O tym, że bez Du­cha Świę­te­go je­ste­śmy jak… ate­iści z o. Re­mi­giu­szem Re­cła­wem SJ, dusz­pa­ste­rzem wspól­not cha­ry­zma­tycz­nych Moc­ni w Du­chu oraz Zwia­sto­wa­nie, roz­ma­wia Jo­la Tę­cza-Ćwierz.

W Bi­blii Duch Świę­ty przed­sta­wia­ny jest ja­ko Po­cie­szy­ciel, Duch Praw­dy, ogień, wo­da, wiatr... Któ­re wy­obra­że­nie jest Oj­cu naj­bliż­sze i dla­cze­go?

– Tchnie­nie, któ­re ko­ja­rzy się z wia­trem. Czę­sto do­świad­czam te­go w cza­sie oso­bi­stej mo­dli­twy. Duch Świę­ty wy­peł­nia mnie przez tchnie­nie. Bli­ski mi jest rów­nież Duch Po­cie­szy­ciel, dla­te­go że w ten spo­sób przy­cho­dzi moc Bo­ża – ja­ko moc Sło­wa. On jest Tym, któ­ry mnie pod­no­si w tru­dzie.

Czy do­świad­cza­nie Du­cha Świę­te­go jest nam po­trzeb­ne na co dzień?

– Bez do­świad­cze­nia Du­cha Świę­te­go wia­ra jest mar­twa. Moż­na być ate­istą i się mo­dlić, wy­po­wia­dać sło­wa, któ­re nie prze­ni­ka­ją do ser­ca. Aby mo­dli­twa by­ła sku­tecz­na, ko­niecz­na jest obec­ność Du­cha. On jest nie­zbęd­ny. To nie jest tyl­ko ja­kaś do­dat­ko­wa opcja.

Tym­cza­sem Duch Świę­ty ja­ko Trze­cia Oso­ba Bo­ska jest naj­bar­dziej ta­jem­ni­czy i nie­zna­ny. Z cze­go to wy­ni­ka?

– Ewan­ge­lia mó­wi o Je­zu­sie. Na­sza po­boż­ność jest chry­sto­cen­trycz­na (skon­cen­tro­wa­na na Chry­stu­sie), ewen­tu­al­nie ma­rio­lo­gicz­na (sku­pia­ją­ca się na Mat­ce Bo­żej). Do­świad­cze­nie Bo­ga Oj­ca rów­nież jest sła­be, ale dzię­ki mo­dli­twie „Oj­cze nasz” jest obec­ne w na­szej po­boż­no­ści. Obec­ność Du­cha Świę­te­go to czas po Ewan­ge­lii. To, że trud­no nam so­bie na­wet wy­obra­zić Du­cha Świę­te­go, wy­ni­ka z te­go, że On nie jest opi­sa­ny bez­po­śred­nio. Oczy­wi­ście są mo­men­ty, w któ­rych jest wspo­mi­na­ny, np. przy­szedł w cza­sie zwia­sto­wa­nia, zstą­pił na Ma­ry­ję czy na Apo­sto­łów w Wie­czer­ni­ku, jed­nak Ewan­ge­lia nie jest o Du­chu Świę­tym, ale o Je­zu­sie.

Św. Pa­weł pi­sze o da­rach i owo­cach Du­cha Świę­te­go. Jak otwo­rzyć się na te szcze­gól­ne ła­ski?

– Otwar­tość na ła­ski jest zwią­za­na z od­da­niem się. Je­stem go­to­wy ro­bić rze­czy, któ­re mnie prze­kra­cza­ją i któ­re bę­dą dla mnie w da­nym mo­men­cie nie­zro­zu­mia­łe. Otwo­rzę usta do ko­goś, cho­ciaż nie wi­dzę w tym sen­su. A po­tem się oka­zu­je, że te sło­wa go pod­nio­sły, ura­to­wa­ły mał­żeń­stwo, prze­mie­ni­ły ser­ce. Duch spra­wia, że są uzdro­wie­nia, uwol­nie­nia, od­bu­do­wa­ne re­la­cje. Z na­szej stro­ny po­trze­ba tyl­ko otwar­to­ści: po­słu­guj się mną. A to ozna­cza, że ja zro­bię wszyst­ko, co On w da­nym mo­men­cie po­wie. Nie otrzy­ma­my Du­cha Świę­te­go np. przez li­ta­nię, tyl­ko przez otwar­tość. I tu do­cho­dzi­my do ko­lej­nej kwe­stii, ja­ką jest ro­ze­zna­wa­nie. Nie wszyst­ko, co ma­my w gło­wie, po­cho­dzi od Bo­ga. Są tak­że na­sze ludz­kie róż­ne wy­obra­że­nia al­bo po­ku­sy. Trze­ba się uczyć gło­su Bo­ga, że­by umieć go roz­po­zna­wać. A póź­niej to we­ry­fi­ko­wać, opo­wia­dać o tym na spo­wie­dzi al­bo kie­row­ni­ko­wi du­cho­we­mu.

Z Du­chem Świę­tym ko­ja­rzy się też ta­kie ta­jem­ni­cze sło­wo: cha­ry­zmat.

– Bóg da­je nam cha­ry­zmat w da­nym mo­men­cie po to, aby w Je­go mo­cy coś ro­bić. Dar jest czymś, co moż­na po­sia­dać, np. dar ra­do­ści al­bo umia­ru. Cha­ry­zmat otrzy­mu­ję w da­nej chwi­li do kon­kret­ne­go dzia­ła­nia. Mo­że być da­wa­ny wie­lo­krot­nie, ale za każ­dym ra­zem trze­ba pa­trzeć na nie­go na no­wo. Ktoś ma cha­ry­zmat pro­roc­twa, ale to nie zna­czy, że każ­de sło­wo, któ­re po­wie, bę­dzie pro­ro­cze.

Czy miał Oj­ciec w ży­ciu do­świad­cze­nie Du­cha Świę­te­go, któ­re szcze­gól­nie za­pa­mię­tał?

– Nie chcę po­wie­dzieć: co­dzien­nie, ale ono jest pra­wie co­dzien­nie. Nie­daw­no pro­wa­dzi­łem pod­czas re­ko­lek­cji ad­o­ra­cje mał­żeń­skie. Ob­ser­wo­wa­łem, jak lu­dzie się prze­mie­nia­li, słu­cha­łem te­go, co mó­wi­li po mo­dli­twie – je­stem prze­ko­na­ny, że to jest dzia­ła­nie mo­cy Bo­żej, czy­li Du­cha Świę­te­go. Do­świad­czam te­go nie­ustan­nie i na­ma­cal­nie. Prze­mia­na ser­ca to dzia­ła­nie Du­cha Świę­te­go.

Dzię­ku­ję za roz­mo­wę.

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: