Na czym polega wyjątkowość wiary katolickiej?

Każ­dy neo­fi­ta, to zna­czy ten, któ­ry na­wró­cił się na chrze­ści­jań­stwo, je­że­li tyl­ko przy­ję­cie chrztu by­ło szcze­re, za­fa­scy­no­wa­ny jest do głę­bi prze­ży­wa­niem swej wia­ry. Nie­ste­ty, wie­lu wy­znaw­ców Chry­stu­sa, któ­rzy są ochrzcze­ni od uro­dze­nia, nie po­tra­fi za­uwa­żyć wy­jąt­ko­wo­ści i praw­dzi­wo­ści swo­jej re­li­gii.

Każ­da re­li­gia jest do­bra” – sły­szy się czę­sto od na­szych zna­jo­mych. Swo­je zda­nie ar­gu­men­tu­ją tym, że wszy­scy prze­cież chwa­lą jed­ne­go Bo­ga, a każ­dy wy­zna­je ta­ką re­li­gię, ja­ka mu pa­su­je.

Przy­pa­trz­my się więc naj­więk­szym re­li­giom świa­ta – is­la­mo­wi, ju­da­izmo­wi i bud­dy­zmo­wi, by po­rów­nać je z chrze­ści­jań­stwem.

***

 Is­lam. Jed­na z in­ter­pre­ta­cji na­zwy tej re­li­gii wy­wo­dzi ją od arab­skie­go sło­wa „sa­lām”, to zna­czy „po­kój”. Mu­zuł­ma­nie wie­rzą w je­dy­ne­go Bo­ga, ży­cie po śmier­ci, zba­wie­nie i po­tę­pie­nie. Ich świę­tą księ­gą jest Ko­ran, spi­sa­ny przez Ma­ho­me­ta, naj­więk­sze­go pro­ro­ka, po­dyk­to­wa­ny zaś przez ar­cha­nio­ła Ga­brie­la. W is­la­mie znaj­du­je­my wie­le cech wspól­nych z ju­da­izmem i chrze­ści­jań­stwem. Naj­więk­szym jed­nak za­gro­że­niem ze stro­ny mu­zuł­ma­nów jest ich wro­gość wo­bec in­nych re­li­gii. Nie daj­my się zwieść tym, któ­rzy twier­dzą, że są ima­mo­wie, któ­rzy dą­żą do dia­lo­gu mię­dzy­re­li­gij­ne­go. W rze­czy­wi­sto­ści in­ni mu­zuł­ma­nie trak­tu­ją ich ja­ko od­szcze­pień­ców od praw­dzi­wej wia­ry. Nie bę­dę roz­pi­sy­wał się nad praw­dzi­wym sto­sun­kiem mu­zuł­ma­nów do nie­wier­nych, naj­le­piej chy­ba wy­ra­ża­ją­cym się w sło­wie „dżi­had”. Z jed­nej stro­ny ma­ho­me­ta­nie wy­zna­ją Bo­ga, któ­ry jest mi­ło­ścią (Al­la­hu ma­hab­bah), z dru­giej stro­ny Bo­ga, któ­ry za­chę­ca do mor­do­wa­nia nie­wier­nych w ce­lu sze­rze­nia is­la­mu (ni­by re­li­gii po­ko­ju). Ko­ran wszak mó­wi: „A kie­dy mi­ną świę­te mie­sią­ce, wte­dy za­bi­jaj­cie bał­wo­chwal­ców, tam gdzie ich znaj­dzie­cie; chwy­taj­cie ich, ob­le­gaj­cie i przy­go­to­wuj­cie dla nich wszel­kie za­sadz­ki!” (IX, 5). Przy­po­mnę tyl­ko, że mu­zuł­ma­nie za bał­wo­chwal­ców i po­li­te­istów uzna­ją rów­nież chrze­ści­jan, któ­rzy wy­zna­ją wia­rę w Trój­cę Świę­tą.

Ju­da­izm. Ży­dzi nie­wąt­pli­wie by­li „na­ro­dem wy­bra­nym”. Bóg, w któ­re­go wie­rzy­my rów­nież my, chrze­ści­ja­nie, pro­wa­dził Izra­ela przez wszyst­kie la­ta wę­drów­ki po pu­sty­ni do Zie­mi Obie­ca­nej. Póź­niej na­po­mi­nał go w swo­ich sło­wach kie­ro­wa­nych przez na­tchnio­nych pro­ro­ków. Na­stęp­nie wy­słał swo­je­go Sy­na ja­ko Me­sja­sza, oni jed­nak Go nie uzna­li, wręcz prze­ciw­nie – ska­za­li na śmierć i ukrzy­żo­wa­li. Za­trzy­ma­li się na pew­nym eta­pie Ob­ja­wie­nia, nie przyj­mu­jąc go w peł­ni. W pew­nym stop­niu po­pa­dli w for­ma­lizm re­li­gij­ny, nie sku­pia­jąc się przede wszyst­kim na Bo­gu, ale na pro­za­icz­nych prze­pi­sach re­li­gij­nych.

Bud­dyzm to sys­tem fi­lo­zo­ficz­ny, któ­ry do­gma­tycz­nie nie za­kła­da ist­nie­nia Bo­ga. Jest to fi­lo­zo­fia, we­dług któ­rej na­le­ży dą­żyć do nir­wa­ny – oświe­ce­nia i zu­peł­nej obo­jęt­no­ści na wła­sny los. Czę­sto w do­mach, któ­rych miesz­kań­cy de­kla­ru­ją się ja­ko ka­to­li­cy, stoi na pół­ce czy szaf­ce po­są­żek Bud­dy – za­ło­ży­cie­la te­go sys­te­mu fi­lo­zo­ficz­ne­go. Zde­cy­do­wa­nie trze­ba stwier­dzić, że jest to sprzecz­ne z pierw­szym przy­ka­za­niem Bo­żym. Wbrew za­pew­nie­niom Da­laj­la­my czy ak­tyw­nych dzia­ła­czy bud­dyj­skich, bud­dyzm nie jest re­li­gią po­ko­ju, na­ma­cal­no­ści cze­go do­świad­czy­li chrze­ści­ja­nie w In­diach w 2008 r.

To tyl­ko krót­kie i po­bież­ne po­ka­za­nie isto­ty tych re­li­gii, być mo­że w pew­nym stop­niu su­biek­tyw­ne. Lecz jak tu być obiek­tyw­nym, gdy po­rów­na się je z chrze­ści­jań­stwem – re­li­gią, gdzie Bóg jest Mi­ło­ścią i pra­gnie szczę­ścia każ­de­go czło­wie­ka, rów­nież nie­wier­ne­go. Po­sy­ła za­tem swo­ich uczniów, by ci ewan­ge­li­zo­wa­li nie ogniem i mie­czem, ale Sło­wem i mi­ło­ścią bliź­nie­go.

Wię­cej na­my­słu wy­ma­ga kwe­stia róż­nic dok­try­nal­nych mię­dzy wy­zna­wa­nym przez nas ka­to­li­cy­zmem a in­ny­mi ko­ścio­ła­mi lub wspól­no­ta­mi ko­ściel­ny­mi. Już św. Pa­weł w Pierw­szym Li­ście do Ko­ryn­tian wy­po­mniał swo­im ad­re­sa­tom brak jed­no­ści. Ko­ryn­tia­nie po­dzie­li­li się bo­wiem na licz­ne odła­my. Jed­ni uwa­ża­li się, że „są Paw­ła”, dru­dzy uzna­wa­li za swe­go przy­wód­cę Apol­lo­sa, ko­lej­ni św. Pio­tra, a jesz­cze in­ni Chry­stu­sa (1 Kor 1, 12). Po­dział ten pro­wa­dził do spo­rów mię­dzy gru­pa­mi, co by­ło sprzecz­ne z jed­no­ścią Ko­ścio­ła.

