Między klasztorem, koszarami a fabryką

To coś wię­cej, niż tyl­ko uczel­nia i aka­de­mik w jed­nym. To coś in­ne­go, niż „jak­by klasz­tor”. To nie do koń­ca „po­boż­ne ko­sza­ry”. To nie tyl­ko „fa­bry­ka księ­ży”. To po pro­stu: wyż­sze se­mi­na­rium du­chow­ne. I choć każ­de z wcze­śniej­szych okre­śleń w ja­kimś sen­sie zdra­dza taj­ni­ki se­mi­na­ryj­ne­go świa­ta, to jed­nak nie da się te­go świa­ta za­mknąć w kil­ku sło­wach.

foto_01-01_13-14-2015

A mo­że ta­kie po­rów­na­nie? Że se­mi­na­rium jest jak trój­wy­mia­ro­we puz­zle? Wie­le sfer, wie­le płasz­czyzn. Osta­tecz­ny kształt za­le­ży od po­je­dyn­czych ele­men­tów. Jed­no z dru­gim się wią­że, jed­no z dru­gie­go wy­ni­ka, jed­no bez dru­gie­go nie mo­że ist­nieć. Do­kład­nie tak sa­mo jest tu­taj. Płasz­czy­zna ludz­ka, du­cho­wa, sfe­ra in­te­lek­tu­al­na – każ­dy z tych puz­zli jest nie­zbęd­ny, aby nadać kle­ry­ko­wi (przy­szłe­mu księ­dzu) wła­ści­wy i peł­ny kształt. Se­mi­na­ryj­ną dro­gę – „fa­brycz­ną ob­rób­kę” ma­te­ria­łu na księ­dza – na­zy­wa­my for­ma­cją. I że­by przyj­rzeć się jej nie­co głę­biej, na każ­dą płasz­czy­znę trze­ba po­pa­trzeć osob­no. Za­czy­na­my!

Re­gu­la­min na dzień do­bry

My­li się ten, kto uwa­ża, że do se­mi­na­rium przy­cho­dzą wy­łącz­nie uło­że­ni, grzecz­ni i pew­ni po­wo­ła­nia mło­dzi męż­czyź­ni. Nie. Prze­krój oso­bo­wo­ści, cha­rak­te­rów, do­świad­czeń ży­cio­wych oraz za­pa­try­wań jest prze­ob­fi­ty. Jak więc spra­wić, aby miej­sce „sko­sza­ro­wa­nia” co naj­mniej kil­ku­dzie­się­ciu mę­skich in­dy­wi­du­al­no­ści nie roz­le­cia­ło się po kil­ku dniach?

 

dk. To­masz Pod­lew­ski

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.