Z Mi­ko­ła­jem Ka­pu­stą, twór­cą vlo­ga „Do­bra No­wi­na”, roz­ma­wia Jo­la Tę­cza-Ćwierz

Dla­cze­go chrzci­my dzie­ci? Dla­cze­go mo­dli­my się do Ma­ryi? Jak roz­po­znać wo­lę Bo­żą? Czy nie­wie­rzą­cy bę­dą zba­wie­ni? To tyl­ko nie­któ­re z te­ma­tów, po­ru­sza­nych przez Cie­bie na vlo­gu. Skąd po­mysł, by zo­stać ka­to­lic­kim vlo­ge­rem?

– Mo­je „vlo­go­wa­nie” po­wsta­ło w bar­dzo na­tu­ral­ny spo­sób z po­łą­cze­nia dwóch pa­sji: do po­zna­wa­nia Sło­wa Bo­że­go i do na­gry­wa­nia krót­kich fil­mów. Po­za tym, ja­ko chrze­ści­ja­nin, mam obo­wią­zek dzie­le­nia się Ewan­ge­lią. Kie­dyś Je­zus ka­zał uczniom „roz­gła­szać na da­chach” (Mt 10, 27). Te­raz za­pew­ne po­le­cił­by nam „gło­sić w in­ter­ne­cie”. Za­no­si­my Do­brą No­wi­nę wszę­dzie tam, gdzie są lu­dzie. Wte­dy sie­dzie­li na da­chach, dzi­siaj sie­dzą przed kom­pu­te­ra­mi.

foto_01-02_07-2017

Ro­bię śmiesz­ne, a bar­dzo tre­ści­we fil­mi­ki. Szu­kam mą­dro­ści w Bi­blii, bro­nię wia­ry ka­to­lic­kiej. Za­pra­szam – Mi­ko­łaj Ka­pu­sta. Tak przed­sta­wiasz się na vlo­gu. Do ko­go kie­ru­jesz swo­je fil­my?

– Na ra­zie do ka­to­li­ków. Z gło­sze­niem Ewan­ge­lii trze­ba za­czy­nać od środ­ka i kie­ro­wać się na ze­wnątrz. Apo­sto­ło­wie naj­pierw na­wra­ca­li Ży­dów, a do­pie­ro po­tem po­szli do po­gan. Kie­dy ja chcę wy­peł­niać swo­je chrze­ści­jań­skie po­wo­ła­nie, to mu­szę gło­sić Ewan­ge­lię naj­pierw so­bie. Kie­dy już bę­dę żył tym Sło­wem, mo­gę skie­ro­wać je do bra­ci i sióstr ka­to­li­ków, bo oni są od­po­wie­dzial­ni za ob­raz Ko­ścio­ła w oczach in­nych lu­dzi. Póź­niej mo­gę po­dej­mo­wać pró­by roz­ma­wia­nia z in­no­wier­ca­mi i nie­wie­rzą­cy­mi. Tyl­ko ta­ka ko­lej­ność ewan­ge­li­za­cji ma sens. Dla­te­go za­czą­łem od ka­to­li­ków, choć zwra­cam się też cza­sem do bra­ci pro­te­stan­tów. W przy­szło­ści za­mie­rzam do­trzeć do jesz­cze szer­szej gru­py lu­dzi.

Re­li­gij­nym tek­stom w sie­ci to­wa­rzy­szą skraj­ne emo­cje. Rze­czo­wy wą­tek ła­two prze­ra­dza się w mio­ta­nie in­wek­tyw i obelg. Za­ło­że­nie ewan­ge­li­za­cyj­ne­go blo­ga wy­da­je się więc nie­ma­łym ak­tem od­wa­gi...

– Kie­dy za­czy­na­łem dzia­łal­ność ewan­ge­li­za­cyj­ną, się­gną­łem po jed­ną z kon­tro­wer­syj­nych me­tod ro­ze­zna­wa­nia wo­li Bo­żej – otwo­rzy­łem Pi­smo Świę­te na lo­so­wej stro­nie. Mo­im oczom uka­zał się trze­ci roz­dział Księ­gi Przy­słów, któ­ry utwier­dził mnie w za­mia­rze „szu­ka­nia mą­dro­ści” a tak­że ostrzegł mnie przed „za­gra­ża­ją­cą na­pa­ścią bez­boż­nych”. Z frag­men­tu do­wie­dzia­łem się, że nie po­wi­nie­nem się ich lę­kać i – co wię­cej – że „gdy za­snę, bę­dę miał sen przy­jem­ny”. Ostrze­żo­ny i umoc­nio­ny przez Bo­ga w ta­ki spo­sób, oka­za­łem się zu­peł­nie nie­wzru­szo­ny, gdy in­ter­net rze­czy­wi­ście przy­wi­tał mnie fa­lą tzw. hej­tu. Je­śli Bóg z na­mi, któż prze­ciw­ko nam? (Rz 8, 31).

Ewan­ge­li­za­cyj­ni blo­ge­rzy we­szli na te­re­ny za­miesz­ka­łe przez lu­dzi, cze­ka­ją­cych na Do­brą No­wi­nę, ale i przez sie­cio­wych dzi­ku­sów (po­że­ra­ją­cych nie­wy­szu­ka­ne żar­ty ob­raz­ko­we, plo­tecz­ki z ży­cia gwiazd i roz­ne­gli­żo­wa­ne fo­to­gra­fie). Czy to­wa­rzy­szy Ci świa­do­mość, że tak­że w świe­cie wir­tu­al­nym roz­gry­wa się re­al­na du­cho­wa wal­ka o czło­wie­ka?

– Je­śli gdzieś roz­gry­wa się „du­cho­wa wal­ka o czło­wie­ka”, to chy­ba w sa­mym czło­wie­ku. Sta­ram się, że­by po­szu­ku­ją­cy czło­wiek miał w in­ter­ne­cie do wy­bo­ru tak­że do­bre tre­ści (lub że­by po­ty­kał się o nie nie­świa­do­mie) i że­by Ewan­ge­lia, któ­rą mu po­ka­zu­ję, mia­ła moż­li­wie naj­lep­szą for­mę. Treść już ma ide­al­ną – Bo­skie­go po­cho­dze­nia.

 

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: