In vitro. Za wszelką cenę

Sta­ty­stycz­nie, aby mo­gło się uro­dzić jed­no dziec­ko po­czę­te przy po­mo­cy me­to­dy in vi­tro, mu­si po­wstać aż 17 em­brio­nów. Ozna­cza to, że 16 z nich, bę­dą­cych je­go ro­dzeń­stwem, mu­si zgi­nąć.

Jed­ną z naj­więk­szych trud­no­ści, a na­wet dra­ma­tem, któ­re­mu mu­si sta­wić czo­ła na­wet co pią­ta pa­ra, jest nie­płod­ność. Ter­mi­nem tym okre­śla­my nie­moż­ność po­czę­cia dziec­ka przez ko­bie­tę i męż­czy­znę w spo­sób na­tu­ral­ny po okre­sie co naj­mniej ro­ku sta­rań.

Me­dy­cy­na roz­wi­nę­ła się tak bar­dzo, że wie­lu nie­płod­nym pa­rom mo­że po­móc do­cze­kać się upraw­nio­ne­go po­tom­stwa. W le­cze­niu nie­płod­no­ści le­ka­rze naj­czę­ściej się­ga­ją po far­ma­ko­te­ra­pię (po­daż od­po­wied­nich le­ków) oraz le­cze­nie za­bie­go­we przy uży­ciu naj­no­wo­cze­śniej­szych tech­nik, w tym mi­kro­chi­rur­gii.

Fot. 123rf.com / helenap2014

Mi­mo tak sze­ro­kich moż­li­wo­ści sku­tecz­ne­go po­stę­po­wa­nia wie­le par de­cy­du­je się na in vi­tro. Tu ce­lem rów­nież jest do­pro­wa­dze­nie do po­czę­cia, ale in­ny­mi me­to­da­mi.

Mi­mo że nie­któ­re kli­ni­ki in vi­tro re­kla­mu­ją się ja­ko dzia­ła­ją­ce zgod­nie z na­ucza­niem Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go, w prak­ty­ce de­kla­ra­cje te nie ma­ją nic wspól­ne­go z praw­dą. Pro­ce­du­ra za­płod­nie­nia po­za­ustro­jo­we­go ro­dzi wie­le pro­ble­mów na­tu­ry mo­ral­nej.

Za­nim jed­nak za­sta­no­wi­my się, na czym po­le­ga zło mo­ral­ne in vi­tro, przyj­rzyj­my się je­go ko­lej­nym eta­pom.

Eta­py in vi­tro

Za­płod­nie­nie po­za­ustro­jo­we, czy­li za­płod­nie­nie in vi­tro po­le­ga na do­pro­wa­dze­niu do po­łą­cze­nia ko­mór­ki ja­jo­wej i plem­ni­ka po­za or­ga­ni­zmem ko­bie­ty, w wa­run­kach la­bo­ra­to­ryj­nych. Tak po­wsta­ły za­ro­dek, czy­li isto­ta ludz­ka na naj­wcze­śniej­szym eta­pie roz­wo­ju, zo­sta­je prze­nie­sio­ny do ma­ci­cy.

  1. Pierw­szym kro­kiem pro­ce­du­ry jest tzw. kon­tro­lo­wa­na te­ra­pia hor­mo­nal­na, pro­wa­dzą­ca do hi­per­sty­mu­la­cji jaj­ni­ków. Ko­bie­ta przyj­mu­je bar­dzo wy­so­kie daw­ki hor­mo­nów, a ce­lem ta­kie­go po­stę­po­wa­nia jest jed­no­cze­sny wzrost i roz­wój wie­lu ko­mó­rek ja­jo­wych w trak­cie jed­ne­go cy­klu mie­sięcz­ne­go. Z re­gu­ły po za­sto­so­wa­niu hi­per­sty­mu­la­cji doj­rze­wa ich 5–15, na­to­miast pod­czas jed­ne­go na­tu­ral­ne­go cy­klu mie­sięcz­ne­go doj­rze­wa jed­na ko­mór­ka ja­jo­wa.
  2. Dru­gim kro­kiem w pro­ce­du­rze in vi­tro jest po­bra­nie na­sie­nia od oj­ca oraz ko­mó­rek ja­jo­wych od mat­ki.
  3. Na­stęp­nie ga­me­ty (ko­mór­ki roz­rod­cze) umiesz­cza się na szal­ce Pe­trie­go (stąd po­cho­dzi na­zwa pro­ce­du­ry – „in vi­tro” ozna­cza „w szkle”). Tam w cią­gu jed­nej do­bry do­cho­dzi do za­płod­nie­nia i po­wsta­nia zwy­kle kil­kor­ga lub kil­ka­na­ścior­ga, a cza­sem na­wet po­nad dwa­dzie­ścior­ga dzie­ci w sta­dium em­brio­nal­nym.
  4. Po­tem na­stę­pu­je tzw. ho­dow­la ludz­kich za­rod­ków. Em­brio­log ob­ser­wu­je ich roz­wój i oce­nia, któ­re, je­go zda­niem, ma­ją naj­więk­szą szan­sę na za­gnież­dże­nie się w ma­ci­cy. To dia­gno­sty­ka pre­im­plan­ta­cyj­na.

