Pytania bez wahania

Na Wa­sze py­ta­nia bez wa­ha­nia od­po­wia­da­ją spe­cja­li­ści: psy­cho­log, gi­ne­ko­log, tech­nik ży­wie­nia, dusz­pa­sterz mło­dzie­ży i psy­cho­log kli­nicz­ny zaj­mu­ją­cy się za­wo­do­wo te­ma­ty­ką sek­su­al­no­ści. Li­sty dru­ku­je­my ano­ni­mo­wo. Pisz­cie tu­taj: pytania@droga.com.pl

Od pew­ne­go cza­su za­czę­łam się za­sta­na­wiać nad swo­ją wia­ra, nad tym, czy nie jest ona przy­pad­kiem opar­ta tyl­ko na emo­cjach. Kie­dy się do­zna­je w wie­rze ta­kich unie­sień, to jest su­per, wte­dy czu­je się Bo­żą obec­ność, faj­nie jest się mo­dlić. Bar­dzo lu­bię ten czas. Ale co wte­dy, kie­dy się te­go nie czu­je? Wte­dy na mo­dli­twie się znie­chę­cam, mó­wię cią­gle, że nie po­tra­fię się mo­dlić, my­śli mi gdzieś ucie­ka­ją. Gdy z Nim roz­ma­wiam, to wciąż po­wta­rzam te sa­me sfor­mu­ło­wa­nia. Na Mszy św. cięż­ko mi się sku­pić, a po niej mam wy­rzu­ty su­mie­nia, że nie tak ją prze­ży­łam, jak trze­ba. Tak so­bie my­ślę, że wie­rzę tyl­ko wte­dy, kie­dy jest faj­nie. Co ro­bić, że­by tak nie by­ło? Że­by tak na mak­sa za­przy­jaź­nić się z Bo­giem, że­by być przy Nim już ca­ły czas i nie zwa­żać na swo­je emo­cje?

Asia, 17 lat

foto_01-03_06-2015

Asiu Dro­ga, cie­szę się, że pra­gniesz opie­rać ży­cie na so­lid­nej wie­rze w Bo­ga, bo On naj­bar­dziej każ­de­go z nas ro­zu­mie, ko­cha i uczy ko­chać. Bóg da­je nam mą­drość i si­łę, by iść dro­gą bło­go­sła­wień­stwa i trwa­łej ra­do­ści. Nie dziw się, że trud­no jest Ci roz­ma­wiać z Bo­giem wte­dy, gdy masz gor­sze na­stro­je. Wte­dy jest Ci prze­cież tak­że trud­no roz­ma­wiać z ro­dzi­ca­mi, ro­dzeń­stwem czy przy­ja­ciół­mi. To nie jest prze­jaw sła­bo­ści wia­ry. W Two­im wie­ku nie da się unik­nąć zmien­nych na­stro­jów i Bóg to świet­nie ro­zu­mie. W ob­li­czu trud­niej­szych prze­żyć mo­żesz spę­dzić ja­kiś czas przed Bo­giem w ci­szy al­bo prze­czy­tać frag­ment Ewan­ge­lii czy ja­kąś war­to­ścio­wą mo­dli­twę. Spraw­dzia­nem przy­jaź­ni z Bo­giem nie jest to, że w każ­dej sy­tu­acji i w każ­dym na­stro­ju po­tra­fi­my się sku­pić i mo­dlić, lecz to, że ufa­my Bo­gu bar­dziej niż so­bie i że w każ­dej dzie­dzi­nie po­stę­pu­je­my zgod­nie z Je­go przy­ka­za­nia­mi. Wte­dy bę­dzie­my od­czu­wać co­raz więk­szą ra­dość. Wte­dy też ła­twiej bę­dzie nam mó­wić do Bo­ga o na­szej mi­ło­ści do Nie­go oraz ra­dzić się Go w na­szych co­dzien­nych spra­wach.

 

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.