Nie ustę­pu­jesz w dys­ku­sjach ani na krok? Two­je za­wsze mu­si być na wierz­chu? Sztu­ka nie po­le­ga na tym, że­by za wszel­ką ce­nę udo­wad­niać dru­giej stro­nie błąd. Ale na tym, by wy­słu­chać jej zda­nia i zro­zu­mieć jej punkt wi­dze­nia.

Wie­lu z nas są­dzi, że ma ra­cję we wszyst­kim – od po­my­słów na re­for­mę szkol­nic­twa po me­dy­cy­nę. Tym­cza­sem my­lą się na­wet eks­per­ci. Na po­cząt­ku XX wie­ku fran­cu­ski mar­sza­łek Fer­di­nand Foch na­zwał sa­mo­lo­ty za­baw­ka­mi bez zna­cze­nia dla woj­ska. Zaś Bry­tyj­czyk Wil­liam Pre­ece z rów­ną mo­cą za­pew­niał, że „Ame­ry­ka­nie po­trze­bu­ją te­le­fo­nu, my nie. Ma­my mnó­stwo po­słań­ców”.

Mó­wi się, że umie­jęt­ność przy­zna­wa­nia się do wła­snych błę­dów to ce­cha lu­dzi wiel­kich. Dla­cze­go tak bar­dzo lu­bi­my mieć ra­cję?

foto_01-02_09-2017

Eks­pert od wszyst­kie­go

Maj­ka jest zwa­rio­wa­ną, in­te­li­gent­ną na­sto­lat­ką. Osią­ga suk­ce­sy w spo­rcie, świet­nie się uczy, jest prze­wod­ni­czą­cą sa­mo­rzą­du. Umie­jęt­nie or­ga­ni­zu­je róż­ne pro­jek­ty w szko­le. Jest do­ce­nia­na. Jed­nak ma po­czu­cie osa­mot­nie­nia, nie­zro­zu­mie­nia i po­raż­ki w re­la­cjach z bli­ski­mi. Za­uwa­ży­ła też, że jej ko­le­dzy z kla­sy i dru­ży­ny trak­tu­ją ją z dy­stan­sem, jak­by się jej oba­wia­li. Maj­ka jest oso­bą, któ­ra zna się nie­mal na wszyst­kim. Każ­de­mu mo­że do­ra­dzić w róż­nych kwe­stiach, uwa­ża się za eks­pert­kę w każ­dej dzie­dzi­nie. Są­dzi, że za­wsze wie le­piej. Nie mo­że tyl­ko zro­zu­mieć, dla­cze­go oto­cze­nie te­go nie do­ce­nia.

Oso­by po­dob­ne do Maj­ki z im­pe­tem prą do przo­du w po­go­ni za suk­ce­sa­mi, tak jak­by cią­gle chcia­ły udo­wod­nić, że są cze­goś war­te. Nie­pew­ne swo­jej war­to­ści, dzię­ki suk­ce­som na­uko­wym i spor­to­wym chcą prze­ko­nać oto­cze­nie (i sie­bie), że du­żo zna­czą, że mo­gą zro­bić coś na­praw­dę do­brze. Do­kucz­li­wa nie­pew­ność i brak po­czu­cia wła­snej war­to­ści ka­żą Maj­ce ry­wa­li­zo­wać z in­ny­mi, ści­gać się i usta­wiać na wyż­szej po­zy­cji. Maj­ka bar­dzo ner­wo­wo re­agu­je na od­mien­ne zda­nie. Czu­je się wte­dy za­gro­żo­na i na­tych­miast mu­si udo­wod­nić roz­mów­cy, że ma ra­cję.

Twier­dza nie do zdo­by­cia

Do­brze jest znać swo­ją war­tość i umieć ar­ty­ku­ło­wać po­glą­dy. Ce­ni­my prze­cież lu­dzi, któ­rzy ma­ją wła­sne zda­nie. Po­strze­ga­my ich ja­ko sil­nych, od­waż­nych, bez­kom­pro­mi­so­wych. Mo­że dla­te­go, kie­dy ustę­pu­je­my w dys­ku­sji lub przy­zna­je­my ko­muś ra­cję, bo­imy się, że na­sze za­cho­wa­nie zo­sta­nie od­czy­ta­ne ja­ko sła­bość, któ­rą bę­dzie moż­na póź­niej wy­ko­rzy­stać. Bro­ni­my więc swo­je­go zda­nia. Jak twier­dzy. Czy to spra­wa cech cha­rak­te­ru? Kom­plek­sów? A mo­że wy­cho­wa­nia? Za­pew­ne wszyst­kie­go po tro­chu. Ale rów­nież trud­nych prze­żyć, fru­stra­cji, nie­speł­nio­nych ma­rzeń, nad­mier­nych am­bi­cji, nie­ła­twe­go dzie­ciń­stwa. Lu­bi­my czuć się lep­si. Od­czu­wa­my po­trze­bę, aby prze­ko­nać do na­sze­go zda­nia in­nych. Dla­cze­go? Po­nie­waż nie wy­star­cza nam świa­do­mość wła­snej nie­omyl­no­ści – mu­si­my ogło­sić ją świa­tu. To da­je nam po­czu­cie by­cia kimś waż­nym.

Nie za wszel­ką ce­nę

Ja­kie są owo­ce prze­ko­na­nia o tym, że za­wsze mam ra­cję? Trwa­nie w błę­dzie i po­wie­la­nie ko­lej­nych. Nisz­cze­nie re­la­cji i za­ufa­nia. Dla­te­go, na­wet je­śli je­steś prze­ko­na­ny, że masz ra­cję, trak­tuj roz­mów­cę z sza­cun­kiem i po­zwól mu na wy­po­wiedź. Nie prze­ry­waj. Słu­chaj. Nie oce­niaj. Nie ata­kuj. Na­rzu­ca­nie wła­sne­go zda­nia i udo­wad­nia­nie swo­jej wyż­szo­ści nie sprzy­ja­ją re­ali­za­cji po­trze­by bli­sko­ści, przy­jaź­ni i mi­ło­ści. Chy­ba, że dla ko­goś li­czy się tyl­ko bu­do­wa­nie wła­sne­go ja. Nie war­to psuć re­la­cji w ten spo­sób. War­to za to wy­tę­żyć umysł i dys­ku­to­wać w umie­jęt­ny spo­sób.

Ży­je­my w świe­cie, w któ­rym na­sze mu­si być na wierz­chu. Każ­da wy­mia­na po­glą­dów to w po­wszech­nym mnie­ma­niu gra o su­mie ze­ro­wej, w któ­rej zwy­cię­stwo jed­nych przy­no­si uj­mę dru­gim. Dla­te­go ni­gdy dość po­wta­rza­nia, że moż­na róż­nić się pięk­nie.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: