Tak roz­po­czy­na swój wpis na blo­gu mu­zyk Matt We­ssell. Wie­lu czy­tel­ni­ków my­śli, że „naj­lep­sza ma­ma” mu­si mieć kil­ko­ro dzie­ci i wy­cho­wy­wać je z po­świę­ce­niem przez sze­reg lat. W przy­pad­ku Ka­tie – żo­ny Mat­ta – ozna­cza to jed­nak coś zu­peł­nie in­ne­go.

Ich je­dy­ny sy­nek – Ran­dol Tho­mas – po uro­dze­niu żył tyl­ko kil­ka go­dzin. Kie­dy Ka­tie by­ła w 18. ty­go­dniu cią­ży, roz­po­czął się po­ród. Prze­ra­że­ni ro­dzi­ce na­tych­miast po­je­cha­li do szpi­ta­la. Le­ka­rzom uda­ło się za­trzy­mać ak­cje po­ro­do­wą. Jed­nak szan­se na do­no­sze­nie ma­leń­stwa do mo­men­tu, gdy by­ło­by zdol­ne do ży­cia po­za ło­nem mat­ki, okre­śli­li ja­ko mi­ni­mal­ne. Za­su­ge­ro­wa­li abor­cję, sko­ro „dziec­ko i tak nie prze­ży­je”. Ani Ka­tie, ani Matt na­wet przez chwi­lę nie bra­li ta­kiej moż­li­wo­ści pod uwa­gę. Po­sta­no­wi­li ze wszyst­kich sił za­wal­czyć o ży­cie syn­ka. A je­śli się nie uda – ochrzcić go i po­zwo­lić mu na­tu­ral­nie odejść.

foto_01-02_03-2017

War­to!

Wal­ka o ży­cie Ran­do­la Tho­ma­sa ozna­cza­ła dla Ka­tie le­że­nie ca­ły czas w łóż­ku, prak­tycz­nie bez ru­chu. Mu­sia­ła za wszel­ką ce­nę uni­kać ja­kich­kol­wiek in­fek­cji, któ­re mo­gły­by za­gro­zić jej nie­na­ro­dzo­ne­mu dziec­ku. Z te­go po­wo­du ogra­ni­czy­ła na­wet wi­zy­ty przy­ja­ciół. Dni za­mie­nia­ły się w ty­go­dnie, od cią­głe­go le­że­nia bo­la­ły ją ple­cy, no­gi, ca­łe cia­ło, ale py­ta­ją­ce­mu ją o sa­mo­po­czu­cie mę­żo­wi za każ­dym ra­zem od­po­wia­da­ła z uśmie­chem: „war­to!”.

W 23. ty­go­dniu wró­ci­ła do szpi­ta­la, gdzie mia­ła spę­dzić resz­tę cią­ży. Każ­dy dzień – mi­mo cier­pie­nia – był dla niej ra­do­ścią, bo po­zwa­lał ma­leń­stwu roz­wi­jać się bez­piecz­nie przez ko­lej­ne, bez­cen­ne go­dzi­ny. „Je­śli je­steś naj­lep­szą ma­mą na świe­cie, cie­szysz się każ­dym osią­gnię­ciem two­je­go dziec­ka, na­wet je­śli to osią­gnie­cie jest po pro­stu ko­lej­nym dniem spę­dzo­nym w two­im ło­nie” – pi­sał na blo­gu Matt. Ka­tie wy­ko­rzy­sty­wa­ła każ­dą oka­zję, aby pod­py­tać le­ka­rzy i pie­lę­gniar­ki o moż­li­we me­to­dy le­cze­nia i opie­ki nad wcze­śnia­kiem. O to, cze­go mo­że się spo­dzie­wać po po­ro­dzie. O przy­pad­ki, z któ­ry­mi spo­tka­li się do­tych­czas w swo­jej pra­cy. „Je­śli je­steś naj­lep­szą ma­mą na świe­cie, chcesz wie­dzieć wszyst­ko, co ma zwią­zek z ży­ciem two­je­go dziec­ka”.

Za­wsze bę­dzie ma­mą

Nie­ste­ty, w 26. ty­go­dniu roz­wią­za­nia nie da­ło się już po­wstrzy­mać. Po­ród na­tu­ral­ny mógł­by wią­zać się z cier­pie­niem dla dziec­ka, więc Ka­tie zde­cy­do­wa­ła się na ce­sar­skie cię­cie. Ozna­cza­ło to, że z ko­lej­ną cią­żą bę­dą mu­sie­li z mę­żem dłu­żej za­cze­kać. Zmniej­sza­ło to tak­że szan­se na na­tu­ral­ny po­ród przy dru­gim dziec­ku. „Ale je­śli je­steś naj­lep­szą ma­mą na świe­cie, je­steś też go­to­wa po­świę­cić się dla swo­je­go dziec­ka” – pi­sał Matt.

Ma­leń­stwo uro­dzi­ło się z nie­do­ro­zwi­nię­ty­mi płu­ca­mi. Ta wa­da praw­do­po­dob­nie by­ła przy­czy­ną wszyst­kich pro­ble­mów w cią­ży. Ka­tie ko­niecz­ne chcia­ła zo­ba­czyć syn­ka i to­wa­rzy­szyć mu, gdy bę­dzie od­cho­dził. Tuż po ope­ra­cji upro­si­ła le­ka­rzy, że­by – mi­mo bó­lu, to­wa­rzy­szą­ce­mu jej po ce­sar­skim cię­ciu – za­wieź­li ją do Ran­do­la Tho­ma­sa. Sie­dzia­ła przy nim, trzy­ma­ła go za rącz­kę i śpie­wa­ła mu pio­sen­ki. Za­trosz­czy­ła się też o we­zwa­nie księ­dza, któ­ry ochrzcił dziec­ko na kil­ka se­kund przed je­go odej­ściem. „Bo je­śli je­steś naj­lep­szą ma­mą na świe­cie, pa­mię­tasz o tym, o czym in­ni w mo­men­tach cha­osu za­po­mi­na­ją” – pi­sał Matt. I skoń­czył sło­wa­mi: „W przy­szłym ro­ku, 11 ma­ja (Dzień Mat­ki w Sta­nach Zjed­no­czo­nych) pla­nu­ję przy­tu­lić Ka­tie, uśmiech­nąć się i po­wie­dzieć jej: »Wspa­nia­łe­go Dnia Mat­ki!«. Cho­ciaż nasz syn fi­zycz­nie nie bę­dzie z na­mi już ni­gdy wię­cej, nie zmie­nia to fak­tu, że mo­ja żo­na jest te­raz ma­mą. I już za­wsze bę­dzie ma­mą. Na­praw­dę, naj­lep­szą ma­mą na świe­cie”.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: