Abor­cja to naj­gor­szy spo­sób wy­ko­rzy­sty­wa­nia ko­biet – po­wie­dzia­ła Ali­ce Paul, jed­na z pio­nie­rek ru­chu fe­mi­ni­stycz­ne­go, wal­czą­ca o pra­wa wy­bor­cze dla ko­biet w USA.

Fe­mi­nizm ko­ja­rzy się czę­sto z ubra­ny­mi na czar­no ko­bie­ta­mi, gło­śno żą­da­ją­cy­mi abor­cji do­stęp­nej na ży­cze­nie i re­fun­do­wa­nej an­ty­kon­cep­cji, oskar­ża­ją­cy­mi męż­czyzn o ca­łe zło świa­ta. Po­ra jed­nak uświa­do­mić so­bie, że praw­dzi­wy fe­mi­nizm wca­le nie na tym po­le­ga a wal­ka o pra­wa ko­biet nie ma nic wspól­ne­go z wal­ką o moż­li­wość za­bi­ja­nia nie­na­ro­dzo­nych dziew­czy­nek i chłop­ców.

foto_01-03_02-2017

Win­na? Tak

Pio­nier­skie fe­mi­nist­ki, su­fra­żyst­ki z tzw. pierw­szej fa­li fe­mi­ni­zmu by­ły za ży­ciem i sprze­ci­wia­ły się abor­cji, twier­dząc, że jest ona ła­twym roz­wią­za­niem dla tchórz­li­wych męż­czyzn, któ­rzy nie po­tra­fią unieść od­po­wie­dzial­no­ści za ko­bie­tę i dziec­ko. Su­san B. An­tho­ny, za­ło­ży­ciel­ka Na­ro­do­we­go Sto­wa­rzy­sze­nia Ko­biet Su­fra­ży­stek, w swo­im dzie­le „Re­wo­lu­cja” pi­sa­ła o ko­bie­tach, któ­re do­ko­ny­wa­ły abor­cji: „Win­na? Tak. Nie­waż­ne są mo­ty­wa­cje, ta­kie jak chęć nie­sie­nia ulgi czy oszczę­dze­nia nie­na­ro­dzo­ne­mu dziec­ku bó­lu – ohyd­nie win­ną jest ko­bie­ta, któ­ra de­cy­du­je się na ten czyn. To ob­cią­ży jej su­mie­nie na ca­łe ży­cie a jej du­sza od­czu­wać bę­dzie te­go skut­ki po śmier­ci. Lecz po trzy­kroć win­ny jest on, ten, któ­ry do­pro­wa­dził ją do ta­kiej de­spe­ra­cji, że mu­sia­ła uciec się do tej zbrod­ni”.

W Sta­nach Zjed­no­czo­nych pręż­nie dzia­ła or­ga­ni­za­cja jej imie­nia – „Su­san B. An­tho­ny List”. Na­le­ży do niej wie­le świet­nie wy­kształ­co­nych, pra­cu­ją­cych za­wo­do­wo ko­biet, część z nich pia­stu­je eks­po­no­wa­ne sta­no­wi­ska po­li­tycz­ne. Pra­cu­ją na rzecz roz­wią­zań, któ­re umoż­li­wią ko­bie­tom łą­cze­nie roz­ma­itych aspi­ra­cji z wy­cho­wy­wa­niem dzie­ci i szczę­ściem ro­dzin­nym. Chcą chro­nić ko­bie­ty i ich nie­na­ro­dzo­ne dzie­ci przed abor­cją.

Ży­cio­we roz­wią­za­nia

Ich dzia­łal­ność współ­gra z głów­nym ha­słem in­nej or­ga­ni­za­cji „Fe­mi­nist­ki za ży­ciem”. Zrze­szo­ne tu ko­bie­ty prze­ko­nu­ją, że „za­słu­gu­ją na coś lep­sze­go niż abor­cja”. Pod­kre­śla­ją szko­dli­wość abor­cji dla zdro­wia psy­chicz­ne­go i fi­zycz­ne­go ko­biet. Twier­dzą, że kra­je, któ­re le­ga­li­zu­ją ten pro­ce­der, szu­ka­ją wy­mów­ki dla bra­ku roz­wią­za­nia praw­dzi­wych pro­ble­mów. Ape­lu­ją o sza­cu­nek dla ro­dzi­ciel­stwa i umoż­li­wie­nie ko­bie­cie wol­ne­go wy­bo­ru, do­ty­czą­ce­go te­go, czy chce zo­stać w do­mu i opie­ko­wać się dzieć­mi czy wo­li łą­czyć ma­cie­rzyń­stwo z pra­cą za­wo­do­wą. Tłu­ma­cząc, że „nie mu­si­my za­bi­jać na­szych dzie­ci, że­by speł­nić na­sze ma­rze­nia”, dzia­ła­ją na rzecz two­rze­nia przy­ja­znych uczel­ni, na któ­rych mo­gą się uczyć stu­dent­ki, bę­dą­ce jed­no­cze­śnie ma­ma­mi. Po­stu­lu­ją two­rze­nie przy­ja­znych miejsc pra­cy, w któ­rych dzie­ci trak­to­wa­ne są jak skarb, a nie ob­cią­że­nie. Mó­wią o praw­dzi­wej god­no­ści ko­biet, pro­wa­dzą kam­pa­nie, sprze­ci­wia­ją­ce się wy­ko­rzy­sty­wa­niu ich w ja­ki­kol­wiek spo­sób. Do „Fe­mi­ni­stek za ży­ciem” do­łą­cza wie­le stu­den­tek (i stu­den­tów – są otwar­ci na wszyst­kich). Chcą prze­ła­mać do­mi­nu­ją­ce wy­obra­że­nie o ru­chu fe­mi­ni­stycz­nym, prze­kształ­cić go tak, aby ko­bie­ty rze­czy­wi­ście znaj­dy­wa­ły w nim ży­cio­we (nie – śmier­tel­ne!) roz­wią­za­nia.

Mó­wiąc o abor­cji, czę­sto my­śli­my głów­nie o nie­na­ro­dzo­nych dzie­ciach. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że ofia­rą – oprócz dziec­ka – jest też ko­bie­ta, któ­ra czę­sto po­dej­mu­je tę de­cy­zję ze stra­chu, z bra­ku wspar­cia. A po­tem zo­sta­je sa­ma z kon­se­kwen­cja­mi swo­je­go wy­bo­ru. Wła­ści­wie ro­zu­mia­ny fe­mi­nizm po­wi­nien ją przed tym chro­nić.

 

Ewa Rej­man

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: