Książ­ki sto­ją­ce rów­niut­ko w rząd­ku, biur­ko bez żad­nej zbęd­nej rze­czy, ubra­nia ide­al­nie po­skła­da­ne. Wszyst­ko w ter­mi­nie i na sto pro­cent. Czy by­cie per­fek­cjo­ni­stą po­pra­wia ja­kość ży­cia, czy jest go­ni­twą za nie­osią­gal­ną do­sko­na­ło­ścią?

Ni­gdy nie po­do­ba mi się to, co zro­bi­łem, po­nie­waż za­wsze wy­da­je mi się, że mo­głem to zro­bić le­piej”. „Gdy za­czy­nam coś ro­bić, je­stem peł­na za­pa­łu i po­my­słów, ale efekt po­wo­du­je, że czu­ję się bez­na­dziej­ne”. „Nie po­tra­fię ro­bić cze­goś na pół gwizd­ka, za­wsze da­ję z sie­bie wszyst­ko” – brzmi zna­jo­mo? Jak uwol­nić się z pu­łap­ki per­fek­cjo­ni­zmu?

foto_01-03_24-2016

Naj­lep­szy we wszyst­kim

Per­fek­cjo­ni­sta do­trzy­ma ter­mi­nu, choć­by miał za­rwać pół no­cy. Za­wsze jest przy­go­to­wa­ny do spraw­dzia­nu, nie za­sko­czy go żad­na od­po­wiedź ust­na. Naj­chęt­niej wszyst­ko ro­bi sam, po­nie­waż tyl­ko wte­dy ma pew­ność, że jest to zro­bio­ne wła­ści­wie. Z tru­dem zno­si tych, któ­rzy nie są do­sko­na­li: spóź­nia­ją się, są nie­do­kład­ni i nie przej­mu­ją się, je­śli o czymś za­po­mną.

Mo­ja przy­ja­ciół­ka miesz­ka­ła w aka­de­mi­ku z ko­le­żan­ką, któ­ra ob­se­syj­nie sprzą­ta­ła. Nie po­szła spać, je­śli na­czy­nia w zle­wie nie by­ły umy­te. Kie­dy ro­bi­ły im­pre­zę, po któ­rej go­ście roz­cho­dzi­li się nad ra­nem, mu­sia­ła wszyst­ko po­sprzą­tać i każ­dą rzecz odło­żyć na miej­sce. Lu­bi­ła bu­dzić się w ide­al­nie czy­stym miesz­ka­niu. Dziew­czy­ny nie wy­trzy­ma­ły ze so­bą dłu­go.

Pół­środ­ki nie ist­nie­ją

Skraj­ny per­fek­cjo­nizm jest sprzecz­ny z rze­czy­wi­sto­ścią, po­nie­waż świat nie jest do­sko­na­ły. Per­fek­cjo­ni­sta ni­gdy nie bę­dzie za­do­wo­lo­ny ani z sie­bie, ani z przy­ja­ciół czy człon­ków ro­dzi­ny. Po­za tym per­fek­cjo­nizm nie­sie za so­bą okre­ślo­ne kosz­ty. Dą­że­nie do by­cia co­raz lep­szym po­win­no być ce­lem każ­de­go z nas, ale trze­ba za­cho­wać umiar. Nad­mier­ne wy­ma­ga­nia wy­wo­łu­ją stres a na­wet sta­ny cho­ro­bo­we. Cho­ciaż z dru­giej stro­ny, by­cie ide­al­nym ma swo­je plu­sy. Per­fek­cjo­ni­sta ni­gdy z ni­czym się nie spóź­nia, więc moż­na na nie­go li­czyć. Nie mar­nu­je cza­su, jest su­mien­ny i za­wsze do­trzy­mu­je sło­wa.

Wy­so­kie kosz­ty

Lu­dzie ma­ją­cy we­wnętrz­ną po­trze­bę, aby zro­bić wszyst­ko naj­le­piej jak się da, nie ma­ją ła­twe­go ży­cia. Każ­de­go dnia mu­szą udo­wad­niać so­bie i świa­tu, że to, co ro­bią jest war­to­ścio­we. Ich po­stę­po­wa­nie moż­na po­rów­nać do cho­mi­ka bie­gną­ce­go w ko­ło­wrot­ku. Na­wet je­śli oto­cze­nie mó­wi, że już jest do­brze, że mo­że od­pu­ścić, on bie­gnie wciąż i wciąż.

Nie po­tra­fi od­czu­wać za­do­wo­le­nia ze zre­ali­zo­wa­ne­go za­da­nia, tyl­ko cią­gle dą­ży do nie­osią­gal­ne­go ide­ału. Je­go dzia­ła­nie przy­po­mi­na olim­pij­ską de­wi­zę: „szyb­ciej, wy­żej, moc­niej”. Dą­że­nie do per­fek­cji jest z gó­ry ska­za­ne na po­raż­kę, a po­raż­ki per­fek­cjo­ni­sta nie jest w sta­nie przy­jąć – i ko­ło się za­my­ka.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: