Okno na ratunek

Z sio­strą Ewą, bo­ro­me­usz­ką z Wro­cła­wia, roz­ma­wia Jo­la Tę­cza-Ćwierz.

Czy okna ży­cia to po­mysł ostat­nich lat?

– Skąd­że! Ideę okna ży­cia po­ma­ga zro­zu­mieć się­gnię­cie do je­go hi­sto­rii. Je­go pierw­szy, zna­ny z za­pi­sów hi­sto­rycz­nych od­po­wied­nik, to okno w do­mu bi­sku­pa Me­dio­la­nu – Da­theu­sa, utwo­rzo­ne w 788 r. Przy­no­szo­no tam nie­mow­lę­ta nie­chcia­ne, z nie­pra­we­go ło­ża. W sta­ro­żyt­nej Spar­cie np. dzie­ci cho­re czy ka­le­kie zrzu­ca­no ze ska­ły, jed­nak w chrze­ści­jań­stwie ta­ki spo­sób po­stę­po­wa­nia był nie do przy­ję­cia. Naj­star­szym ist­nie­ją­cym do dzi­siaj oknem jest okno przy szpi­ta­lu św. Du­cha w Rzy­mie. Po­cho­dzi z 1198 r. Okna, na­zy­wa­ne daw­niej ko­ła­mi, mia­ły po­stać skrzyn­ki z ob­ro­to­wym bęb­nem. Przy więk­szo­ści szpi­ta­li pro­wa­dzo­nych w ca­łej Eu­ro­pie przez za­kon du­cha­czy po­wsta­wa­ły spe­cjal­ne miej­sca dla tzw. pod­rzut­ków. Dzie­ci, któ­re tam tra­fia­ły, mia­ły szan­se prze­trwa­nia i star­tu w do­ro­słe ży­cie. W Pol­sce ta­kie przy­szpi­tal­ne okno po­wsta­ło w San­do­mie­rzu w 1222 r. W cza­sach współ­cze­snych pierw­sze okno ży­cia po­wsta­ło w Kra­ko­wie w 2006 r. Obec­nie w ca­łej Pol­sce funk­cjo­nu­je oko­ło 60 okien ży­cia. Ura­to­wa­ły po­nad set­kę dzie­ci.

Śle­dzą Sio­stry dal­sze lo­sy dzie­ci z okna ży­cia?

– Na­szym za­da­niem jest po­śred­nic­two mię­dzy ro­dzi­ca­mi bio­lo­gicz­ny­mi a ro­dzi­ną ad­op­cyj­ną. U nas dziec­ko prze­by­wa do pół go­dzi­ny. Po­wia­da­mia­my po­go­to­wie, do­ko­nu­je­my oglę­dzin dziec­ka, prze­bie­ra­my je, je­śli trze­ba zmie­nia­my pie­lusz­kę, my­je­my. Po­tem dziec­ko je­dzie do szpi­ta­la. Przez pierw­sze dni sta­ra­my się je od­wie­dzać, ko­ły­sać i być z nim. Przy­no­si­my ubran­ka, ko­sme­ty­ki, pam­per­sy. To­wa­rzy­szy­my dziec­ku do mo­men­tu, w któ­rym zo­sta­ją wy­bra­ni ro­dzi­ce ad­op­cyj­ni. By­wa, że ci szu­ka­ją z na­mi kon­tak­tu, przy­sy­ła­ją zdję­cia, po­ka­zu­ją, jak dzie­ci ro­sną. Jest to dla nas za­wsze wiel­ka ra­dość. Do tej po­ry w na­szym oknie ży­cia umiesz­czo­no 17 dzie­ci. Tro­chę my­li mi się ko­lej­ność, ale wszyst­kie pa­mię­tam.

Czy zda­rza się, że ro­dzi­ce bio­lo­gicz­ni wra­ca­ją po dzie­ci, któ­re zde­cy­do­wa­li się umie­ścić w oknie ży­cia?

– Zda­rzy­ło się kil­ka ra­zy, że bio­lo­gicz­ne ma­my pró­bo­wa­ły się z na­mi kon­tak­to­wać, aby upew­nić się, że dziec­ko jest bez­piecz­ne. Pa­mię­tam hi­sto­rię jed­nej ko­bie­ty, któ­ra mia­ła bar­dzo trud­ną sy­tu­ację ro­dzin­ną i przez dzie­więć mie­się­cy cią­ży by­ła prze­ko­na­na, że mu­si od­dać dziec­ko, po­nie­waż nie ma moż­li­wo­ści, by je wy­cho­wać. Po trzech dniach od od­da­nia dziec­ka do okna ży­cia, za­czę­ła mieć wąt­pli­wo­ści, czy do­brze zro­bi­ła. Uspo­ko­iły­śmy ją, że dziec­ko z pew­no­ścią tra­fi do do­brej ro­dzi­ny, do lu­dzi, któ­rzy je po­ko­cha­ją i oto­czą opie­ką. Ale zda­rzy­ło się i tak, że jed­na z mam po trzech dniach zgło­si­ła się, by za­brać dziec­ko. Mu­sia­ła się li­czyć z kon­se­kwen­cja­mi – zo­stał jej przy­dzie­lo­ny ku­ra­tor.

Ja­kie są po­wo­dy umiesz­cza­nia dzie­ci w oknach ży­cia?

– Naj­częst­szą przy­czy­ną jest du­ża bie­da i nie­za­rad­ność ży­cio­wa ro­dzi­ców. By­wa, że ma­ma ma już star­sze dzie­ci, któ­re sa­ma wy­cho­wu­je lub kom­plet­nie nie mo­że li­czyć na po­moc mę­ża. Dość czę­sto są to dzie­ci z trud­nych ro­dzin np. z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym. Zda­rza się, że ma­my dzwo­nią do nas jesz­cze w cza­sie cią­ży i py­ta­ją, w ja­ki spo­sób mo­gą od­dać swo­je dziec­ko, aby by­ło bez­piecz­ne. Sta­ra­my się wów­czas o moż­li­wie sze­ro­ką po­moc. Je­śli po­wo­dem od­da­nia dziec­ka jest bie­da, pró­bu­je­my te­mu za­ra­dzić. Or­ga­ni­zu­je­my po­moc rze­czo­wą, praw­ną, psy­cho­lo­gicz­ną czy ali­men­ty. Kil­ka ra­zy uda­ło się spra­wić, że dziec­ko nie tra­fi­ło do okna ży­cia, ale po­zo­sta­ło ze swo­ją bio­lo­gicz­ną ma­mą lub tra­fi­ło do ad­op­cji bez­po­śred­nio ze szpi­ta­la, gdzie ma­ma je uro­dzi­ła.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.