Nie lu­bi­my być roz­li­cza­ni, szcze­gól­nie z te­go, co zro­bi­li­śmy źle. Le­piej jest my­śleć i mó­wić o tym, co po­zy­tyw­ne. I su­per! Jed­nak cza­sa­mi war­to zgo­dzić się na trud, a mo­że na­wet ból spoj­rze­nia na swo­je nie­do­cią­gnię­cia. Po to, by się roz­wi­jać i iść da­lej.

Na­rzę­dziem, któ­re mo­że nam po­móc w ta­kim roz­li­cze­niu, jest ra­chu­nek su­mie­nia. Do­brze prak­ty­ko­wa­ny po­ma­ga le­piej prze­żyć jed­ne z waż­niej­szych mo­men­tów, któ­re roz­wi­ja­ją na­szą wia­rę – spo­wie­dzi.

Se­zon gry­po­wy w peł­ni… Idąc do le­ka­rza po ja­ką­kol­wiek ra­dę czy re­cep­tę, mu­si­my naj­pierw po­wie­dzieć do­kład­nie o tym, co nam do­le­ga. Je­śli nie bę­dzie­my po­tra­fi­li do­kład­nie opi­sać to­wa­rzy­szą­cych cho­ro­bie ob­ja­wów, być mo­że nie prze­ka­że­my le­ka­rzo­wi wy­star­cza­ją­cych in­for­ma­cji, aby mógł nam po­móc. Ze spo­wie­dzią jest po­dob­nie.,

foto_01-03_24-2017

Co to jest?

Ra­chu­nek su­mie­nia jest spraw­dze­niem sta­nu na­szej du­szy. Nie po­le­ga on na su­biek­tyw­nym, wła­snym prze­gląd­nię­ciu te­go, co jest w po­rząd­ku, a co nie. Każ­dy z nas z ra­do­ścią uznał­by, że wszyst­ko jest ok. Na­sze su­mie­nie jest na­rzę­dziem słu­żą­cym do spraw­dza­nia słusz­no­ści na­szych de­cy­zji, ale nie mo­że ono być na­rzę­dziem osta­tecz­nym. Tak jak każ­de na­rzę­dzie (np. pi­ła, nóż) mo­że się stę­pić, tak i su­mie­nie mo­że ulec de­for­ma­cji. Jest więc ono skon­fron­to­wa­niem swo­ich wła­snych de­cy­zji z Ewan­ge­lią i na­uką Ko­ścio­ła. To Sło­wo Bo­ga i na­uka Ko­ścio­ła (a nie wła­sne wi­dzi­mi­się od­no­śnie te­go, co jest ok) mu­szą być lu­strem, w któ­rym po­win­ni­śmy się prze­glą­dać we­wnętrz­nie. Dla­te­go też stan na­szej wie­dzy i zna­jo­mość Sło­wa Bo­że­go jest nie­zwy­kle waż­na.

Po­nad­to w ra­chun­ku su­mie­nia nie po­win­ni­śmy po­le­gać na na­szych wła­snych uczu­ciach. One rów­nież by­wa­ją złud­ne i ulot­ne. Po­tra­fią roz­myć ro­zu­mo­we pa­trze­nie na rze­czy­wi­stość. Przy­kła­dem mo­że być abor­cja. Nie ma wąt­pli­wo­ści, że jest ona grze­chem. Jed­nak gdy do­wia­du­ję się, że roz­wa­ża ją kil­ku­na­sto­let­nia dziew­czy­na, przed któ­rą jest jesz­cze ca­łe ży­cie, bar­dzo szyb­ko i ła­two włą­cza­ją się emo­cje, któ­re za­ciem­nia­ją rze­czy­wi­stość. To, co do tej po­ry bez­dy­sku­syj­nie uzna­wa­li­śmy za za­bój­stwo, w tym kon­kret­nym przy­pad­ku mo­gło­by stać się kwe­stią dys­ku­sji.

Kie­dy i jak czę­sto?

Czę­sto by­wa tak, że ra­chu­nek su­mie­nia ro­bi­my przed sa­mą spo­wie­dzią. I słusz­nie, bo je­śli przy­stę­pu­je­my do niej re­gu­lar­nie (np. co mie­siąc), jest wiel­ka szan­sa, że o ni­czym waż­nym nie za­po­mni­my. Jed­nak że­by do­brze zro­bić ra­chu­nek su­mie­nia, war­to się uczyć czy­nić go co­dzien­nie. Naj­lep­szym na to mo­men­tem jest mo­dli­twa na za­koń­cze­nie dnia. Ta­kie pod­su­mo­wa­nie dnia po­mo­że nam po­dej­mo­wać kon­kret­ne de­cy­zje od­no­śnie te­go, co jesz­cze po­win­ni­śmy zmie­nić w na­szym po­stę­po­wa­niu, co za­nie­dba­li­śmy, a cze­go by­ło zwy­czaj­nie zbyt du­żo. Tak uczył swych bra­ci św. Igna­cy Loy­ola! Zna­nym i my­ślę, że sku­tecz­nym na­rzę­dziem do pra­cy nad so­bą, jest wła­śnie tzw. igna­cjań­ski ra­chu­nek su­mie­nia.

 

Ks. Ka­mil Go­łusz­ka

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: