Program życia? Świętość!

W je­go ży­ciu by­ło wszyst­ko: mał­żeń­stwo, dzie­ci, pra­ca na­uko­wa, sport, za­gra­nicz­ne wy­jaz­dy, tu­ry­sty­ka, przy­ja­cie­le, mo­dli­twa… Z tych zwy­czaj­nych ele­men­tów inż. Je­rzy Cie­siel­ski zbu­do­wał dro­gę do Nie­ba.

Je­rzy Cie­siel­ski (1929–1970) był in­ży­nie­rem bu­dow­nic­twa i pro­fe­so­rem Po­li­tech­ni­ki Kra­kow­skiej. Pa­sjo­no­wał się spor­tem i tu­ry­sty­ką. Śpie­wał, grał na gi­ta­rze, do­sko­na­le tań­czył i or­ga­ni­zo­wał za­ba­wy. Dzia­łał w dusz­pa­ster­stwie aka­de­mic­kim, gdzie za­przy­jaź­nił się z Ka­ro­lem Woj­ty­łą. Si­łę czer­pał z co­dzien­nej mo­dli­twy i sa­kra­men­tów.

Bóg mi ją da­je

Świa­do­mą dro­gę do świę­to­ści roz­po­czął, ma­jąc 22 la­ta. W dzien­ni­ku du­cho­wym za­pi­sał: „Nie wol­no ni­gdy dzia­łać (prze­pę­dzać czas) bez pla­nu i Bo­ga. Rów­no­cze­śnie z uświa­do­mie­niem so­bie obec­no­ści Bo­ga trze­ba so­bie zda­wać spra­wę ze spę­dzo­ne­go cza­su”. Je­rzy wie­le roz­my­ślał, mo­dlił się, ana­li­zo­wał swo­je po­stę­po­wa­nie, by móc je ko­ry­go­wać. Po­ma­gał mu w tym m.in. ksiądz Ka­rol Woj­ty­ła – „Wu­jek”. Po la­tach Jan Pa­weł II w książ­ce „Prze­kro­czyć próg na­dziei” wspo­mi­nał: „Nie za­po­mnę ni­gdy te­go chłop­ca, stu­den­ta po­li­tech­ni­ki w Kra­ko­wie, o któ­rym wszy­scy wie­dzie­li, że zde­cy­do­wa­nie dą­ży do świę­to­ści. Miał ta­ki pro­gram ży­cia. Wie­dział, że jest ’stwo­rzo­ny do więk­szych rze­czy’, jak kie­dyś wy­ra­ził się św. Sta­ni­sław Kost­ka. A rów­no­cze­śnie nie miał żad­nych wąt­pli­wo­ści, że je­go po­wo­ła­niem nie jest ani ka­płań­stwo, ani ży­cie za­kon­ne. Wie­dział, że ma być świec­kim. Pa­sjo­no­wa­ła go pra­ca za­wo­do­wa, stu­dia in­ży­nier­skie. Szu­kał to­wa­rzysz­ki ży­cia i szu­kał jej na ko­la­nach, w mo­dli­twie. Nie za­po­mnę ni­gdy tej roz­mo­wy, w któ­rej po­wie­dział mi po spe­cjal­nym dniu sku­pie­nia: ’My­ślę, że to ta dziew­czy­na ma być mo­ją żo­ną, że Pan Bóg mi ją da­je’. Jak gdy­by nie szedł za gło­sem tyl­ko wła­snych upodo­bań, ale przede wszyst­kim za gło­sem Bo­ga sa­me­go. Wie­dział, że od Nie­go po­cho­dzi wszyst­ko do­bro, i wy­brał do­brze”.

foto_01-02_20-2017

Gó­ry, ka­ja­ki i Pi­smo Świę­te

Je­rze­go i je­go przy­szłą żo­nę Da­nu­tę zbli­ży­ły mi­łość do Ko­ścio­ła, po­glą­dy na świę­tość ro­dzi­ny oraz wy­ciecz­ki w gó­ry i spły­wy ka­ja­ko­we. Je­rzy ni­gdy nie wąt­pił w to, że je­go ży­cio­wym po­wo­ła­niem jest mał­żeń­stwo i ro­dzi­na. Zwią­zek mał­żeń­ski z Da­nu­tą Ple­bań­czyk za­warł w czerw­cu 1957 r. By­li ro­dzi­ca­mi có­rek Ma­rii i Ka­ta­rzy­ny oraz sy­na Pio­tra. Od naj­młod­szych lat Je­rzy wpro­wa­dzał dzie­ci w war­to­ści chrze­ści­jań­skie, uczył prawd wia­ry, mo­dli­twy i lek­tu­ry Pi­sma Świę­te­go.

Moż­li­wo­ści są sze­ro­kie

W wie­ku 31 lat Je­rzy uzy­skał dok­to­rat z na­uk tech­nicz­nych, a osiem lat póź­niej ha­bi­li­to­wał się w dzie­dzi­nie kon­struk­cji żel­be­to­wych. Ze wzglę­du na swo­ją po­sta­wę miał złe no­to­wa­nia u władz ko­mu­ni­stycz­nych. Nie mógł więc uzy­skać ty­tu­łu do­cen­ta i wy­kła­dać na Po­li­tech­ni­ce. Z do­ku­men­tów służ­by bez­pie­czeń­stwa wy­ni­ka też, że był pod sta­łą ob­ser­wa­cją ube­ków. Jed­nak Cie­siel­ski był nie­złom­ny. „Przy­szłość jest nie­wia­do­ma. Bo co na­praw­dę mo­gę po­wie­dzieć, co bę­dzie ze mną za dzień, a za mie­siąc? Roz­pa­try­wa­nie prze­szło­ści – wąt­pli­we da­je ko­rzy­ści. Po­zo­sta­je te­raź­niej­szość. Wy­da­je mi się, że moż­li­wo­ści star­tu są sze­ro­kie. Obo­jęt­nie skąd się za­czy­na, by­le za­cząć iść” – czy­ta­my w je­go no­tat­ni­ku.

W 1969 r. ob­jął wy­kła­dy na Uni­wer­sy­te­cie w Char­tu­mie (Su­dan). Po ro­ku spro­wa­dził żo­nę i dzie­ci. W no­tat­kach pi­sał, że trze­ba zbie­rać za­słu­gi, ale też pa­mię­tać, że owo zbie­ra­nie w każ­dej chwi­li mo­że zo­stać prze­rwa­ne śmier­cią. Sło­wa te oka­za­ły się pro­ro­cze. 9 paź­dzier­ni­ka 1970 r. Je­rzy Cie­siel­ski za­to­nął wraz z dwój­ką dzie­ci w ka­ta­stro­fie stat­ku na Ni­lu. Miał 41 lat.

Cy­ta­ty za: ks. Jan Mach­niak, Słu­ga Bo­ży Je­rzy Cie­siel­ski, Wyd. Św. Sta­ni­sła­wa BM, Kra­ków 2007.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.