Mie­li na­dzie­ję, że zo­sta­ną zrzu­ce­ni na te­ren Pol­ski, gdy na­dej­dzie go­dzi­na wy­zwo­le­nia kra­ju spod oku­pa­cji. Tym­cza­sem Bry­tyj­czy­cy nie wy­sła­li 1. Sa­mo­dziel­nej Bry­ga­dy Spa­do­chro­no­wej ge­ne­ra­ła Sta­ni­sła­wa So­sa­bow­skie­go na po­moc Po­wsta­niu War­szaw­skie­mu. Skie­ro­wa­li ją do Ho­lan­dii, gdzie wy­krwa­wia­ła się we wrze­śniu 1944 r. w wal­ce z Niem­ca­mi o most na Re­nie pod Arn­hem. Do Pol­ski nie do­le­cia­ła ni­gdy.

Pierw­si pol­scy ko­man­do­si

Po kam­pa­nii wrze­śnio­wej 1939 r. przedar­li się do Fran­cji, by tam od­bu­do­wać ar­mię do wal­ki z Niem­ca­mi u bo­ku za­chod­nich alian­tów. Pol­scy żoł­nie­rze po upad­ku Fran­cji ewa­ku­owa­li się na wy­spy. An­gli­cy nie bar­dzo wie­dzie­li, jak ich wy­ko­rzy­stać. Przy­dzie­li­li więc część Po­la­ków do ochro­ny szkoc­kie­go wy­brze­ża. Ge­ne­rał Sta­ni­sław So­sa­bow­ski nie mógł się po­go­dzić z tym, że je­go rwą­cy się do wal­ki żoł­nie­rze po­zo­sta­wa­li bez­czyn­ni. Po­sta­no­wił wy­szko­lić na spa­do­chro­nia­rzy tych wo­jen­nych roz­bit­ków, któ­rzy w II Rze­czy­po­spo­li­tej pra­co­wa­li ja­ko cy­wi­le w róż­nych za­wo­dach. Utwo­rzył jed­nost­kę de­san­to­wą ze sto­la­rzy, le­ka­rzy, fry­zje­rów, in­ży­nie­rów, ro­bot­ni­ków i na­uczy­cie­li zmo­bi­li­zo­wa­nych do woj­ska tuż przez 1 wrze­śnia 1939 r. Przy­szli spa­do­chro­nia­rze wy­su­pły­wa­li ostat­nie pie­nią­dze i wła­sny­mi si­ła­mi bu­do­wa­li ośro­dek szko­le­nio­wy na bry­tyj­skiej zie­mi. Tre­no­wa­li w sta­rej re­zy­den­cji oto­czo­nej par­kiem, gdzie roz­cią­gnę­li li­ny, po­sta­wi­li dra­bin­ki, tra­pe­zy i ścian­ki tre­nin­go­we. Spo­dzie­wa­li się, że ja­ko pierw­szy odział wró­cą do kra­ju, więc ich ha­sło brzmia­ło: „Naj­krót­szą dro­gą!” – na spa­do­chro­nach.

foto_01-03_18-2017

Na­uczy­li się ska­kać i prze­cho­dzić od ra­zu po sko­ku do wal­ki. Dzi­siaj po­wie­dzie­li­by­śmy, że sta­li się do­bo­ro­wym od­dzia­łem ko­man­do­sów. Bry­tyj­czy­kom za­le­ża­ło na tym, by prze­jąć bry­ga­dę pod swo­ją ko­men­dę, bo­wiem w ob­li­czu pla­no­wa­nej in­wa­zji na oku­po­wa­ną przez Nie­mów Eu­ro­pę li­czył się każ­dy żoł­nierz. A bry­tyj­skich jed­no­stek po­wietrz­nych by­ło za ma­ło.

Ska­ka­li pod ogniem wro­ga

W roz­po­czę­tej 17 wrze­śnia 1944 r. naj­więk­szej pod­czas II woj­ny świa­to­wej ope­ra­cji po­wietrz­no­de­san­to­wej sprzy­mie­rzo­nych pod kryp­to­ni­mem „Mar­ket Gar­den” ce­lem lą­du­ją­cych wojsk bry­tyj­skich, ame­ry­kań­skich i pol­skich by­ło opa­no­wa­nie mo­stów na Re­nie, za­nim Niem­cy je znisz­czą. Alian­ci po­nie­śli po­raż­kę, po­nie­waż nie zdo­by­to ostat­nie­go mo­stu w Arn­hem. Wi­ną za nie­po­wo­dze­nie do­wódz­two sprzy­mie­rzo­nych ob­cią­ży­ło gen. So­sa­bow­skie­go, któ­re­go bry­ga­da mia­ła wraz z 1. Bry­tyj­ską Dy­wi­zją Po­wietrz­ną prze­chwy­cić most i za­jąć przy­czó­łek na pół­noc­no-za­chod­nim brze­gu Re­nu. So­sa­bow­ski zwra­cał przed ope­ra­cją uwa­gę na błę­dy w jej pla­no­wa­niu, jed­nak zo­stał zlek­ce­wa­żo­ny.

Pol­ska bry­ga­da zo­sta­ła zrzu­co­na przez Bry­tyj­czy­ków w trzech eta­pach: 18, 19 i 21 wrze­śnia – co zni­we­czy­ło efekt za­sko­cze­nia.

 

An­na Ze­chen­ter

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: