Po co nam patriotyzm?

Aby za­cząć w ogó­le roz­ma­wiać o pa­trio­ty­zmie, trze­ba w pierw­szej ko­lej­no­ści wy­ja­śnić, czym on wła­ści­wie jest. Przez wie­lu lu­dzi pa­trio­tyzm jest my­lo­ny ze zna­jo­mo­ścią hi­sto­rii lub za­in­te­re­so­wa­niem po­li­ty­ką. Oczy­wi­ście, zna­jo­mość dzie­dzic­twa na­ro­du i je­go ak­tu­al­nych re­aliów jest nie­zwy­kle istot­ne, ale nie moż­na po­wie­dzieć, aby każ­dy, kto dys­po­nu­je ogrom­ną wie­dzą hi­sto­rycz­ną, był jed­no­cze­śnie pa­trio­tą. I od­wrot­nie, nie każ­dy wiel­ki pa­trio­ta był hi­sto­ry­kiem czy po­li­ty­kiem.

Pa­trio­tą jest ten, kto do­brze ży­czy swo­je­mu na­ro­do­wi, kra­jo­wi, czu­je się z nim ści­śle zwią­za­ny, ko­cha Oj­czy­znę. Gro­no ta­kich lu­dzi jest znacz­nie więk­sze niż gro­no po­li­ty­ków i dzia­ła­czy spo­łecz­nych. Pa­trio­tyzm po­wi­nien być czymś zu­peł­nie na­tu­ral­nych i nie­ja­ko wpi­sa­nym w na­tu­rę oby­wa­te­la Pol­ski. Ży­czyć do­brze swo­je­mu kra­jo­wi, to ży­czyć do­brze so­bie. Dzia­łać na rzecz swo­jej Oj­czy­zny, to dzia­łać we wła­snej spra­wie. Uczyć się, zdo­by­wać wie­dzę, pra­co­wać nad so­bą – to obo­wiąz­ki z któ­rych wy­wią­zy­wać mu­szą się wszy­scy ci, któ­rzy chcie­li­by no­sić mia­no pa­trio­tów. Te wszyst­kie pro­ce­sy słu­żą za­rów­no na­sze­mu pry­wat­ne­mu do­bru, jak i do­bru Pol­ski. Na­ród to oby­wa­te­le – lu­dzie. My sa­mi je­ste­śmy na­ro­dem i ile­kroć in­we­stu­je­my w swój roz­wój, ro­bi­my coś do­bre­go dla Pol­ski. Im lep­si oby­wa­te­le, tym lep­szy kraj, w któ­rym ży­je­my. Być pa­trio­tą po pro­stu się opła­ca. Po to, aby le­piej żyć, żyć w lep­szym kra­ju.

foto_01-01_21-2013

Pa­trio­tyzm to nie fa­scy­na­cja hi­sto­rią ani ogrom­ne za­in­te­re­so­wa­nie po­li­ty­ką. Nie moż­na jed­nak ba­ga­te­li­zo­wać zna­cze­nia prze­szłych wy­da­rzeń, któ­re ukształ­to­wa­ły dzi­siej­szą Pol­skę ani za­po­mi­nać o tym, że po­li­ty­ka to tro­ska o do­bro kra­ju. Za­tem pa­trio­ta nie po­wi­nien mó­wić o so­bie: „Ja się po­li­ty­ką nie zaj­mu­ję”. Oby­wa­te­le pań­stwa de­mo­kra­tycz­ne­go nie po­win­ni trzy­mać się z da­le­ka od spraw pu­blicz­nych ani uni­kać po­li­ty­ki.

My, ja­ko wy­bor­cy lub przy­szli wy­bor­cy, po­win­ni­śmy do­ko­ny­wać świa­do­mych wy­bo­rów dla do­bra na­szej Oj­czy­zny, a co za tym idzie dla do­bra nas wszyst­kich i każ­de­go z osob­na. Ci, któ­rym w wy­bo­rach po­wie­rza­my wła­dzę, de­cy­du­ją o pra­wie obo­wią­zu­ją­cym każ­de­go z nas, od nich za­le­żą spra­wy, któ­re do­ty­czą nas bez­po­śred­nio. To nie tyl­ko bu­dżet kra­ju, wy­so­kość po­dat­ków, wiek eme­ry­tal­ny – ma­ją­ce oczy­wi­ście istot­ny wpływ na na­sze co­dzien­ne ży­cie – ale rów­nież spra­wy na­tu­ry mo­ral­nej, szcze­gól­nie istot­ne dla ka­to­li­ka.

Pa­trio­tą war­to być wła­śnie po to, aby żyć w kra­ju, w któ­rym sza­nu­je się mo­ral­ność. Ka­to­lik nie po­wi­nien „nie mie­szać się” do spraw po­li­ty­ki, kie­dy po­li­ty­cy sta­ra­ją się le­ga­li­zo­wać pro­ce­du­ry nie­do­pusz­czal­ne z punk­tu wi­dze­nia ka­to­li­ka.

Pa­trio­tą war­to być rów­nież dla­te­go, aby nie stra­cić swo­jej toż­sa­mo­ści i po­sze­rzyć swo­ją wie­dzę w spra­wach dla Pol­ski szcze­gól­nie istot­nych. Pa­trio­ta, choć wca­le nie mu­si być hi­sto­ry­kiem, nie mo­że też być „cał­kiem zie­lo­ny” w dzie­dzi­nie hi­sto­rii Pol­ski. I wca­le nie cho­dzi tu­taj o to, aby po­sia­dać wie­dzę nie­prze­cięt­ną, ale o to, aby oka­zać sza­cu­nek tym, któ­rzy przez wie­ki o Pol­skę wal­czy­li. Cho­dzi rów­nież o to, aby być świa­do­mym te­go, z cze­go każ­dy Po­lak mo­że być dum­ny. Co­raz wię­cej mło­dych Po­la­ków cier­pi na swe­go ro­dza­ju kom­pleks by­cia Po­la­kiem. Być mo­że nie by­ło­by po­wo­du do od­czu­wa­nia te­go ro­dza­ju kom­plek­su, gdy­by­śmy mie­li więk­szą świa­do­mość te­go, jak wie­le przez wie­ki uda­ło nam się osią­gać i te­go, na co nas stać.

War­to być Po­la­kiem! Nie tyl­ko dla­te­go, że to się zwy­czaj­nie opła­ca, bo do­bro kra­ju prze­kła­da się na na­sze pry­wat­ne do­bro. Ale przede wszyst­kim dla­te­go, że ma­my z cze­go być dum­ni.

 

 

Ka­ro­li­na Po­lak