5a. Da­lej jed­no, dwo­je lub tro­je dzie­ci na naj­wcze­śniej­szym eta­pie roz­wo­ju zo­sta­je prze­nie­sio­nych do ma­ci­cy mat­ki (to tzw. em­brio­trans­fer). Ko­bie­ta na­dal przyj­mu­je hor­mo­ny, aby zwięk­szyć szan­se na za­gnież­dże­nie i pra­wi­dło­wy roz­wój za­rod­ków. Dzie­ci bę­dą ro­sły w ma­ci­cy aż do po­ro­du, o ile nie wy­stą­pią po­wi­kła­nia. Je­śli wszyst­kie za­rod­ki za­im­plan­tu­ją się w ma­ci­cy, mat­ka bę­dzie w cią­ży mno­giej.

5b. Co z po­zo­sta­ły­mi za­rod­ka­mi? Dzie­ci w sta­nie em­brio­nal­nym, któ­re nie zo­sta­ły prze­nie­sio­ne do ma­ci­cy mat­ki, naj­czę­ściej zo­sta­ją za­mro­żo­ne z my­ślą o ewen­tu­al­nej póź­niej­szej im­plan­ta­cji. Są prze­cho­wy­wa­ne w ter­mo­sie z cie­kłym azo­tem w tem­pe­ra­tu­rze mi­nus 196 °C. Na­zy­wa­my to krio­kon­ser­wa­cją. Mo­że się też zda­rzyć, że le­karz oce­ni za­rod­ki ja­ko sła­be, nie­zdol­ne do dal­sze­go roz­wo­ju. Wte­dy nie zo­sta­ną za­mro­żo­ne, ale znisz­czo­ne od ra­zu.

Mi­mo że w in vi­tro dzie­ci po­wsta­ją po­za or­ga­ni­zmem mat­ki, od pierw­szych chwil ich ży­cia przy­słu­gu­je im nie­na­ru­szal­na god­ność oso­by ludz­kiej. Po­win­ny im przy­słu­gi­wać wszel­kie pra­wa czło­wie­ka, przede wszyst­kim naj­waż­niej­sze – pra­wo do ży­cia. Nie­ste­ty, jest ono na­ru­sza­ne na wie­lu eta­pach pro­ce­du­ry.

Moż­na, ale czy wol­no?

Wo­bec bar­dzo na­chal­nej re­kla­my in vi­tro, gło­szą­cej „pra­wo do dziec­ka” dla każ­de­go ro­dzi­ca, cza­sem trud­no zro­zu­mieć, na czym po­le­ga nie­go­dzi­wość tej pro­ce­du­ry. Naj­kró­cej moż­na by od­po­wie­dzieć, że coś ta­kie­go jak „pra­wo do dziec­ka” nie ist­nie­je, że dzie­ci nie mo­gą stać się czy­jąś wła­sno­ścią czy też pro­duk­tem na za­mó­wie­nie. God­ność czło­wie­ka, tak­że nie­na­ro­dzo­ne­go, nie mo­że być po­świę­co­na na rzecz chę­ci po­sia­da­nia dziec­ka. Mi­mo że w in vi­tro dzie­ci po­wsta­ją po­za or­ga­ni­zmem mat­ki, od pierw­szych chwil ich ży­cia na szal­ce Pe­trie­go przy­słu­gu­je im nie­zby­wal­na i nie­na­ru­szal­na god­ność oso­by ludz­kiej. Ich ży­cie już się roz­po­czę­ło i jest tak sa­mo peł­no­war­to­ścio­we, jak ży­cie dzie­ci po­czę­tych na­tu­ral­nie. Po­win­ny im przy­słu­gi­wać wszel­kie pra­wa czło­wie­ka, przede wszyst­kim naj­waż­niej­sze z nich – pra­wo do ży­cia. Nie­ste­ty, jest ono na­ru­sza­ne na wie­lu eta­pach pro­ce­du­ry. Przyj­rzyj­my się im.

Pro­duk­cja za­rod­ków

W trak­cie pro­ce­du­ry in vi­tro szan­sę na ży­cie do­sta­ją tyl­ko naj­sil­niej­sze za­rod­ki. „Naj­le­piej ro­ku­ją­ce” wska­zu­je le­karz, przyj­mu­ją­cy ro­lę sę­dzie­go, a na­wet Bo­ga. Nie­za­prze­czal­nie jed­nym z naj­po­waż­niej­szych wy­kro­czeń mo­ral­nych zwią­za­nych z in vi­tro jest wy­twa­rza­nie „nad­licz­bo­wych” za­rod­ków, aby moż­na wy­brać „naj­lep­sze”. „To pierw­szy w hi­sto­rii czło­wie­ka przy­pa­dek, że umyśl­nie po­wo­łu­je się do ży­cia lu­dzi trak­to­wa­nych ja­ko nie­po­trzeb­nych, któ­rych w nie­któ­rych przy­pad­kach trze­ba gdzieś zma­ga­zy­no­wać do póź­niej­sze­go wy­ko­rzy­sta­nia („Wo­bec in vi­tro”, Jed­ność 2017, s. 63). Lub od ra­zu znisz­czyć.

Krio­kon­ser­wa­cja

Każ­de­go ro­ku li­kwi­du­je się wie­le nie­wy­ko­rzy­sta­nych em­brio­nów. Sza­cu­je się, że w USA w 2014 r. w ter­mo­sach krio­ge­nicz­nych za­mro­żo­nych by­ło po­nad 800 tys. za­rod­ków, w Pol­sce ma­my ich praw­do­po­dob­nie po­nad 150 tys. Nie­jed­na pa­ra de­cy­du­je się na za­płod­nie­nie wie­lu ko­mó­rek, choć od po­cząt­ku za­kła­da, że pra­gnie tyl­ko jed­ne­go dziec­ka, więc po za­mro­żo­ne ro­dzeń­stwo na pew­no do kli­ni­ki nie wró­ci. Pro­ble­mem jest też od­mra­ża­nie za­rod­ków – pro­ces ten na­ra­ża je na śmierć i po­waż­ne pro­ble­my zdro­wot­ne. Wa­ty­kań­ski do­ku­ment Di­gni­tas per­so­nae stwier­dza, że ist­nie­nie ty­się­cy za­mro­żo­nych za­rod­ków to „sy­tu­acja nie­spra­wie­dli­wo­ści nie do na­pra­wie­nia”.

Dia­gno­sty­ka pre­im­plan­ta­cyj­na

Ta me­to­da po­zwa­la na ge­ne­tycz­ną ana­li­zę ko­mó­rek ja­jo­wych lub za­rod­ków przed ich trans­fe­rem do ma­ci­cy. Po­czę­te dzie­ci są pod­da­ne kon­tro­li ja­ko­ścio­wej i ilo­ścio­wej, któ­ra osta­tecz­nie za­wsze pro­wa­dzi do za­bi­cia nie­któ­rych z nich.

Abor­cja se­lek­tyw­na

Kie­dy wie­le za­rod­ków za­gnieź­dzi się w ma­ci­cy, ko­bie­ta znaj­du­je się w cią­ży mno­giej. A je­śli chcia­ła mieć tyl­ko jed­no dziec­ko? Nie­raz do­ko­nu­je się wów­czas tzw. se­lek­tyw­nej abor­cji, za­bi­ja­jąc „nad­licz­bo­we” dzie­ci. W Pol­sce prak­ty­ka ta jest za­bro­nio­na.

Re­kla­ma­cje

Sąd we Fran­cji na­ka­zał kli­ni­ce in vi­tro wy­pła­ca­nie ro­dzi­com do­ży­wot­nie­go od­szko­do­wa­nia za uro­dze­nie cho­re­go dziec­ka. Sąd w USA tak­że przy­znał mał­żon­kom od­szko­do­wa­nie – kli­ni­ka za­pła­ci­ła za uro­dze­nie przez ko­bie­tę troj­ga dzie­ci. W umo­wie by­ło za­pi­sa­ne, że chcia­ła tyl­ko dwo­je. Dziec­ko jest ewi­dent­nie spro­wa­dzo­ne do ka­te­go­rii pro­duk­tu, któ­ry – w tych wy­pad­kach – nie speł­nił wy­ma­gań klien­tów (ro­dzi­ców).

Cho­ro­by i za­bu­rze­nia, ry­zy­ko dla mat­ki

Dzie­ci z in vi­tro 1,7 ra­zy czę­ściej po­trze­bu­ją po­mo­cy me­dycz­nej. Ry­zy­ko wy­stą­pie­nia u nich po­ra­że­nia mó­zgo­we­go jest 3,7 ra­zy wyż­sze, a opóź­nie­nia roz­wo­jo­we­go – czte­ro­krot­nie wyż­sze. Czę­ściej ro­dzą się wcze­śnia­ki, czę­ściej dzie­ci ma­ją ni­ską wa­gę uro­dze­nio­wą. Rów­nież śmier­tel­ność oko­ło­po­ro­do­wa jest wyż­sza, a wa­dy roz­wo­jo­we zda­rza­ją się u 5,4 proc. dzie­ci. In vi­tro po­cią­ga tak­że kon­se­kwen­cje zdro­wot­ne dla mat­ki (wię­cej na ten te­mat na www.pro-life.pl).

To tyl­ko nie­któ­re za­rzu­ty wo­bec pro­ce­du­ry in vi­tro. Za­chę­ca­my do zgłę­bie­nia te­go te­ma­tu, gdyż w pu­blicz­nej de­ba­cie bę­dzie on wra­cał ca­ły czas.

Mar­cin No­wak