Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie….

Naj­groź­niej­szą po­ku­są jest wia­ra w to, że szczę­ście moż­na osią­gnąć ła­two: bez pra­cy nad cha­rak­te­rem, bez na­wró­ce­nia, bez czuj­no­ści, bez norm mo­ral­nych, bez mi­ło­ści i od­po­wie­dzial­no­ści. Bez sta­wa­nia się po­dob­ny­mi do Bo­ga.

Bóg jest re­ali­stą

Stwór­ca jest ko­cha­ją­cym i ser­decz­nym Ro­dzi­cem. Los każ­de­go z nas jest dla Nie­go naj­waż­niej­szy. Pra­gnie, by­śmy by­li szczę­śli­wi już tu i te­raz, a nie do­pie­ro kie­dyś tam, w nie­bie. Bóg wie, że ża­den czło­wiek nie jest do­sko­na­ły jak On. Wie, że każ­dy z nas mo­że ulec po­ku­sie szu­ka­nia szczę­ścia tam, gdzie go nie ma. Prze­ko­na­li się o tym już pierw­si lu­dzie. Adam i Ewa wmó­wi­li so­bie, że bez po­mo­cy Bo­ga od­róż­nią do­bro od zła, czy­li że od­róż­nią szczę­ście od nie­szczę­ścia. Prze­ce­ni­li sie­bie. Oka­za­ło się, że bez po­mo­cy Bo­ga po­tra­fią je­dy­nie po­mie­szać do­bro i zło oraz czy­nić to, co od­bie­ra im ra­dość.

Fot. freepik.com

Bóg nie wo­dzi na po­ku­sze­nie!

Pa­pież Fran­ci­szek po­twier­dził to, co wie­dzie­li­śmy od wie­ków: to nie Bóg wo­dzi nas na po­ku­sze­nie! To czy­ni czło­wiek i zły duch. Sło­wa z Mo­dli­twy Pań­skiej: „I nie wódź nas na po­ku­sze­nie” ozna­cza­ją na­szą proś­bę: Bo­że, nie do­puść, aby­śmy ule­gli po­ku­sie! Bóg gra z na­mi w otwar­te kar­ty. Na po­cząt­ku hi­sto­rii wy­ja­śnia: Kła­dę przed wa­mi ży­cie i śmierć, bło­go­sła­wień­stwo i prze­kleń­stwo. Wy­bie­raj­cie więc ży­cie (Pwt 30, 19). Gdy­by każ­dy nasz spo­sób po­stę­po­wa­nia był rów­nie do­bry i gdy­by każ­dy ro­dzaj kon­tak­tu z in­ny­mi pro­wa­dził nas do szczę­ścia, to Bóg by nam po­wie­dział: czło­wie­ku, rób to, co chcesz, bo każ­dy spo­sób po­stę­po­wa­nia i każ­dy ro­dzaj wię­zi przy­nie­sie ci szczę­ście. Tak wła­śnie mó­wią de­mo­ra­li­za­to­rzy. Tym­cza­sem ko­cha­ją­cy Bóg mó­wi coś in­ne­go: czło­wie­ku, nie rób te­go, co chcesz, bo cza­sem chcesz te­go – na przy­kład al­ko­ho­lu, nar­ko­ty­ków, por­no­gra­fii, ha­zar­du, prze­mo­cy – co od­da­la cię od two­ich wła­snych ma­rzeń o wol­no­ści, mi­ło­ści i szczę­ściu. Czu­waj, abyś nie uległ po­ku­sie! Na­wra­caj się! Wy­bie­raj bło­go­sła­wień­stwo i ży­cie, a nie ta­kie spo­so­by po­stę­po­wa­nia czy ta­kie re­la­cje z ludź­mi, przez któ­re ode­chcie­wa ci się żyć!

Gdy wy­peł­nia­my trzy przy­ka­za­nia mi­ło­ści, czy­li ko­cha­my Bo­ga, sa­mych sie­bie i bliź­nich, wte­dy je­ste­śmy jak w bez­piecz­nym sej­fie.

Kto wo­dzi nas na po­ku­sze­nie?

Na po­ku­sze­nie wo­dzą nas ci lu­dzie, któ­rzy sa­mi ule­gli po­ku­sie i zła­ma­li za­sa­dy mo­ral­ne, chro­nią­ce nas przed krzyw­dą, roz­cza­ro­wa­niem i cier­pie­niem. Ta­cy lu­dzie usi­łu­ją wcią­gnąć w zło każ­de­go, z kim ma­ją kon­takt. Na­śla­du­ją okrut­nych sy­nów pa­triar­chy Ja­ku­ba, któ­rzy z za­zdro­ści po­sta­no­wi­li wła­sne­go bra­ta sprze­dać do nie­wo­li. Dla nie­szczę­śli­wych nie do znie­sie­nia jest fakt, że ktoś in­ny cie­szy się ży­ciem. Nie­szczę­śli­wi nie chcą cier­pieć sa­mot­nie. Szu­ka­ją to­wa­rzy­szy nie­do­li, bo ła­twiej jest cier­pieć w gru­pie. W gru­pie też ła­twiej jest brnąć w zło, grzech i znie­wo­le­nie. Na po­ku­sę wo­dzą nas rów­nież ci, któ­rzy są na­iw­ni i nas roz­piesz­cza­ją, bo utrud­nia­ją nam pa­no­wa­nie nad sła­bo­ścia­mi i do­ra­sta­nie do mi­ło­ści. Cza­sem na po­ku­sę wo­dzi­my sa­mi sie­bie, jak syn mar­no­traw­ny. Czy­ni­my tak wte­dy, gdy ule­ga­my wła­snym sła­bo­ściom. Na po­ku­sę wo­dzi nas tak­że dia­beł. To spry­ciarz w za­sta­wia­niu pu­ła­pek na czło­wie­ka. Sza­tan jest jed­nak bez­rad­ny wo­bec tych, któ­rzy słu­cha­ją Bo­ga.

Kto nie ule­ga po­ku­sie?

Bóg pod­po­wia­da nam, w ja­ki spo­sób bro­nić się przed po­ku­sa­mi: Ja dziś na­ka­zu­ję ci mi­ło­wać Pa­na, Bo­ga twe­go, i cho­dzić Je­go dro­ga­mi, peł­niąc Je­go po­le­ce­nia, pra­wa i na­ka­zy (Pwt 30, 16). Gdy po­stę­pu­je­my zgod­nie z De­ka­lo­giem i gdy wy­peł­nia­my trzy przy­ka­za­nia mi­ło­ści, czy­li ko­cha­my Bo­ga, sa­mych sie­bie i bliź­nich, wte­dy je­ste­śmy jak w bez­piecz­nym sej­fie. Do­łą­cza­my do lu­dzi mą­drych, któ­rzy szu­ka­ją szczę­ścia tam, gdzie ono ist­nie­je, czy­li w kra­inie mi­ło­ści, czy­sto­ści, wier­no­ści i od­po­wie­dzial­no­ści. Czło­wiek mą­dry po­tra­fi po­wie­dzieć aser­tyw­nie – czy­li sta­now­czo – „nie!” wszyst­kim, któ­rzy pró­bu­ją wo­dzić go na po­ku­sze­nie. W ob­li­czu po­ku­sy po­tra­fi po­wie­dzieć „nie!” tak­że sa­me­mu so­bie.

 

ks. Ma­rek Dzie­wiec­ki