Z o. Mar­kiem Roz­pło­chow­skim OP, pro­wa­dzą­cym dusz­pa­ster­stwo mło­dzie­ży szkół śred­nich „Przy­stań”, roz­ma­wia Jo­la Tę­cza-Ćwierz

Opie­ku­jąc się dusz­pa­ster­stwem mło­dzie­ży, spo­ty­ka Oj­ciec za­pew­ne wspa­nia­łych mło­dych lu­dzi, któ­rzy się mo­dlą i cho­dzą do ko­ścio­ła. Czy to zna­czy, że wszy­scy są grzecz­ni? Ja­ka mło­dzież przy­cho­dzi do dusz­pa­ster­stwa?

Róż­na. Na szczę­ście. Gdy­by wszy­scy by­li su­per­grzecz­ni, to bym strasz­nie się z ni­mi nu­dził. Grzecz­ny to ktoś nie­mra­wy, ni­ja­ki, ane­micz­ny. Oni są grzecz­ni w tym sen­sie, że szu­ka­ją do­brych rze­czy, ale jed­no­cze­śnie ma­ją w so­bie du­żo ener­gii. Kie­dyś, bę­dąc w gó­rach, za­cze­pi­li­śmy gru­pę stu­den­tów i ob­rzu­ci­li­śmy ich śnie­giem. Grzecz­na mło­dzież ni­gdy nie za­cho­wa­ła­by się w ten spo­sób.

Czy ma­ją wąt­pli­wo­ści w wie­rze?

Oczy­wi­ście. Kto nie ma? Kie­dy ktoś ży­je wia­rą i chce ją prze­ży­wać świa­do­mie – mu­si mieć wąt­pli­wo­ści. I bar­dzo do­brze, że one są. Na każ­dym spo­tka­niu przed bierz­mo­wa­niem sły­szę wie­le py­tań. To mnie ogrom­nie cie­szy, po­nie­waż po­ka­zu­je, że uczest­ni­cy spo­tkań za­sta­na­wia­ją się nad wia­rą. Kie­dy św. To­masz z Akwi­nu pi­sał „Su­mę teo­lo­gicz­ną” – jed­no z głów­nych dzieł śre­dnio­wiecz­nej fi­lo­zo­fii i teo­lo­gii – naj­pierw wy­no­to­wał wszyst­kie wąt­pli­wo­ści a po­tem na nie od­po­wia­dał.

foto_01-01_08-2017

Cze­go Oj­ciec uczy mło­dych lu­dzi?

Nie je­stem na­uczy­cie­lem. Spo­ty­kam się z ni­mi i wspól­nie mo­dli­my się, al­bo zaj­mu­je­my ja­kimś te­ma­tem.

Ja­ka jest więc Oj­ca ro­la? Je­śli nie na­uczy­ciel to...?

Dusz­pa­sterz. To ktoś wię­cej niż na­uczy­ciel. Ka­te­che­ta przy­cho­dzi na lek­cję, wy­ło­ży te­mat, wra­ca do do­mu i się nie przej­mu­je. (Al­bo się przej­mu­je – to za­le­ży od ka­te­che­ty). Dusz­pa­sterz to ktoś, kto ra­zem z ni­mi idzie. Mu­szę wie­dzieć, do­kąd mam dojść. Mo­im ce­lem jest świę­tość. Idzie­my ra­zem, ale to jest pew­na wy­mia­na. Ja nie tyl­ko coś da­ję, ale też otrzy­mu­ję. Ma­my ta­ką gru­pę „Jaś­ki”, w któ­rej od­by­wa­ją się spo­tka­nia mo­dli­tew­ne. Spo­tka­nia pro­wa­dzi mło­dzież. Dzie­li­my się Sło­wem. Ich świa­dec­two jest dla mnie umoc­nie­niem. Wia­ra ro­dzi się ze słu­cha­nia. Mo­ja wia­ra też, po­nie­waż ja tak­że ich słu­cham. Ja na­da­ję kie­ru­nek, w któ­rym idzie­my, ale idzie­my ra­zem, wspól­nie.

Od­wróć­my py­ta­nie. Cze­go Oj­ciec uczy się od mło­dych lu­dzi?

Róż­nych rze­czy. Wczo­raj się do­wie­dzia­łem, że w Chi­nach są pie­ro­gi, tyl­ko in­ne niż na­sze. Pew­nie z ry­żem. Ktoś in­ny mi po­wie­dział, jak się ukła­da kost­kę Ru­bi­ka. Oni ma­ją mnó­stwo pa­sji i za­in­te­re­so­wań. To nie­sa­mo­wi­te bo­gac­two. I świad­czą o wie­rze – a ja po­trze­bu­ję świad­ków. To mnie umac­nia.

Cze­go mło­dzi szu­ka­ją w Ko­ście­le?

Bo­ga. Wspól­no­ty in­nych osób, z któ­ry­mi moż­na dzie­lić wia­rę. Na co dzień są w róż­nych śro­do­wi­skach, w któ­rych wia­ry nie ma lub jest ata­ko­wa­na, wy­śmie­wa­na. Tu­taj mo­gą otwar­cie mó­wić o swo­jej wie­rze w Bo­ga, mo­gą py­tać, dzie­lić się do­świad­cze­niem wia­ry. Przy oka­zji ro­bi­my mnó­stwo in­nych rze­czy. Nie da się tyl­ko sie­dzieć i roz­ma­wiać, bo by­śmy się za­nu­dzi­li.

Co mło­dym prze­szka­dza w po­szu­ki­wa­niach Bo­ga w Ko­ście­le?

Mam na­dzie­ję, że nie ja! Naj­czę­ściej prze­szka­dza nie­wie­dza. Ma­ją obie­go­we opi­nie o Ko­ście­le, o na­ucza­niu Ko­ścio­ła. Zda­rzy­ło się np., że ktoś za­py­tał: dla­cze­go Ko­ściół uwa­ża, że wszy­scy sa­mo­bój­cy bę­dą po­tę­pie­ni? Tym­cza­sem to stwier­dze­nie nie jest zgod­ne z na­uką Ko­ścio­ła. War­to stwo­rzyć ta­ką prze­strzeń, w któ­rej mło­dzi bę­dą mo­gli za­py­tać o to, co ich nur­tu­je, nie­po­koi. Zwłasz­cza ci, któ­rzy ma­ją wąt­pli­wo­ści, trud­no­ści, zma­ga­ją się. Tyl­ko nie­wie­rzą­cy nie ma pro­ble­mów z wia­rą i nie mu­si so­bie sta­wiać py­tań.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: