Kiedy chłopaki płaczą

Mę­ska przy­jaźń to szcze­gól­ny ro­dzaj re­la­cji. Trud­ny do opi­sa­nia, gdyż staw­ką jest coś wię­cej niż wspól­ne wyj­ście na mecz. Ta­ka re­la­cja to wul­kan do­brej ener­gii, któ­ry da­je si­łę do zmie­nia­nia świa­ta! I po­wiedz­my so­bie szcze­rze, nie „za­ofe­ru­je” ci te­go na­wet naj­wspa­nial­sza „dam­ska przy­ja­ciół­ka”.

Od­kry­cie toż­sa­mo­ści

Co za­tem da ci przy­jaźń mę­sko– mę­ska, cze­go próż­no szu­kać u two­ich ko­le­ża­nek? W re­la­cji z dru­gim fa­ce­tem mo­żesz bu­do­wać swo­ją mę­ską toż­sa­mość, czy­li od­kry­wać, kim na­praw­dę je­steś ja­ko męż­czy­zna. Te­go nie po­wie ci ma­ma ani ko­le­żan­ka. Toż­sa­mość męż­czy­zny to je­go ro­la do speł­nie­nia w tym świe­cie, mi­sja, naj­waż­niej­sze za­da­nie. Świet­nie pi­sze o tym John El­dred­ge w książ­ce Dzi­kie ser­ce. Tę­sk­no­ty mę­skiej du­szy. Aby męż­czy­zna czuł się speł­nio­ny, mu­si sto­czyć bi­twę (czy­li wy­grać ze swy­mi sła­bo­ścia­mi), prze­żyć przy­go­dę i ura­to­wać pięk­ną. Ko­lej­ność nie­przy­pad­ko­wa – do­pie­ro wte­dy, gdy męż­czy­zna ugrun­tu­je swo­ją toż­sa­mość (czy­li sto­czy bi­twę i prze­ży­je przy­go­dę w mę­skim gro­nie!), ma szan­sę do­brze za­opie­ko­wać się wy­bran­ką ser­ca. Z te­go po­wo­du każ­da dziew­czy­na po­win­na zro­bić wszyst­ko, aby jej chło­pak miał praw­dzi­we­go przy­ja­cie­la!

foto_01-02_22-2016

Po dru­gie, mę­ska przy­jaźń da­je oka­zję do współ­za­wod­nic­twa i mo­ty­wu­je do dą­że­nia do do­sko­na­ło­ści. Choć męż­czyź­ni też są wraż­li­wi, to w szli­fo­wa­niu cha­rak­te­ru nie bra­ku­je im szorst­ko­ści – mó­wią pro­sto z mo­stu. O wie­le bar­dziej lu­bią kon­kret­ny przy­dział za­dań niż dłu­gie ga­da­nie, by wresz­cie wy­snuć wspól­nie ja­kiś wnio­sek. Tak za­har­to­wa­ny chło­pak mo­że zmie­niać świat i wal­czyć z prze­ciw­no­ścia­mi lo­su. Czy miał­by w so­bie ty­le si­ły, gdy­by nie sły­szał nic in­ne­go oprócz np.: „Sy­necz­ku, je­steś mo­im ma­lut­kim skar­bem, wszyst­ko bę­dzie do­brze” ?

Ta­ta

Szcze­gól­nym ro­dza­jem mę­skiej re­la­cji jest przy­jaźń oj­ca i sy­na. Ma szan­sę być jed­ną z naj­trwal­szych wię­zi, ja­kie zbu­du­jesz w ży­ciu, bo pra­cu­jesz nad nią od dzie­ciń­stwa. Naj­pierw wspól­nie czy­ta­cie baj­ki, ba­wi­cie się w pi­ra­tów al­bo ry­ce­rzy, bu­du­je­cie ko­lej­kę. Po­tem po­da­jesz ta­cie klu­cze, gdy re­pe­ru­je­cie do­mo­we uster­ki i maj­ster­ku­je­cie w warsz­ta­cie. Aż w koń­cu są mę­skie roz­mo­wy o dziew­czy­nach, garść rad na no­wą dro­gę ży­cia a mo­że i wyj­ście na pi­wo po prze­kro­cze­niu „osiem­nast­ki”. W re­la­cję ojciec–syn jest też wpi­sa­ny mło­dzień­czy bunt i sa­mo­dziel­ne po­szu­ki­wa­nie, czy pro­po­no­wa­ne przez ta­tę za­sa­dy ma­ją sens. Naj­waż­niej­szy jest przy­kład – syn mu­si zo­ba­czyć, że oj­ciec ży­je tak, jak wie­rzy, a nie wie­rzy tak, jak ży­je. Je­śli tak się dzie­je, mię­dzy męż­czy­zna­mi dwóch po­ko­leń ugrun­to­wu­je się fan­ta­stycz­na przy­jaźń.

Re­la­cja z ta­tą róż­ni się od tej z ró­wie­śni­ka­mi, bo wpi­su­je się w nią men­to­ring. Men­tor to ktoś star­szy, do­świad­czo­ny, kto po­ma­ga od­kry­wać po­ten­cjał ucznia. Da­je wie­dzę, zro­zu­mie­nie i wspar­cie emo­cjo­nal­ne, dla­te­go uczeń chce go na­śla­do­wać. To mo­że za­dzia­łać na li­nii ta­ta – syn. Jed­nak do­brze wie­my, że na­sze ro­dzin­ne do­my to nie za­wsze sie­lan­ka i cza­sem na­praw­dę trud­no się do­ga­dać. War­to się wte­dy ro­zej­rzeć za in­nym star­szym męż­czy­zną, z któ­re­go przy­kła­du mo­gli­by­śmy czer­pać.

Chło­pa­ki też pła­czą

Gdzie szu­kać kumpla–przyjaciela? Tam, gdzie mo­żesz się roz­wi­jać przez współ­za­wod­nic­two: na si­łow­ni, bież­ni czy obo­zie prze­trwa­nia. Ale przy­ja­cie­la moż­na też po­znać w szko­le, we wspól­no­cie, na warsz­ta­tach lub gdzie­kol­wiek in­dziej, gdy tyl­ko je­steś na to go­to­wy i… nie szu­kasz na si­łę.

A kie­dy moż­na po­wie­dzieć, że to już przy­jaźń? Wów­czas, gdy w to­wa­rzy­stwie dru­gie­go chło­pa­ka prze­sta­jesz się przej­mo­wać prze­są­da­mi, że np. chło­pa­ki nie pła­czą. Pła­czą – tyl­ko nie na oczach ca­łe­go świa­ta, ale w obec­no­ści naj­lep­sze­go przy­ja­cie­la.

 

Mar­cin No­wak

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.