Mo­je naj­trud­niej­sze do­świad­cze­nie PRZEBACZENIA BLIŹNIEMU do­ty­czy­ło ko­goś, kto mó­wił, że mnie ko­cha, a jed­nak po wie­lu la­tach wspól­ne­go by­cia ra­zem – zo­sta­wił mnie. Dłu­gi czas mo­je ser­ce ogar­nia­ła złość i żal.

Do­pó­ki nie zo­ba­czy­łam ich roz­mia­ru, mo­głam tyl­ko przy­glą­dać się prze­ba­cze­niu – jak zza szy­by. Wi­dzia­łam je, ale nie mo­głam ich prze­żyć. Do­pie­ro mo­dli­twa po­mo­gła mi zo­ba­czyć praw­dzi­wy roz­miar krzyw­dy we wła­snym ser­cu. I wte­dy po­sta­no­wi­łam prze­ba­czyć. Ten pro­ces trwa do dzi­siaj. Kie­dy wra­cam my­śla­mi do tych smut­nych prze­żyć, po­trze­bu­ję so­bie przy­po­mi­nać, że prze­ba­czy­łam, bo mo­je ser­ce mie­wa cza­sem „amne­zję”. Bar­dzo waż­na by­ła dla mnie myśl z książ­ki Pas­ca­la Ide Czy moż­li­we jest prze­ba­cze­nie? Au­tor na­pi­sał, że ten pro­ces mo­że za­koń­czyć się na dwa spo­so­by: od­no­wie­niem re­la­cji z dru­gim czło­wie­kiem na no­wych za­sa­dach lub jej de­fi­ni­tyw­nym za­koń­cze­niem. Prze­ba­cze­nie po­zwa­la przy­jąć praw­dę o tym, że po­zwa­lam odejść dru­giej oso­bie – bez ża­lu. Da­ję jej i so­bie wol­ność, któ­ra po­zwa­la mi od no­wa po­ko­chać bliź­nie­go. To wła­śnie mi­łość do bliź­nie­go uzdal­nia do prze­ba­cze­nia i ak­cep­ta­cji je­go odej­ścia bez ża­lu.

foto_01-01_01-2016

Ko­lej­ny po­ziom to PRZEBACZENIE WOBEC BOGA. Kie­dy zmarł mój Ta­ta, mia­łam 18 lat. Wte­dy ob­ra­zi­łam się na Bo­ga. Od­da­li­łam się od Nie­go i chcia­łam, że­by cier­piał tak jak ja. Trud­no mi by­ło zo­ba­czyć to, że… On już cier­piał po­dob­nie.

Umarł za mnie na Krzy­żu. Po­trze­bo­wa­łam po­nad 15 lat, że­by to przy­swo­ić. Po­sta­wa ob­ra­żo­nej do­pro­wa­dzi­ła mnie do te­go, że waż­ne, ży­cio­we de­cy­zje pod­ję­łam bez Bo­ga. Po­głę­bi­łam tym sa­mym swo­je cier­pie­nie i ból, któ­ry był spo­wo­do­wa­ny już nie tyl­ko utra­tą Ta­ty, ale tak­że tym, że po­peł­ni­łam w swo­im ży­ciu wie­le błę­dów. Brak prze­ba­cze­nia Bo­gu do­pro­wa­dził mnie do za­da­nia głę­bo­kiej ra­ny sa­mej so­bie i pro­blem po­głę­bił się jesz­cze bar­dziej.

To, jak ży­łam, wzbu­dzi­ło we mnie ogrom­ne po­czu­cie wi­ny, nie­na­wiść do sa­mej sie­bie i brak wia­ry w to, że Bóg mo­że mi wy­ba­czyć to, co zro­bi­łam.

 

An­na, oprac. Mo­ni­ka Ma­śnik

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: