Jak się chce, to się da

Ali­cja Maj­da – jak sa­ma o so­bie mó­wi „Śpie­wa­ją­ca dok­to­rant­ka na­uk che­micz­nych, opty­mist­ka z cią­głym uśmie­chem na ustach, któ­ra od­na­la­zła … szczę­ście w Ko­ście­le”. Li­ma­no­wa, gdzie dzia­ła, ma swój szcze­gól­ny wkład w hi­sto­rię Świa­to­wych Dni Mło­dzie­ży – naj­pierw eki­pa mu­zycz­na stwo­rzy­ła wła­sną aran­ża­cję hym­nu Bło­go­sła­wie­ni Mi­ło­sier­ni, a po­tem ja­ko pierw­sza w Pol­sce przy­go­to­wa­ła ofi­cjal­ną aran­ża­cję hym­nu na przy­szło­rocz­ne uro­czy­sto­ści w Pa­na­mie. Dla­cze­go po­mi­mo wszyst­ko – a znaj­dzie się wie­le po­wo­dów, aby od­pu­ścić wy­jazd do Pa­na­my – Ali­cja i tak chce to zro­bić?

Mo­ja przy­go­da ze Świa­to­wy­mi Dnia­mi Mło­dzie­ży roz­po­czę­ła się w 2013 r. – wte­dy usły­sza­łam o nich po raz pierw­szy. Do dziś nie mo­gę zro­zu­mieć, dla­cze­go tak póź­no?! Gdy słu­cha­łam, jak pa­pież Fran­ci­szek ogła­sza ko­lej­nych go­spo­da­rzy – Pol­skę, nie są­dzi­łam, że ta sy­tu­acja zmie­ni mo­je ży­cie, a o ko­lej­nych ŚDM usły­szę ze sce­ny dla chó­ru i or­kie­stry w Brze­gach na Mszy Po­sła­nia. Dro­ga do te­go wy­da­rze­nia by­ła bar­dzo dłu­ga, ale pięk­na i, przede wszyst­kim, wy­ra­sta­ła ze wspól­no­ty.

Czas na roz­wój

Od za­wsze mia­łam w so­bie syn­drom or­ga­ni­za­to­ra, któ­ry nie lu­bi się nu­dzić, stąd an­ga­żo­wa­łam się we wszyst­ko, co wy­da­wa­ło mi się roz­wo­jo­we. W od­po­wied­nim cza­sie za­uwa­ży­łam, że mo­je miej­sce jest w Ko­ście­le, wśród lu­dzi o po­dob­nych po­glą­dach. Szyb­ko roz­wi­nę­ła się mo­ja ka­rie­ra ani­ma­to­ra de­ka­nal­ne­go, dzię­ki peł­ne­mu za­an­ga­żo­wa­niu w spra­wę ŚDM, dusz­pa­ster­stwa mło­dzie­ży w de­ka­na­cie czy okrę­gu i udzia­ło­wi w wie­lu szko­le­niach.

Li­ma­no­wa to nie­sa­mo­wi­ci lu­dzie, uzdol­nie­ni mu­zycz­nie i chęt­ni do dzia­ła­nia. Do­brze się pra­cu­je i war­to dla nich co­kol­wiek ro­bić. Gdy­by nie oni, nie wiem tak na­praw­dę, co by by­ło ze mną, jak bym się roz­wi­nę­ła Cza­sem jest tak, że ktoś się do mnie zgło­si, że faj­nie by­ło­by coś zro­bić. Py­tam wte­dy: „To dla­cze­go te­go nie ro­bi­my?” I od ra­zu się tak dzie­je. Tak by­ło z hym­nem Bło­go­sła­wie­ni Mi­ło­sier­ni i po­tem z hym­nem Pa­na­my, któ­ry ma obec­nie po­nad 100 ty­się­cy wy­świe­tleń. To jest to – jak się chce, to się da. Czu­ję, że to jest mo­ja dro­ga – że­by da­wać ko­pa in­nym. Ale że­bym mo­gła to ro­bić, to naj­pierw mu­szę prze­żyć nie­któ­re rze­czy, więc Pan Bóg mi w tym po­ma­ga.

Pol­skie ŚDM

Czas przy­go­to­wań do ŚDM w 2016 r. wspo­mi­nam ja­ko naj­pięk­niej­szy okres mo­je­go ży­cia, w któ­rym naj­wię­cej się na­uczy­łam – nie cho­dzi mi tu o te na­uko­we osią­gnię­cia i pod­ję­te w tym cza­sie stu­dia dok­to­ranc­kie, a o kon­kret­ne umie­jęt­no­ści pra­cy w gru­pie, or­ga­ni­za­cji i roz­wo­ju oso­bi­ste­go.

Kra­ków pod­czas ŚDM był pięk­ny. Co praw­da, więk­szość cza­su spę­dzi­łam na pró­bach chó­ru, ale nie ża­łu­ję żad­nej chwi­li i tru­du, ja­ki w to wło­ży­łam. Cho­ciaż od­wie­dza­jąc sek­to­ry, do któ­rych by­li przy­dzie­le­ni moi zna­jo­mi na Mszy Po­sła­nia, wi­dząc ich ra­dość oraz ŚDM z ich per­spek­ty­wy, czu­łam za­zdrość.

Po­mi­mo te­go, że by­łam tak bli­sko Fran­cisz­ka – co by­ło ma­rze­niem więk­szo­ści – bra­ko­wa­ło mi obec­no­ści w mo­jej wspól­no­cie i wśród lu­dzi, któ­rzy mnie do tych wy­da­rzeń przy­go­to­wa­li.

Być zwy­kłym uczest­ni­kiem

Po ŚDM zo­sta­łam wy­sła­na ja­ko re­pre­zen­tant­ka die­ce­zji do Rzy­mu, gdzie prze­ka­zy­wa­li­śmy sym­bo­le – krzyż i iko­nę – mło­dzie­ży z Pa­na­my. Zro­zu­mia­łam, że ja mu­szę być w Pa­na­mie. Obec­ność przy sym­bo­lach przy­po­mnia­ła mi, jak waż­ne są dla mnie ŚDM, jak wie­le w mo­im ży­ciu zmie­ni­ły, jak bar­dzo chcę je prze­żyć i, tym ra­zem ja­ko zwy­kły uczest­nik, mieć czas na re­flek­sję i chło­nąć wia­rę od mło­dych z ca­łe­go świa­ta.

 

Ali­cja Maj­da

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.