Feminizm, Maryja i my

Św. Jan Pa­weł II wzy­wał do stwo­rze­nia no­we­go fe­mi­ni­zmu. Czy­li ja­kie­go? I czy to we­zwa­nie jest wciąż ak­tu­al­ne?

Fe­mi­nizm sta­wia w cen­trum ko­bie­tę i wal­kę o jej rów­no­upraw­nie­nie. Je­go po­cząt­ki ja­ko ru­chu ma­so­we­go przy­pa­da­ją na XIX w. Fe­mi­nist­ki do­ma­ga­ły się dla ko­biet pra­wa wy­bor­cze­go, re­for­my pra­wa ro­dzin­ne­go i po­pra­wy by­tu. Gdy więk­szość tych po­stu­la­tów zo­sta­ła speł­nio­na (pra­wo wy­bor­cze w Pol­sce przy­zna­no ko­bie­tom w 1918 r.), fe­mi­nist­ki nie spo­czę­ły na lau­rach. W la­tach 60. i 70. XX w. roz­po­czę­ła się tzw. dru­ga fa­la fe­mi­ni­zmu. Klu­czo­wą kwe­stią sta­ła się wol­ność sek­su­al­na ko­biet. Obec­nie (od lat 80. XX w.) mó­wi się o trze­ciej fa­li fe­mi­ni­zmu, a w Pol­sce już o siód­mej! Ruch ko­bie­cy jest po­dzie­lo­ny na wie­le odła­mów, w tym bar­dzo ra­dy­kal­nych, któ­rych po­stu­la­ty otwar­cie go­dzą w ro­dzi­nę, chrze­ści­jań­stwo, ne­gu­ją uwa­run­ko­wa­nia bio­lo­gicz­ne ko­biet i są wro­gie wo­bec męż­czyzn. Do cze­go więc na­wią­zy­wał pa­pież?

foto_01-03_09-2014

Po­trze­ba no­wej tre­ści

Św. Jan Pa­weł II do­strze­gał pro­blem nie­spra­wie­dli­we­go trak­to­wa­nia ko­biet i męż­czyzn. Wi­dział, że ko­bie­ty czę­sto są dys­kry­mi­no­wa­ne, tak­że na ryn­ku pra­cy, że czę­sto są ofia­ra­mi prze­mo­cy. W tym sen­sie po­pie­rał pierw­sze po­stu­la­ty fe­mi­ni­zmu. Jed­no­cze­śnie, na­wo­łu­jąc do bu­do­wa­nia cy­wi­li­za­cji ży­cia, zda­wał so­bie spra­wę, jak nie­bez­piecz­ny mo­że być fe­mi­nizm w swo­im dą­że­niu do te­go, by ko­bie­ty sta­ły się ta­kie jak męż­czyź­ni. Tu wpi­su­je się też aspekt wol­no­ści sek­su­al­nej, do­stę­pu do an­ty­kon­cep­cji, „pra­wa” do abor­cji – to wszyst­ko mia­ło spra­wić, że ko­bie­ta nie bę­dzie „ogra­ni­czo­na” przez swo­ją cie­le­sność. Ko­bie­ca zdol­ność da­wa­nia ży­cia sta­ła się we­dług ra­dy­kal­nych fe­mi­ni­stek ba­la­stem. Wal­cząc o pra­wa ko­biet, po­su­nę­ły się za da­le­ko, do­pro­wa­dza­jąc do ne­ga­cji ko­bie­co­ści.

Aby się te­mu prze­ciw­sta­wić, pa­pież chce nadać sta­re­mu po­ję­ciu fe­mi­ni­zmu no­wą treść. Isto­tą no­we­go fe­mi­ni­zmu ma być od­kry­cie isto­ty ko­bie­co­ści, jej ochro­na i roz­wój. Nie w opo­zy­cji do te­go, co mę­skie, ale w za­chwy­cie nad ko­bie­tą, ja­ką stwo­rzył Bóg. Ro­lę ko­biet świę­ty wi­dzi tak: „W dzie­le kształ­to­wa­nia no­wej kul­tu­ry, sprzy­ja­ją­cej ży­ciu, ko­bie­ty ma­ją do ode­gra­nia ro­lę wy­jąt­ko­wą (…): ma­ją sta­wać się pro­mo­tor­ka­mi »no­we­go fe­mi­ni­zmu«, któ­ry nie ule­ga po­ku­sie na­śla­do­wa­nia mo­de­li »ma­sku­li­ni­zmu«, ale umie roz­po­znać i wy­ra­zić au­ten­tycz­ny ge­niusz ko­bie­cy we wszyst­kich prze­ja­wach ży­cia spo­łecz­ne­go, dzia­ła­jąc na rzecz prze­zwy­cię­ża­nia wszel­kich form dys­kry­mi­na­cji, prze­mo­cy i wy­zy­sku” (Evan­ge­lium vi­tae, nr 99). Nie ma wąt­pli­wo­ści, że ob­ra­zem speł­nio­nej ko­bie­co­ści, uosa­bia­ją­cej ge­niusz ko­bie­cy jest Ma­ry­ja. Za­rów­no ja­ko Ta, któ­ra otwo­rzy­ła się na dar ży­cia i uro­dzi­ła Je­zu­sa, jak i Ta, któ­ra by­ła wciąż obec­na w tle Je­go dzia­łal­no­ści, jak na we­se­lu w Ka­nie, aż po krzyż, zmar­twych­wsta­nie i Pięć­dzie­siąt­ni­cę.

Ge­niusz na co dzień

Dziew­czy­ny, po­dejdź­cie twór­czo do swo­jej ko­bie­co­ści. Co wy ja­ko ko­bie­ty mo­że­cie dać świa­tu? Każ­da z was ma swo­je nie­po­wta­rzal­ne ce­chy, od­kry­waj­cie je i roz­wi­jaj­cie. Ma­cie też wiel­ki dar, któ­ry do­sta­ły­ście wraz ze swą ko­bie­co­ścią: po­wo­ła­nie do ma­cie­rzyń­stwa. I uwierz­cie, to nie ogra­ni­cze­nie. By­cie ma­mą nie wy­klu­cza speł­nie­nia w in­nych dzie­dzi­nach – zwłasz­cza je­śli ma­cie u bo­ku no­we­go fe­mi­ni­stę.

Chło­pa­ki, zo­stań­cie no­wy­mi fe­mi­ni­sta­mi! Wspie­raj­cie wa­sze sio­stry, ma­my, dziew­czy­ny, na­rze­czo­ne w ich pla­nach i aspi­ra­cjach. Dziel­cie z ni­mi obo­wiąz­ki. Słu­chaj­cie uważ­nie, co ma­ją wam do po­wie­dze­nia. Roz­wi­jaj­cie się ja­ko męż­czyź­ni, lecz bądź­cie otwar­ci na ich ko­bie­cość.

Po­dej­mij­my wy­zwa­nie św. Ja­na Paw­ła II, od­kryj­my w na­szym ży­ciu treść no­we­go fe­mi­ni­zmu!

 

 Mag­da­le­na Urlich