Dziecko ze snu

Mó­wi­li jej, że abor­cja to tyl­ko nie­groź­ny za­bieg, usu­nię­cie zlep­ka ko­mó­rek. Że nie ma się cze­go bać, bo to prze­cież „jesz­cze nie dziec­ko”. Uwie­rzy­ła. A po­tem jej ży­cia le­gło w gru­zach. I ni­gdy do koń­ca go już nie od­bu­do­wa­ła.

Nie­miec­ka pi­sar­ka Ka­rin Struck w la­tach 70. i 80. by­ła uwiel­bia­na przez czy­tel­ni­ków i przez me­dia. Otrzy­my­wa­ła wie­le pre­sti­żo­wych na­gród, za­pra­sza­no ją na uni­wer­sy­te­ty i do te­le­wi­zji. Dzia­ła­ła w ru­chach le­wi­co­wych i w Nie­miec­kiej Par­tii Ko­mu­ni­stycz­nej. Tak jak więk­szość jej przy­ja­ciół, w abor­cji nie wi­dzia­ła ni­cze­go złe­go. W 1975 r. zde­cy­do­wa­ła się na „za­bieg”. Po­cząt­ko­wo sta­ra­ła się na wszel­kie spo­so­by za­głu­szyć głos su­mie­nia. W cią­gu dnia mo­gła rzu­cić się w wir pra­cy i zna­leźć w tym uko­je­nie, ale w no­cy nie mia­ła już do­kąd uciec. Za­bi­te dziec­ko wie­lo­krot­nie jej się śni­ło. Naj­czę­ściej po­wta­rza­ją­cy się sen: ma­leń­stwo bie­gną­ce i wy­cią­ga­ją­ce do niej rącz­ki, szczę­śli­we, nie­świa­do­me te­go, że za chwi­lę spad­nie w prze­paść. W tej wi­zji chcia­ła je ra­to­wać, ale nie po­tra­fi­ła ru­szyć się z miej­sca, nikt nie chciał po­móc ani jej, ani dziec­ku, któ­re osta­tecz­nie gi­nę­ło.

foto_01-02_04-2016

Po la­tach mę­cze­nia się ze swo­im su­mie­niem Ka­rin zde­cy­do­wa­ła się wy­dać książ­kę Wi­dzę mo­je dziec­ko we śnie, w któ­rej ostro wy­po­wie­dzia­ła się prze­ciw­ko abor­cji. Pu­bli­ka­cja wy­wo­ła­ła kon­ster­na­cję. Do­pó­ki pi­sa­rze i ar­ty­ści wy­stę­po­wa­li w obro­nie praw ho­mo­sek­su­ali­stów, praw zwie­rząt czy pra­wa do tzw. „wol­ne­go sek­su”, wszyst­ko by­ło w po­rząd­ku. Ale obro­na praw dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych? To zde­cy­do­wa­nie nie mie­ści­ło się w ra­mach do­zwo­lo­nej po­praw­no­ści po­li­tycz­nej. Ka­rin Struck na­tych­miast zo­sta­ła od­su­nię­ta od ży­cia pu­blicz­ne­go, prze­sta­no za­pra­szać ją do pro­gra­mów te­le­wi­zyj­nych, prze­sta­no pro­po­no­wać jej wy­kła­dy, prze­sta­no wy­da­wać jej książ­ki. Sta­ła się zbyt nie­bez­piecz­na, bo na­pi­sa­ła praw­dę o so­bie. O so­bie, czy­li o ko­bie­cie, w któ­rej abor­cja znisz­czy­ła naj­głęb­szy in­stynkt – in­stynkt ma­cie­rzyń­ski.

Pi­sar­ka udo­wod­ni­ła, że syn­drom po­sta­bor­cyj­ny nie ma nic wspól­ne­go z rze­ko­my­mi na­ci­ska­mi, ja­kie ka­to­li­cy wy­wie­ra­ją na oso­by, któ­re do­ko­na­ły abor­cji (Ka­rin prze­szła na ka­to­li­cyzm do­pie­ro w la­tach 90.), ale wy­ni­ka ze zła­ma­nia pra­wa na­tu­ral­ne­go. Do­ty­czy ono każ­de­go, bez wzglę­du na wy­zna­wa­ną re­li­gię. „Lu­dzie bo­ją się po­wie­dzieć ko­bie­tom pro­stą praw­dę, że ich za­bi­te dziec­ko jest dziec­kiem. Za­miast te­go uda­ją, że nic wiel­kie­go się nie sta­ło i udzie­la­ją im w ten spo­sób roz­grze­sze­nia. Z pew­no­ścią więk­szość ko­biet jest ofia­ra­mi, któ­re już do­sta­tecz­nie moc­no zo­sta­ły uka­ra­ne, ale to nie zwal­nia ich od uświa­do­mie­nia so­bie tej praw­dy” – na­pi­sa­ła Ka­rin Struck w książ­ce Wi­dzę mo­je dziec­ko we śnie.

Pod­czas każ­dej abor­cji ma­my do czy­nie­nia z przy­naj­mniej dwie­ma ofia­ra­mi – nie­na­ro­dzo­nym dziec­kiem i je­go mat­ką. Mat­ką, któ­ra czę­sto do­ko­nu­je abor­cji ze stra­chu, sa­mot­no­ści, bra­ku wspar­cia a nie z zim­ne­go wy­ra­cho­wa­nia. Zwo­len­ni­cy abor­cji wma­wia­ją ko­bie­tom, któ­re cier­pią z po­wo­du syn­dro­mu po­sta­bor­cyj­ne­go (ze­spo­łu za­bu­rzeń psy­chicz­nych i fi­zycz­nych, bę­dą­cych wy­ni­kiem abor­cji) hi­ste­rię, nad­mier­ną wraż­li­wość, brak ra­cjo­nal­no­ści. Zmu­sza­ją je, że­by sie­dzia­ły ci­cho i nie mó­wi­ły o swo­ich uczu­ciach – nikt nie chce prze­cież zo­stać uzna­ny za hi­ste­ry­ka. Ka­rin Struck od­wa­ży­ła się im prze­ciw­sta­wić i za swo­ją po­sta­wę za­pła­ci­ła wy­so­ką ce­nę. Pu­bli­cy­sta i dzien­ni­karz Grze­gorz Gór­ny, wspo­mi­na­jąc swo­ją roz­mo­wę z pi­sar­ką, przy­to­czył sło­wa, któ­re usły­szał od niej na po­że­gna­nie: „Cóż ja mo­gę od­po­wie­dzieć na ar­gu­men­ty zwo­len­ni­czek abor­cji? Praw­dę. Tyl­ko praw­dę o so­bie”.

 

Ewa Rej­man

graf. Mag­da­le­na Zie­liń­ska /materiały PSOŻCz

 

Za­chę­ca­my do re­gu­lar­ne­go ko­rzy­sta­nia z ser­wi­su in­ter­ne­to­we­go: www.pro-life.pl. Ak­tu­al­no­ści na: www.facebook.com/psozc