Nie­waż­ne, czy po­zna­jesz ko­le­gę, je­steś na pierw­szej rand­ce lub wcho­dzisz w no­we to­wa­rzy­stwo – za­wsze chcesz zro­bić do­bre pierw­sze wra­że­nie.

Po­dob­no wy­star­czy je­de­na­ście se­kund, by za­cie­ka­wić się no­wą oso­bą. Wszy­scy oce­nia­my sie­bie na­wza­jem, kie­ru­jąc się roz­ma­ity­mi sche­ma­ta­mi. I choć pierw­sze wra­że­nie czę­sto by­wa myl­ne, to jed­nak ma du­że zna­cze­nie.

Jak być po­win­no?

– Bar­dzo czę­sto oso­by po­wszech­nie uwa­ża­ne za kon­tak­to­we, któ­re teo­re­tycz­nie po­win­ny ro­bić świet­ne pierw­sze wra­że­nie, w rze­czy­wi­sto­ści wy­wo­łu­ją w roz­mów­cach mie­sza­ne od­czu­cia – mó­wi psy­cho­log Ma­ria Owsia­ny. – Dzie­je się tak dla­te­go, że po­tocz­ne wy­obra­że­nia o tym, jak po­win­no się za­cho­wy­wać na pierw­szym spo­tka­niu, nie za­wsze są zgod­ne z tym, co w ta­kiej sy­tu­acji rze­czy­wi­ście po­win­ni­śmy ro­bić. Zwy­kle nie zwra­ca­my uwa­gi na oso­bę, z któ­rą się spo­ty­ka­my. Tym­cza­sem w na­wią­za­niu kon­tak­tu klu­czo­we jest oce­nie­nie te­go, ja­ki jest nasz roz­mów­ca. Je­śli ma­my do czy­nie­nia z za­mknię­tym w so­bie in­tro­wer­ty­kiem, za­cho­wa­nie się w spo­sób en­tu­zja­stycz­ny, mo­że wzbu­dzić je­go iry­ta­cję – do­da­je. Naj­lep­szą me­to­dą na zro­bie­nie do­bre­go wra­że­nia jest za­tem NIE pró­bo­wać za­im­po­no­wać in­nym, lecz upew­nić się, że roz­mów­ca czu­je się wy­słu­cha­ny i do­ce­nio­ny.

Tak­tow­na sza­ra mysz­ka

Oka­zu­je się więc, że za­miast za­sta­na­wiać się, jak za­bły­snąć na pierw­szym spo­tka­niu, le­piej za­pa­mię­tać, cze­go na nim nie ro­bić. Po pierw­sze – nie sta­rać się na si­łę wy­róż­nić. Cza­sa­mi opła­ca się być „sza­rą mysz­ką”, wbrew prze­ko­na­niu, że im ory­gi­nal­niej wy­glą­dasz, tym więk­sza szan­sa na to, że zo­sta­niesz do­strze­żo­ny i za­pa­mię­ta­ny. Do­pó­ki nie bę­dziesz pew­ny, że twój roz­mów­ca po­tra­fi do­ce­nić ory­gi­nal­ność, le­piej po­zo­stać na po­zio­mie „prze­cięt­no­ści”. Po dru­gie, pod­czas pierw­sze­go spo­tka­nia nie opo­wia­daj o róż­nych hi­sto­riach ze swo­je­go ży­cia. Nie wiesz, kim jest twój roz­mów­ca i przez co prze­szedł. Nie ry­zy­kuj więc, że na­gle sy­tu­acja sta­nie się nie­kom­for­to­wa. Po trze­cie, nie stre­suj się, je­śli na­gle w trak­cie roz­mo­wy za­pa­da ci­sza. Nie przyj­muj ro­li na­ga­nia­cza te­ma­tów. Nad­mier­ne ga­dul­stwo mo­że spra­wić, że roz­mów­ca od­bie­rze cię ja­ko ko­goś zbyt­nio ab­sor­bu­ją­ce­go. Po czwar­te, pa­mię­taj, że w trak­cie pierw­szej roz­mo­wy bez­piecz­niej jest nie po­dej­mo­wać te­ma­tów kon­tro­wer­syj­nych np. po­li­tycz­nych. To grzą­ski grunt. Po pią­te, nie za­da­waj py­tań, któ­ry­mi nie­for­tun­nie mo­żesz spra­wić ko­muś przy­krość al­bo wpę­dzić w za­kło­po­ta­nie. Pa­mię­taj, że jed­ną z rze­czy, któ­re wpły­wa­ją na do­bre wra­że­nie, jest takt.

Świa­do­mość ru­chów i ge­stów

Nie­za­leż­nie od te­go, czy jest to roz­mo­wa z no­wo po­zna­ną dziew­czy­ną, czy pierw­sza wi­zy­ta w do­mu ro­dzi­ców chło­pa­ka, war­to zro­bić do­bre wra­że­nie. – Pa­mię­taj­my o zło­tej za­sa­dzie: do­pó­ki nie po­zna­my czło­wie­ka, z któ­rym roz­ma­wia­my, za­cho­wuj­my dy­stans – ra­dzi Ma­ria Owsia­ny. – Kie­dy ktoś wi­dzi cię pierw­szy raz, for­mu­łu­je wra­że­nia na pod­sta­wie te­go, co da się wy­czy­tać z two­jej mo­wy cia­ła. Je­śli za­ple­ciesz rę­ce, mo­że po­my­śleć, że je­steś zde­ner­wo­wa­ny. Gdy moc­no się wy­pro­stu­jesz, wy­sy­łasz sy­gnał, że je­steś pew­ny sie­bie. War­to więc sku­pić się na kon­tro­lo­wa­niu sy­gna­łów, któ­re wy­sy­ła na­sze cia­ło – za­uwa­ża pa­ni Ma­ria.

Pierw­sze wra­że­nie wy­ra­bia­my so­bie w cią­gu kil­ku se­kund. De­cy­du­je­my, czy uwa­ża­my ko­goś za sym­pa­tycz­ne­go i mi­łe­go, czy wręcz prze­ciw­nie. Wszyst­ko za­le­ży od na­sze­go wy­glą­du i mo­wy cia­ła. War­to się więc po­sta­rać i pa­mię­tać, że ma­my tyl­ko jed­ną szan­sę na to, by zro­bić do­bre pierw­sze wra­że­nie.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: