Pytanie do psychologa

Dro­go, nic mi się nie chce ro­bić, a już zwłasz­cza od­ra­biać za­jęć. Smut­no mi przez ca­ły czas i słu­cham smut­nych pio­se­nek, no chy­ba że spo­ty­kam się z przy­ja­ciół­mi. Wte­dy śmie­je­my się i do­brze się ba­wię. Chy­ba nie wspo­mnia­łem, że moi ro­dzi­ce są w trak­cie roz­wo­du. Czy to jest de­pre­sja? Ty­le o niej sły­sza­łem. Je­stem cho­ry? Co mam zro­bić, Mi­chał

Mi­cha­le!

Pa­mię­taj, że nie da się po­sta­wić dia­gno­zy na pod­sta­wie kil­ku zdań. Jed­nak to, co na­pi­sa­łeś na­pa­wa opty­mi­zmem. Oso­ba w de­pre­sji zwy­kle nie po­tra­fi cie­szyć się z ni­cze­go, a pi­szesz, że spo­tka­nie pod­no­si Cię na du­chu. To wspa­nia­le mieć przy­ja­ciół!

Smu­tek wy­glą­da na na­tu­ral­ną re­ak­cję na prze­dłu­ża­ją­cy się stres. Na­wet je­śli ro­dzi­ce pod­cho­dzą do roz­wo­du w mak­sy­mal­nie kul­tu­ral­ny spo­sób, jest to na pew­no dla Cie­bie trud­ne. Każ­da du­ża zmia­na w ży­ciu po­wo­du­je tzw. re­ak­cję stre­so­wą, a co do­pie­ro wy­wró­ce­nie do­mo­we­go ży­cia do gó­ry no­ga­mi.

Czym jest stres?

Stres to nie­swo­ista re­ak­cja or­ga­ni­zmu na po­ten­cjal­ne za­gro­że­nie. Pry­mi­tyw­ne czę­ści mó­zgu, te od­po­wie­dzial­ne za prze­trwa­nie, re­agu­ją na moż­li­we za­gro­że­nie, przy­go­to­wu­jąc cia­ło do ata­ku lub uciecz­ki. Po­ja­wia­ją się np. nie­po­kój, za­wę­że­nie uwa­gi, na­pię­cie mię­śni itp.

Fot. pixabay.com / ar­ha­vi­su­al.

Ty­po­wy przy­kład gdy ta­ka re­ak­cja się przy­da­je – wcho­dzisz na uli­cę i sły­szysz pisk opon. Na­tych­miast spię­ty od­ska­ku­jesz na chod­nik, a po­tem do­pie­ro do­cie­ra do Cie­bie, co się sta­ło. Pry­mi­tyw­ne czę­ści mó­zgu bły­ska­wicz­nie oce­ni­ły, że coś za­gra­ża Two­je­mu ży­ciu i za­re­ago­wa­ły, za­nim po­my­śla­łeś. Włą­czył się tzw. od­ruch orien­ta­cyj­ny, a za­raz po nim re­ak­cja stre­so­wa, któ­ra mo­bi­li­zu­je cia­ło do ata­ku lub uciecz­ki.

Pro­blem po­le­ga na tym, że cia­ło po­dob­nie (choć wol­niej) mo­bi­li­zu­je czło­wie­ka do wal­ki ze stre­sem in­ne­go ro­dza­ju. Np. pro­ble­ma­mi mię­dzy­ludz­ki­mi. Gdy ro­dzi­ce się roz­wo­dzą, za­ni­ka po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Pry­mi­tyw­ne czę­ści mó­zgu pod­po­wia­da­ją: za­walcz z tym lub uciek­nij od tej sy­tu­acji. W cia­ło wkra­da się nie­ustan­ne na­pię­cie, my­śli krą­żą upo­rczy­wie wo­kół pro­ble­mu. Cia­ło pro­du­ku­je nie­na­tu­ral­nie du­że por­cje kok­taj­lu hor­mo­nal­ne­go, któ­ry pod­trzy­mu­je or­ga­nizm w go­to­wo­ści do wal­ki lub uciecz­ki. Ty­le że od te­go nie uciek­niesz, bo nie masz wpły­wu na de­cy­zje swo­ich ro­dzi­ców. Dla­te­go po­ja­wia się wy­czer­pa­nie, znie­chę­ce­nie, smu­tek, po­czu­cie bez­rad­no­ści, nie­chęć do ro­bie­nia cze­go­kol­wiek.

Play­li­stą w smu­tek!

To, co mo­żesz zro­bić, co od Cie­bie za­le­ży, to wal­ka ze skut­ka­mi stre­su. Słu­cha­nie smut­nej mu­zy­ki mo­że po­móc, po­dob­nie jak wy­pła­ka­nie się, jed­nak na dłuż­szą me­tę mo­że utrwa­lać przy­gnę­bie­nie. Dla­te­go war­to przy­go­to­wać so­bie play­li­stę wy­pro­wa­dza­ją­cą ze złe­go na­stro­ju. Za­czy­nasz od ulu­bio­nych smut­nych pio­se­nek, ale stop­nio­wo do­da­jesz do play­li­sty pio­sen­ki co­raz bar­dziej ra­do­śniej­sze.

Do­sko­na­łym po­my­słem jest też spo­ty­ka­nie się z przy­ja­ciół­mi. Ba­da­nia po­ka­zu­ją, że pod­trzy­mu­ją­cy na du­chu przy­ja­cie­le są naj­lep­szym le­kar­stwem na stres. Na­wet nie mu­szą z To­bą roz­ma­wiać o pro­ble­mie, sa­mo ich wspie­ra­ją­ce to­wa­rzy­stwo i ro­bie­nie wspól­nie cze­goś przy­jem­ne­go po­ma­ga w wal­ce z na­pię­ciem.

Na pew­no war­to też byś za­in­te­re­so­wał się spor­tem któ­ry po­zwo­li z jed­nej stro­ny roz­ła­do­wać na­pię­cie gro­ma­dzą­ce się w cie­le, z dru­giej do­da ener­gii po­trzeb­nej do ży­cia.

Dru­gi czło­wiek

Jesz­cze jed­na rzecz – war­to zna­leźć w ro­dzi­nie ko­goś, z kim moż­na po­ga­dać o Two­ich pro­ble­mach. Ro­dzi­ce z pew­no­ścią są tak po­grą­że­ni we wła­snych, że na­wet mi­mo do­brych chę­ci bę­dą sku­pie­ni na roz­wo­dzie. Pa­mię­tasz? Stres po­wo­du­je za­wę­że­nie uwa­gi i cią­głe roz­my­śla­nie o pro­ble­mie – oni też do­świad­cza­ją dłu­go­trwa­łe­go stre­su. Dla­te­go za­sta­nów się, kto z ro­dzi­ny mo­że być dziś dla Cie­bie wspar­ciem – mo­że bab­cia lub dzia­dek? Mo­że ja­kaś cio­cia czy wu­jek? A mo­że ro­dzi­ce chrzest­ni? Do­brze mieć ko­goś bli­skie­go, przed kim moż­na otwo­rzyć ser­ce, kto Cię przy­tu­li i po­wie, że cię ko­cha i ro­zu­mie.

Pa­mię­taj też, że to, co na­pi­sa­łam opie­ra się na kil­ku zda­niach Two­je­go zwie­rze­nia, więc na pew­no nie wy­czer­pu­je te­ma­tu. War­to, byś spo­tkał się z za­ufa­nym psy­cho­lo­giem w spo­tka­niu na ży­wo, a on pod­po­wie Ci, jak prze­trwać ten trud­ny okres.

Bo­gna Bia­łec­ka, psy­cho­log