Godność człowieka

Pro­blem jest tak sta­ry, jak świat… Wy­star­czy, że ma­łe dziec­ko bę­dzie wzra­sta­ło w śro­do­wi­sku, w któ­rym star­si bę­dą na ty­le za­ab­sor­bo­wa­ni co­dzien­no­ścią, że za­po­mną o dzie­cię­cej wraż­li­wo­ści (wca­le nie mu­si to być śro­do­wi­sko pa­to­lo­gicz­ne), wy­star­czy, że kil­ku­la­tek zo­sta­nie po­ni­żo­ny przez ko­goś star­sze­go czy wy­śmia­ny przez gru­pę ró­wie­śni­czą, wy­star­czy, że ja­kieś – nie­ko­niecz­nie za­leż­ne od nas – oko­licz­no­ści spo­wo­du­ją ciąg zda­rzeń, w któ­rych ocze­ki­wa­nia wła­sne lub ocze­ki­wa­nia świa­ta nas prze­ra­sta­ją… Ta­kie sy­tu­acje mo­gą za­bu­rzyć po­czu­cie wła­snej war­to­ści, wy­wo­łać pro­ble­my z do­strze­ga­niem god­no­ści sie­bie ja­ko czło­wie­ka nie­po­wta­rzal­ne­go.

Za­glą­da­jąc do ży­cio­ry­su pa­pie­ża Fran­cisz­ka, za­uwa­ża­my z ra­do­ścią, że w je­go do­tych­cza­so­wym pro­gra­mie ży­cia ła­two zna­leźć wy­po­wie­dzi i dzia­ła­nia, w któ­rych wi­dać tro­skę o god­ność ludz­ką. Prze­glą­da­jąc ka­to­lic­kie cza­so­pi­sma i stro­ny in­ter­ne­to­we, czę­sto na­po­ty­ka­my na warsz­ta­ty al­bo na re­ko­lek­cje, w któ­rych pla­no­wa­na jest pra­ca nad przy­wró­ce­niem świa­do­mo­ści nad tym, ja­ką war­tość ma czło­wiek, każ­dy czło­wiek, przez sa­mo swo­je ist­nie­nie.

Isto­ta god­no­ści

Czło­wiek wie­rzą­cy nie mu­si dłu­go szu­kać. Wy­mie­nię tyl­ko nie­któ­re tek­sty bi­blij­ne:

Czym jest czło­wiek, że o nim pa­mię­tasz,

i czym – syn czło­wie­czy, że się nim zaj­mu­jesz? (Ps 8, 5).

Czyż mo­że nie­wia­sta za­po­mnieć o swym nie­mow­lę­ciu,

ta, któ­ra ko­cha sy­na swe­go ło­na?

A na­wet, gdy­by ona za­po­mnia­ła,

Ja nie za­po­mnę o to­bie.

Oto wy­ry­łem cię na obu dło­niach (Iz 49, 15–16a).

Za­nim ukształ­to­wa­łem cię w ło­nie mat­ki, zna­łem cię,

nim przy­sze­dłeś na świat, po­świę­ci­łem cię (Jr 1, 5).

U was zaś na­wet wło­sy na gło­wie wszyst­kie są po­li­czo­ne. Dla­te­go nie bój­cie się: je­ste­ście waż­niej­si niż wie­le wró­bli (Mt 10, 30–31).

Do te­go moż­na do­dać któ­ry­kol­wiek z frag­men­tów, w któ­rych wi­dać, jak bar­dzo Pa­nu Bo­gu za­le­ży na każ­dym czło­wie­ku, za­po­wia­dał to już pro­rok:

On się obar­czył na­szym cier­pie­niem,

On dźwi­gał na­sze bo­le­ści (Iz 53, 4).

Wy­bra­łem tyl­ko nie­któ­re, nie ma jed­nak wąt­pli­wo­ści, że Pan Bóg ob­ja­wia­jąc nam Sie­bie, wie­lo­krot­nie po­wta­rzał, że czło­wiek jest ko­ro­ną Je­go stwo­rze­nia, że każ­dy ma swo­je miej­sce w Je­go ser­cu. Ko­ściół do­da­je, że dla każ­de­go z nas jest w Bo­żej Wo­li ja­kieś za­da­nie, na­wet moż­na by po­wie­dzieć, że jest to za­da­nie dla każ­de­go na każ­dy dzień. Mó­wi się cza­sem – dla uwy­pu­kle­nia tej praw­dy – że je­śli nie speł­ni­my do­bra za­pla­no­wa­ne­go dla nas przez Bo­ga, to nikt te­go za nas nie speł­ni: je­ste­śmy nie­po­wta­rzal­ni.

Tro­ska o god­ność – wła­sną i cu­dzą

Mo­gę stwier­dzić z na­ci­skiem, że ta­ka tro­ska jest po pierw­sze na­szym obo­wiąz­kiem, a po dru­gie wy­sił­kiem, któ­ry przy­no­si nie­prze­wi­dy­wal­nie ol­brzy­mie skut­ki: czło­wiek świa­do­my swo­jej god­no­ści jest ja­sny i przej­rzy­sty, z po­kor­ną ła­two­ścią od­róż­nia, do cze­go się na­da­je i bez wsty­du zre­zy­gnu­je z rze­czy, do któ­rych Pan Bóg nie dał uzdol­nień. Ktoś, kto wie, ile zna­czy dla Pa­na Bo­ga, do­sko­na­le zda­je so­bie spra­wę, że nikt nie jest w sta­nie go po­ni­żyć, bo je­że­li miesz­ka w was Duch Te­go, któ­ry Je­zu­sa wskrze­sił z mar­twych, to Ten, co wskrze­sił Chry­stu­sa z mar­twych, przy­wró­ci do ży­cia wa­sze śmier­tel­ne cia­ła mo­cą miesz­ka­ją­ce­go w was swe­go Du­cha (Rz 8, 11) i ka­wa­łek da­lej: Je­że­li Bóg z na­mi, któż prze­ciw­ko nam? (Rz 8, 31b).

Wresz­cie ktoś, kto pa­mię­ta, jak bar­dzo zo­stał uko­cha­ny, umie ko­chać, umie być wdzięcz­ny, umie być bez­in­te­re­sow­ny i umie się po­świę­cać.

Nie tyl­ko wie­dza po­ma­ga pod­trzy­my­wać god­ność: Świę­ty Pa­weł wie­lo­krot­nie przy­po­mi­na, że omi­ja­nie grze­chu, a na­wet oka­zji do grze­chu jest bez­po­śred­nią współ­pra­cą z ła­ską.

Sza­cu­nek dla god­no­ści in­nych wy­ni­ka z po­czu­cia wła­snej god­no­ści i po­ma­ga każ­de­mu, kto te­go do­świad­cza, tym ła­twiej w tym po­stę­po­wać, im bar­dziej zna­my czło­wie­ka z je­go pro­ble­ma­mi.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski