Uczą, ba­wią, do­star­cza­ją roz­ryw­ki, roz­wi­ja­ją wy­obraź­nię, har­tu­ją w or­to­gra­fii, wzbo­ga­ca­ją słow­nic­two, uczą em­pa­tii i my­śle­nia. Po­tra­fią jesz­cze „le­czyć”.

Czy to bi­blio­te­ka? Nie, to lecz­ni­ca du­szy!

Bi­blio­te­ra­pia (gr. bi­blion – książ­ka; the­ra­peuo – le­czę) to for­ma te­ra­pii, po­mo­cy, psy­chicz­ne­go wspar­cia przy wy­ko­rzy­sta­niu książ­ki i in­nych ma­te­ria­łów al­ter­na­tyw­nych np. ob­ra­zów i fil­mów. Ter­mi­nu te­go po raz pierw­szy uży­to w 1916 r., ale bi­blio­te­ra­pia ma swo­je ko­rze­nie… w sta­ro­żyt­no­ści. W egip­skich Te­bach nad wej­ściem do bi­blio­te­ki fa­ra­ona Ram­ze­sa II, zwa­ne­go Ram­ze­sem Wiel­kim, wid­niał na­pis „Lecz­ni­ca dla du­szy”.

Dziś wie­my, że fa­ra­on miał ra­cję. Bi­blio­te­ra­pię wy­ko­rzy­stu­je się m.in. w pra­cy z oso­ba­mi star­szy­mi, cho­ry­mi i nie­peł­no­spraw­ny­mi, nie­do­sto­so­wa­ny­mi spo­łecz­nie, dys­lek­ty­ka­mi, dzieć­mi i mło­dzie­żą z pro­ble­ma­mi edu­ka­cyj­ny­mi i w lo­go­pe­dii. Za­ję­cia mo­gą pro­wa­dzić na­uczy­cie­le, bi­blio­te­ka­rze, le­ka­rze i bi­blio­te­ra­peu­ci. Opie­ra­ją się one na od­po­wied­nio do­bra­nych tek­stach li­te­rac­kich. Mo­gą ni­mi być np. wier­sze, frag­men­ty ksią­żek, opo­wia­da­nia, baj­ki, ba­śnie.

Roz­róż­nia się bi­blio­te­ra­pię kli­nicz­ną i wy­cho­waw­czą (roz­wo­jo­wą). Pierw­szą sto­su­je się w gru­pach pa­cjen­tów z pro­ble­ma­mi emo­cjo­nal­ny­mi i be­ha­wio­ral­ny­mi, np. dla osób po pró­bach sa­mo­bój­czych. Ta­kie za­ję­cia pro­wa­dzą le­ka­rze lub psy­cho­lo­dzy kli­nicz­ni po kur­sie bi­blio­te­ra­pii. Dru­ga skie­ro­wa­na jest dla osób zdro­wych, któ­re zma­ga­ją się z róż­ny­mi pro­ble­ma­mi. Jej ce­lem jest wspar­cie ich roz­wo­ju, zdro­wia psy­chicz­ne­go i sa­mo­re­ali­za­cji. Waż­ne: dzia­ła­nie bi­blio­te­ra­pau­tycz­ne jest dłu­go­fa­lo­we. Po jed­nym spo­tka­niu nie roz­wią­że się da­ne­go pro­ble­mu, dla­te­go na­le­ży za­pla­no­wać cykl za­jęć roz­ło­żo­nych w cza­sie. Ogra­ni­czeń wie­ko­wych brak. Do pra­cy z książ­ką moż­na za­pro­sić wszyst­kich: od grup przed­szko­la­ków do se­nio­rów.

Książ­ki, ja­ko bar­dzo waż­na część za­jęć, mu­szą być do­sto­so­wa­ne do wie­ku gru­py. Je­śli sta­no­wią ją dzie­ci, to wy­ko­rzy­stu­je się ta­kie, któ­re przy­ku­wa­ją ich uwa­gę for­mą, wy­glą­dem. Dla dzie­ci nie­wi­do­mych i nie­do­wi­dzą­cych wy­ko­rzy­stu­je się książ­ki do­ty­ko­we, mięk­kie. Dzię­ki nim moż­na pal­ca­mi roz­po­zna­wać np. kształ­ty i fak­tu­ry, od­kle­jać i na no­wo przy­kle­jać róż­ne ich czę­ści. Są książ­ki w zdu­mie­wa­ją­cych for­mach, choć­by pie­kar­ni­ka! Są i ta­kie, któ­re pły­wa­ją. Grunt to za­in­te­re­so­wać gru­pę frag­men­tem li­te­ra­tu­ry.

Na za­ję­ciach nie jest nud­no. Za­czy­na­ją się od prze­czy­ta­nia tek­stu przez pro­wa­dzą­ce­go. Jest on tak do­bra­ny, by od­po­wia­dał da­ne­mu te­ma­to­wi, np. uświa­do­mie­niu, jak wiel­ką moc ma­ją wy­po­wia­da­ne przez nas sło­wa. Po­tem na­stę­pu­ją róż­ne za­da­nia in­dy­wi­du­al­ne i/lub gru­po­we. Mo­gą to być ry­so­wa­nie, za­ba­wa w „głu­chy te­le­fon”, ko­lo­ro­wa­nie, za­ba­wy in­te­gra­cyj­ne, pi­sa­nie pa­mięt­ni­ka, „bu­rza mó­zgów”, dys­ku­sje. Przy­da­dzą się więc kred­ki, zdję­cia, ob­raz­ki, kart­ki, pił­ki, ka­mie­nie, za­baw­ki, kost­ki do gry… Ogra­ni­cza nas tyl­ko na­sza wy­obraź­nia. I czas za­jęć.

Są spe­cjal­ne kur­sy do­kształ­ca­ją­ce z bi­blio­te­ra­pii, po ukoń­cze­niu któ­rych uzy­sku­je się za­świad­cze­nie po­twier­dza­ją­ce umie­jęt­no­ści pro­wa­dze­nia za­jęć w tym za­kre­sie. Mam ta­ki za so­bą. Trwał 80 go­dzin, ale ani przez mi­nu­tę się nie nu­dzi­łam. Ra­zem z in­ny­mi uczest­ni­ka­mi ćwi­czy­łam róż­ne sce­na­riu­sze za­jęć i mu­sia­łam stwo­rzyć wła­sny. Wzię­łam na warsz­tat aser­tyw­ność, z któ­rą wie­le osób ma pro­blem. Mo­że w przy­szło­ści też po­czu­jesz, że bi­blio­te­ra­pia to coś dla cie­bie?

 

Aga­ta Goł­da

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: