Czy można przej­rzeć się w mó­zgu in­nej osoby jak w lu­strze? A ra­czej: od­zwier­cie­dlić? Można, a na­wet jest to wska­zane, je­śli za­leży nam na stwo­rze­niu re­la­cji. Dzięki neu­ro­nom lustrzanym.

Neu­rony lu­strzane to szcze­gólny ro­dzaj ko­mó­rek mó­zgo­wych. Uak­tyw­niają się wtedy, gdy do mó­zgu do­cho­dzą bez­po­śred­nie bodźce po­bu­dza­jące go do re­ak­cji. Ale także i pod­czas ob­ser­wa­cji dzia­ła­nia in­nej osoby.

Em­pa­tia i nauka

W 2004 r. na­ukowcy z Uni­ver­sity Col­lege of Lon­don pod kie­row­nic­twem nie­miec­kiej neu­ro­bio­log Tani Sin­ger do­wie­dli, że te same struk­tury w mó­zgu re­agują na ból od­czu­wany przez nas sa­mych i na ból, który ob­ser­wu­jemy u in­nej osoby. Dzia­ła­niu neu­ro­nów lu­strza­nych przy­pi­suje się więc ludzką zdol­ność współ­od­czu­wa­nia i em­pa­tii. Ale także wy­ja­śniają one, dla­czego zie­wa­nie jest tak za­raź­liwe. Oraz dla­czego krzy­wimy się z bólu, gdy np. oglą­damy w te­le­wi­zji ko­goś, kto cierpi. Now­sze ba­da­nia wska­zują jed­nak, że neu­rony lu­strzane to nie tylko zdol­ność do em­pa­tii – w sen­sie ro­zu­mie­nia tego, co czują inni i od­czy­ty­wa­nia ich emo­cji. We­dług nie­miec­kiego neu­ro­bio­loga, Jo­achima Bau­era, od­gry­wają też bar­dzo ważną rolę w pro­ce­sie ucze­nia się. Na­uka prze­biega przez ob­ser­wa­cję i na­śla­do­wa­nie, na­stęp­nie po sa­mo­dziel­nych pró­bach przy­cho­dzi czas na wła­sne twór­cze roz­wią­za­nia. W tym pro­ce­sie two­rzą się nowe po­łą­cze­nia neu­ro­nalne. Dzieje się to au­to­ma­tycz­nie i spon­ta­nicz­nie u ma­łych dzieci. Gdy je­ste­śmy starsi, za­sia­damy w szkol­nych ław­kach i do­sta­jemy prze­kaz głów­nie za po­mocą słów. A może i nam przy­da­łoby się wię­cej ak­tyw­no­ści? Można spró­bo­wać al­ter­na­tyw­nych me­tod w domu. Pa­mię­tam, jak mu­sia­łam po­pra­wić spraw­dzian z cy­to­lo­gii. Nie wie­dzia­łam już, jak się tego uczyć, i z sio­strą zbu­do­wa­łam w po­koju ogromny mo­del ludz­kiej ko­mórki. Do dziś pa­mię­tam, z czego się składa;)

foto_01-03_10-2017

Na tej sa­mej fali

Dzięki neu­ro­nom lu­strza­nym moż­liwe są trzy nie­zwy­kłe pro­cesy: współ­brz­mie­nie, od­zwier­cie­dle­nie i do­stra­ja­nie. Są one bar­dzo ważne w na­szym funk­cjo­no­wa­niu, a jed­no­cze­śnie tak wszech­obecne, że trudno je było zo­ba­czyć i do­piero nie­dawno stały się przed­mio­tem za­in­te­re­so­wa­nia na­ukow­ców. Ich zro­zu­mie­nie wy­ja­śnia, jak na­wza­jem na sie­bie wpły­wamy. Współ­brz­mie­nie to wza­jemne od­czu­cie: ro­zu­miem i je­stem ro­zu­miany. Dzięki niemu lu­dzie za­ra­żają się en­tu­zja­zmem albo złym hu­mo­rem. Od­zwier­cie­dle­nie to me­cha­nizm, który uru­cha­mia się w cza­sie ob­ser­wa­cji in­nych lu­dzi lub zwie­rząt. Po­lega on na na­śla­do­wa­niu mi­miki czy ge­stów waż­nych dla nas osób. Do­stra­ja­nie to pro­ces, w cza­sie któ­rego dziecko chło­nie z oto­cze­nia do­stępne mu wzorce za­cho­wa­nia. Wsku­tek tego przej­muje kon­wen­cje i kod kul­tu­rowy, pa­nu­jący w da­nym spo­łe­czeń­stwie. Tak two­rzy się wspólna dla człon­ków da­nej grupy toż­sa­mość społeczna.

Zna­cie uczu­cie, że ktoś was nie lubi, cho­ciaż nie pa­dły mię­dzy wami żadne nie­przy­jemne słowa? To wła­śnie efekt dzia­ła­nia tych trzech me­cha­ni­zmów. Dzięki nim na­sze mó­zgi od­bie­rają mnó­stwo po­za­wer­bal­nych (nie wy­ra­ża­nych sło­wami) sy­gna­łów, prze­twa­rzają je i po­dają nam informacje.

Zwie­rzęta społeczne

Neu­rony lu­strzane po­ka­zują, jak ważne są dla nas re­la­cje spo­łeczne. Dziecko, aby wzra­stać, po­trze­buje opie­kuna, który na­wiąże z nim kon­takt wzro­kowy, za­uważy je, od­czyta jego emo­cje i za­spo­koi po­trzeby. Z ko­lei ba­da­nia do­ty­czące efek­tyw­no­ści ucze­nia się wy­ka­zują, że klu­czowe są war­to­ści, które rzadko bie­rze się pod uwagę – ta­kie jak za­ufa­nie i re­la­cja z na­uczy­cie­lem czy at­mos­fera bez­pie­czeń­stwa emo­cjo­nal­nego w kla­sie. Fun­da­men­tem są więc re­la­cje i zaufanie.

I co cie­kawe, aby po­bu­dzić mózg do ak­tyw­no­ści, trzeba ob­ser­wo­wać czło­wieka lub zwie­rzę w re­alu. Ob­ser­wa­cja ma­szyny czy ro­bota lub oglą­da­nie lu­dzi na ekra­nie wy­łą­czają mózg!

 

Mag­da­lena Urlich

Ko­rzy­sta­łam z książki M. Ży­liń­skiej pt. Neu­ro­dy­dak­tyka. Na­ucza­nie i ucze­nie się przy­ja­zne mózgowi

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Drogi”. Za­chę­camy do pre­nu­me­raty. O „Drogę” py­taj­cie także w swo­ich parafiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: