uśmiecha...

 

Iwona Bińczycka-Kołacz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Drogi”. Za­chę­camy do pre­nu­me­raty. O „Drogę” py­taj­cie także w swo­ich parafiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: