Drodzy Czytelnicy!

Na stu­diach po­zna­łam oso­by, któ­re mó­wi­ły, że w ogó­le się nie uczą. Po eg­za­mi­nach oka­zy­wa­ło się, że do­sta­wa­ły ze wszyst­kie­go piąt­ki. Spo­tka­łam też oso­by, któ­rym bar­dzo za­le­ża­ło na sty­pen­dium dla naj­lep­szych stu­den­tów i któ­re przy­zna­wa­ły, że du­żo się uczą. By­łam też świad­kiem łez ko­le­ża­nek po nie­za­li­czo­nym ko­lo­kwium lub eg­za­mi­nie. Wal­ka o piąt­ki by­ła jaw­na lub ukry­ta. Nie wszy­scy jed­nak się tej pre­sji pod­da­wa­li. By­ły oso­by, któ­re ze spo­ko­jem pod­cho­dzi­ły do stu­dio­wa­nia. Z jed­nych przed­mio­tów mie­li lep­sze oce­ny, z in­nych gor­sze. Nie prze­ży­wa­li po­ra­żek. Pod­no­si­li się po nich. Po­pra­wia­li oce­ny i szli do przo­du.

Wy­ścig szczu­rów i chęć by­cia naj­lep­szym w kla­sie z wszyst­kich przed­mio­tów, osią­ga­nia naj­lep­szych wy­ni­ków w spor­tach, zwy­cię­ża­nia w olim­pia­dach i kon­kur­sach to rze­czy­wi­stość wie­lu z nas. Je­śli je­ste­śmy od niej wol­ni, to na pew­no zna­my oso­by, któ­re ży­ją pod pre­sją „by­cia naj”. Mo­że jest to ko­le­ga z pierw­szej ław­ki, a mo­że ko­le­żan­ka z ostat­niej pod oknem. Mag­da­le­na Urlich py­ta: „Po­goń za tym, by być naj­lep­szym, kosz­tem wol­ne­go cza­su, snu czy to­wa­rzy­skich spo­tkań. Czy to ma sens?” Od­po­wie­dzi szu­kaj­cie na na­stęp­nej stro­nie.

W czę­ści dla bierz­mo­wa­nych Ka­sia przy­zna­je, że nie po swo­im, ale do­pie­ro na Bierz­mo­wa­niu ko­le­żan­ki „po­czu­ła Bo­żą moc”. Ksiądz Ka­mil Go­łusz­ka od­po­wia­da na py­ta­nie, co zmar­twych­wsta­nie Chry­stu­sa zmie­nia w na­szym ży­ciu. Ksiądz Ma­rek Dzie­wiec­ki pi­sze o po­my­śle Bo­ga na szczę­śli­we ży­cie dla Cie­bie i dla mnie.

 

Aga­ta Goł­da, re­dak­tor na­czel­na