Płacząca Pani

Maj jest mie­sią­cem ma­ryj­nym ze wzglę­du na tra­dy­cyj­ne na­bo­żeń­stwa, w cza­sie któ­rych od­ma­wia się Li­ta­nię Lo­re­tań­ską; w sierp­niu licz­ne piel­grzym­ki zmie­rza­ją do Czar­nej Ma­don­ny na Ja­snej Gó­rze, a w paź­dzier­ni­ku trwa mo­dli­twa ró­żań­co­wa. Tak­że wrze­sień moż­na na­zwać mie­sią­cem ma­ryj­nym. Dla­cze­go?

We wrze­śniu ob­cho­dzi­my Świę­to Na­ro­dze­nia NMP (8.09) i wspo­mnie­nie NMP Bo­le­snej (15.09). Przede wszyst­kim jed­nak od­by­wa­ją się na­bo­żeń­stwa do Mat­ki Bo­żej z La Sa­let­te i wspo­mi­na­my ob­ja­wie­nie, któ­re­go 170. rocz­ni­cę ob­cho­dzi­my w tym ro­ku.

foto_01-02_18-2016

19 wrze­śnia 1846 ro­ku Mat­ka Bo­ża ob­ja­wi­ła się 15-let­niej Me­la­nii Ca­lvat i 11-let­nie­mu Mak­sy­mi­no­wi Gi­raud, któ­rzy wy­pa­sa­li kro­wy na pa­stwi­skach na zbo­czach Alp. Mat­kę Bo­żą z La Sa­let­te na­zy­wa się „pła­czą­cą”, bo wła­śnie ta­ką zo­ba­czy­li ją pa­stusz­ko­wie. Łzy pły­nę­ły tyl­ko do wy­so­ko­ści zwi­sa­ją­ce­go na pier­si Pięk­nej Pa­ni cha­rak­te­ry­stycz­ne­go krzy­ża z młot­kiem i ob­cę­ga­mi (dziś znak roz­po­znaw­czy księ­ży sa­le­ty­nów), po­ni­żej sta­wa­ły się sznu­rem świe­tli­stych pe­reł.

Mat­ka Bo­ża po­wie­dzia­ła, że po­wo­dem jej pła­czu są prze­kleń­stwa z wy­ma­wia­niem imie­nia Jej Sy­na oraz pra­ca w nie­dzie­lę i nie­za­cho­wy­wa­nie po­stu. Ma­ry­ja do­brze zna­ła też sy­tu­ację lo­kal­nej spo­łecz­no­ści, do któ­rej się od­no­si­ła, wska­zu­jąc na klę­ski nie­uro­dza­ju – ze­psu­te ziem­nia­ki i zbo­że. Rów­no­cze­śnie Pięk­na Pa­ni zo­sta­wi­ła obiet­ni­cę: „Je­że­li się na­wró­cą, ka­mie­nie i ska­ły za­mie­nią się w ster­ty zbo­ża, a ziem­nia­ki sa­me się za­sa­dzą”. Da­ła też kon­kret­ną ra­dę do­ty­czą­cą mo­dli­twy: „Ach dzie­ci, trze­ba się do­brze mo­dlić, ra­no i wie­czo­rem.

Je­że­li nie ma­cie cza­su, od­ma­wiaj­cie przy­naj­mniej Oj­cze nasz i Zdro­waś Ma­ry­jo, a je­że­li bę­dzie­cie mo­gły, mó­dl­cie się wię­cej”.

Wia­do­mość o ob­ja­wie­niu szyb­ko się roz­cho­dzi­ła. W rocz­ni­cę wy­da­rzeń oko­licz­ne ko­ścio­ły wy­peł­nia­ły tłu­my, któ­re chcia­ły przy­stę­po­wać do sa­kra­men­tów, a do­kład­nie pięć lat póź­niej ob­ja­wie­nie zo­sta­ło ofi­cjal­nie uzna­ne przez miej­sco­we­go bi­sku­pa, któ­ry za­ini­cjo­wał bu­do­wę sank­tu­arium bę­dą­ce­go – ze wzglę­du na trud­ne wa­run­ki na al­pej­skich szczy­tach – świa­dec­twem wiel­kiej ofiar­no­ści lu­dzi tam­te­go cza­su.

W ce­lu roz­po­wszech­nia­nia orę­dzia z La Sa­let­te zo­sta­ło po­wo­ła­ne do ist­nie­nia Zgro­ma­dze­nie Księ­ży Mi­sjo­na­rzy Mat­ki Bo­żej z La Sa­let­te. Sa­le­ty­ni są – jak do­tąd – je­dy­nym zgro­ma­dze­niem za­kon­nym po­wsta­łym w wy­ni­ku ob­ja­wień ma­ryj­nych.

 

Prze­mek Ra­dzyń­ski