W ko­lej­nych wie­kach do­cho­dzi­ło do wie­lu schizm, czy­li po­dzia­łów oraz he­re­zji, to zna­czy gło­sze­nia na­uk nie­zgod­nych z na­uką Ko­ścio­ła. Do naj­tra­gicz­niej­sze­go w skut­kach wy­da­rze­nia do­szło w 1054 r., kie­dy to le­ga­ci pa­pie­ża Le­ona IX wy­klę­li pa­triar­chę Kon­stan­ty­no­po­la Mi­cha­ła Ce­ru­la­riu­sza oraz je­go współ­pra­cow­ni­ków. Bez­po­śred­nią przy­czy­ną te­go wy­da­rze­nia był za­kaz od­pra­wia­nia Mszy ła­ciń­skich w sto­li­cy Bi­zan­cjum wy­da­ny przez pa­triar­chę Mi­cha­ła. Fakt ten, na­zy­wa­ną schi­zmą wschod­nią, do­pro­wa­dził do utwo­rze­nia Ko­ścio­ła pra­wo­sław­ne­go, któ­re­go naj­wię­cej wier­nych ży­je w kra­jach by­łe­go Związ­ku Ra­dziec­kie­go. Pra­wo­sław­ni nie ma­ją zwierzch­ni­ka po­kro­ju pa­pie­ża, w więk­szo­ści państw funk­cjo­nu­ją Ko­ścio­ły au­to­ke­fa­licz­ne, to zna­czy nie­za­leż­ne. Uzna­ją wpraw­dzie zwierzch­nic­two pa­triar­chy, ale jest ono zwy­czaj­nie sym­bo­licz­ne. Roz­drob­nie­nie to pro­wa­dzi do utrud­nie­nia dia­lo­gu eku­me­nicz­ne­go. Jak­kol­wiek z pa­triar­chą Ru­mu­nii Ko­ściół ka­to­lic­ki ma do­bre re­la­cje, to z pa­triar­chą mo­skiew­skim sy­tu­acja jest du­żo trud­niej­sza. Naj­więk­szą prze­szko­dą na dro­dze do jed­no­ści jest od­rzu­ca­nie przez pra­wo­sław­nych pry­ma­tu pa­pie­ża. In­ną kwe­stią spor­ną jest róż­ni­ca w li­tur­gicz­nym wy­zna­niu wia­ry. Ka­to­li­cy uzna­ją, że Duch Świę­ty „od Oj­ca i Sy­na po­cho­dzi”, na­to­miast pra­wo­sław­ni utrzy­mu­ją, że tyl­ko „od Oj­ca”. Po­zo­sta­łe spra­wy, ta­kie jak ce­li­bat du­cho­wień­stwa, ka­len­darz czy in­na li­tur­gia, nie sta­no­wią prze­szko­dy na dro­dze ku jed­no­ści.

Dru­gim wy­da­rze­niem, któ­re wstrzą­snę­ło świa­tem chrze­ści­jań­skim, by­ła tzw. re­wo­lu­cja pro­te­stanc­ka. W 1517 r. Mar­cin Lu­ter, au­gu­stiań­ski teo­log pro­wa­dzą­cy roz­wią­zły tryb ży­cia, wy­dał swo­je 95 tez, w któ­rych po­stu­lo­wał li­be­ra­li­za­cję ka­to­lic­kiej na­uki. Wkrót­ce zo­stał eks­ko­mu­ni­ko­wa­ny, a w Eu­ro­pie do­szło do licz­nych wo­jen na tle re­li­gij­nym. Pro­te­stan­tyzm, bo tak na­zy­wa się ko­lej­ne wy­zna­nie, jest po­dzie­lo­ny na oko­ło 300–500 de­no­mi­na­cji, czy­li wspól­not. Pro­te­stan­ci nie za­cho­wa­li suk­ce­sji apo­stol­skiej, przez co sa­kra­men­ty przez nich spra­wo­wa­ne są nie­waż­ne.

***

Przede wszyst­kim wy­jąt­ko­wość wia­ry ka­to­lic­kiej po­le­ga na tym, że ma ona peł­nię Ob­ja­wie­nia Bo­że­go. Nie ma je­go czę­ści, mniej­szej lub więk­szej, ale ide­al­ną ca­łość. Prze­cho­wu­je to Ob­ja­wie­nie i każ­de­mu ła­ska­wie udzie­la ze swe­go skarb­ca. Bóg obec­ny w chrze­ści­jań­stwie nie po­trze­bu­je zbęd­nych ofiar ze zwie­rząt, ale te wszyst­kie ofia­ry Sta­re­go Przy­mie­rza za­stą­pi­ła jed­na Ofia­ra – Je­zu­sa Chry­stu­sa, po­na­wia­na przez ka­pła­nów na oł­ta­rzach świa­ta. W żad­nej re­li­gii Bóg nie jest obec­ny tak bli­sko czło­wie­ka jak w chrze­ści­jań­stwie. Wszak Bóg stał się czło­wie­kiem, za­cho­wu­jąc swo­ją na­tu­rę Bo­ską.

My, ka­to­li­cy, nie ma­my po­wo­du wsty­dzić się na­szej wia­ry. Wszak to wła­śnie wie­rzą­cy w Chry­stu­sa do­ko­na­li wie­lu wspa­nia­łych od­kryć na­uko­wych, czę­sto de­cy­do­wa­li o lo­sach świa­ta. Chrze­ści­ja­nie two­rzy­li cy­wi­li­za­cję, w któ­rej ży­je­my.

 

Ka­je­tan Raj­ski