O księdze bez słów

Glo­bal­ne ocie­ple­nie, zmia­ny kli­ma­tu, za­nie­czysz­cze­nie, gi­ną­ce ga­tun­ki ro­ślin i zwie­rząt – co­dzien­nie je­ste­śmy bom­bar­do­wa­ni in­for­ma­cja­mi o tym, jak źle dzie­je się z na­szą pla­ne­tą. Każ­dy z nas ma bez­po­śred­ni wpływ na stan śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go. Na szczę­ście, każ­dy z nas mo­że je chro­nić.

Sło­wo „eko­lo­gia” jest dzi­siaj jed­nym z czę­ściej uży­wa­nych. Od kie­dy na­sta­ła mo­da na ochro­nę śro­do­wi­ska, pra­wie wszyst­ko sta­ło się „eko­lo­gicz­ne”.

W re­kla­mie wszel­kie moż­li­we pro­duk­ty okre­śla się tym przy­miot­ni­kiem, za­zna­cza­jąc, że są one „przy­ja­zne dla śro­do­wi­ska”. Na­mno­ży­ło się wie­le ru­chów eko­lo­gicz­nych: jed­ne nie zga­dza­ją się na bu­do­wę osie­dla, in­ne zwal­cza­ją kon­ku­ren­cję na za­mó­wie­nie kon­cer­nów, a jesz­cze in­ne wal­czą o pra­wa zwie­rząt. Eko­lo­giem zwy­kło się na­zy­wać każ­de­go obroń­cę wie­lo­ry­bów, na­wet je­śli na co dzień jest hy­drau­li­kiem, al­bo ko­goś, kto wcho­dzi na drze­wo, by pro­te­sto­wać prze­ciw­ko je­go wy­cię­ciu.

foto_01-01_19-2015

Tym­cza­sem eko­lo­gia jest na­uką upra­wia­ną już od XIX w. To ga­łąź bio­lo­gii trak­tu­ją­ca o eko­sys­te­mach, ich wła­sno­ściach i roz­wo­ju. Eko­log ba­da po­wią­za­nia mię­dzy or­ga­ni­zma­mi a śro­do­wi­skiem oraz po­mię­dzy sa­my­mi or­ga­ni­zma­mi. Czę­sto wy­ko­rzy­stu­je do te­go róż­ne dzie­dzi­ny na­uki (sta­ty­sty­kę, ge­ne­ty­kę).

Eko­lo­gicz­na en­cy­kli­ka

Wie­lu z nas ko­ja­rzy eko­lo­gię ze skraj­ny­mi za­cho­wa­nia­mi: przy­ku­wa­niem się do to­rów czy szo­ku­ją­cy­mi hap­pe­nin­ga­mi i de­mon­stra­cja­mi. Tym­cza­sem ochro­na Zie­mi i jej za­so­bów na­tu­ral­nych to obo­wią­zek każ­de­go z nas. Śro­do­wi­sko, w któ­rym ży­je­my, jest na­szym wspól­nym do­mem. Ostat­nio tak­że pa­pież Fran­ci­szek za­brał głos w obro­nie przy­ro­dy i 18 czerw­ca br. ogło­sił en­cy­kli­kę Lau­da­to si’. Jej ty­tuł zo­stał za­czerp­nię­ty ze słyn­nej Pie­śni sło­necz­nej św. Fran­cisz­ka.

Oj­ciec Świę­ty zwra­ca się do każ­dej oso­by za­miesz­ku­ją­cej Zie­mię i ape­lu­je o zjed­no­cze­nie we wspól­nej tro­sce o na­szą zde­wa­sto­wa­ną pla­ne­tę.

Bóg na­pi­sał wspa­nia­łą księ­gę, któ­rej li­te­ra­mi są licz­ne stwo­rze­nia obec­ne we wszech­świe­cie” – czy­ta­my w en­cy­kli­ce – „od naj­szer­szych pa­no­ram po naj­mniej­sze for­my ży­cia, na­tu­ra jest nie­ustan­nym źró­dłem za­dzi­wie­nia i czci”. Pa­pież pi­sze też, że Bóg opo­wia­da o so­bie ra­do­sną ta­jem­ni­cę, po­ry­wa, po­wa­la, bu­dzi na­dzie­ję. A przy­ro­da to księ­ga bez słów bę­dą­ca „wy­ra­zem czu­ło­ści Stwór­cy”, to opo­wieść o ży­ciu, któ­re nie tyl­ko wy­ma­ga od nas sza­cun­ku lecz fa­scy­nu­je, za­dzi­wia i wzbu­dza za­chwyt.

Fran­ci­szek zwra­ca uwa­gę, że eko­lo­gia ma sens wte­dy, gdy pa­trząc na dzie­ło Stwór­cy, wi­dzi­my wiel­kość czło­wie­ka, je­go wy­jąt­ko­wość, gdy chro­niąc przy­ro­dę, nie za­po­mi­na­my o na­tu­rze ludz­kiej i jej pra­wach, w tym o pra­wie do ży­cia wszyst­kich dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych.

Za­chwy­cić się stwo­rze­niem

Kie­dy ostat­nio po­dzi­wia­łeś pie­rza­ste chmu­ry al­bo za­chwy­ca­łeś się bez­kre­sem, wę­dru­jąc brze­giem mo­rza? Kie­dy za­sko­czy­ła cię pra­co­wi­tość mrów­ki al­bo pięk­no szy­bu­ją­ce­go pta­ka? Czy za­trzy­ma­łaś się kie­dyś, by wy­słu­chać śpie­wu skow­ron­ka? Nie ma­my cza­su. Po­chła­nia­ją nas rze­czy prak­tycz­ne. W od­nie­sie­niu do przy­ro­dy do­padł nas zbio­ro­wy ego­izm, ob­se­syj­ny kon­sump­cjo­nizm i bez­tro­ska.

A prze­cież my, chrze­ści­ja­nie, ze wzglę­du na wia­rę w Bo­ga-Stwór­cę po­win­ni­śmy być bar­dziej pro­eko­lo­gicz­ni niż in­ni. Ma­my mo­ty­wa­cję! Eko­lo­gia to mo­ral­ne zo­bo­wią­za­nie każ­de­go czło­wie­ka, a nie za­ję­cie dla „na­wie­dzo­nych” pa­sjo­na­tów. Obo­jęt­ność na los przy­szłych po­ko­leń jest grze­chem, z któ­re­go po­win­ni­śmy się na­wró­cić. Oj­ciec Świę­ty po­stu­lu­je, aby po­cząt­kiem te­go „eko­lo­gicz­ne­go na­wró­ce­nia” by­ła „prze­mia­na w oso­bi­ste cier­pie­nie te­go, co dzie­je się na świe­cie”. Pi­sze na przy­kład, aby­śmy uczy­li się „ubo­le­wać nad wy­mie­ra­niem ga­tun­ku, jak nad wła­snym oka­le­cze­niem”.

Zmie­nia to stan­dar­do­we my­śle­nie o eko­lo­gii, praw­da?

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.