Dobrze nam tu być

W szko­le w któ­rej uczę, jed­na z na­uczy­cie­lek na go­dzi­ny wy­cho­waw­cze za­pra­sza cza­sem cie­ka­wych go­ści. Wów­czas mo­gą w nich uczest­ni­czyć tak­że za­in­te­re­so­wa­ni. Przy­to­czę Wam dzi­siaj jed­no z ta­kich spo­tkań – ro­bię to wła­śnie te­raz, bo dzień 11 li­sto­pa­da in­spi­ru­je do za­trzy­ma­nia się nad te­ma­tem pa­trio­ty­zmu, a te­go wła­śnie do­ty­czy­ła wspo­mnia­na roz­mo­wa.

No­tat­ka ze spo­tka­nia, w któ­rym uczest­ni­czy­ła mło­dzież li­ce­al­na (po­nad 100 osób), mał­żeń­stwo w śred­nim wie­ku (pa­ni Ka­ta­rzy­na – dzien­ni­kar­ka i pan To­masz – na­uczy­ciel aka­de­mic­ki, ro­dzi­ce czwór­ki dzie­ci), we­te­ran II woj­ny świa­to­wej i dzia­łacz sa­mo­rzą­do­wy.

Na­uczy­ciel­ka: Spró­buj­my od­po­wie­dzieć na py­ta­nia: Co to jest pa­trio­tyzm? Na czym on po­le­ga we współ­cze­snej co­dzien­no­ści? Czy trze­ba o nim mó­wić i jak za­chę­cać dzi­siej­szą mło­dzież do wpro­wa­dza­nia pa­trio­ty­zmu w ży­cie?

Pan Ka­zi­mierz: Cza­sem wy­da­je mi się, że dla na­sze­go po­ko­le­nia pa­trio­tyzm był znacz­nie ła­twiej­szy… Kie­dy wy­bu­chła II woj­na świa­to­wa, mia­łem dzie­sięć lat, pod­czas po­wsta­nia war­szaw­skie­go pięt­na­ście i nikt z nas nie miał wąt­pli­wo­ści, co mo­że dla Oj­czy­zny zro­bić. Nikt nie mu­siał nam nic tłu­ma­czyć, tyl­ko nie­co wcze­śniej niż in­ne dzie­ci na­uczy­li­śmy się, że za­cho­wa­nie ta­jem­ni­cy to spra­wa ży­cia i śmier­ci, że są lu­dzie, któ­rym do­brze jest ro­bić krzyw­dę… Mam wnu­ki i pra­wnu­ki i wi­dzę, że te­raz nie jest to ta­kie pro­ste… Bo i mo­je dzie­ci mia­ły pro­ściej – wal­czy­ły ze sta­li­ni­zmem, trze­ba by­ło ja­koś ru­skim utrud­niać ży­cie. Dzi­siej­szy pięt­na­sto­la­tek mu­si dla Oj­czy­zny się uczyć i sta­rać się od­róż­niać wro­gów od przy­ja­ciół, a to nie to sa­mo, co na­lać do bu­tel­ki ben­zy­ny i rzu­cać pod hi­tle­row­skie czoł­gi…

To­mek: Jak to do­brze, że ktoś nas ro­zu­mie. Ma­my po 18 lat i kie­dy przyj­dą naj­bliż­sze wy­bo­ry, ma­my wie­dzieć, kto chce Pol­skę sprze­dać ob­cym, a kto – mo­że mniej po­pu­lar­ny, bo sta­wia ja­kieś wy­ma­ga­nia – chce dla nasz do­brze. Tym to trud­niej­sze, że nie od ra­zu wi­dać skut­ki, Wa­sze po­ko­le­nie nie mia­ło wąt­pli­wo­ści, że Hi­tle­ra trze­ba od nas wy­go­nić. Nam nie wol­no ni­ko­go wy­ga­niać, bo to ra­sizm al­bo szo­wi­nizm, ma­my się do­brze uczyć, ale jak od­róż­nić pod­ręcz­ni­ki pi­sa­ne przez pa­trio­tów od ksią­żek de­ma­go­gicz­nych?

Pan To­masz: W na­sze ro­dzi­nie cza­sa­mi po­dej­mu­je­my ten te­mat, na­wet nie mu­si­my z żo­ną te­go ini­cjo­wać, dzie­ci nas py­ta­ją o to, na ko­go gło­so­wać, czy pła­cić po­dat­ki, kie­dy nie zga­dza­my się z tym, na co te pie­nią­dze by­wa­ją prze­zna­czo­ne…

Syl­wia: A pła­ce­nie po­dat­ków to pa­trio­tyzm? Pań­stwo roz­li­cza­cie się uczci­wie?

Pan To­masz: Pła­ce­nie po­dat­ków to jed­nak naj­czę­ściej pa­trio­tyzm. Wiem, że uży­wa­jąc sło­wa „naj­czę­ściej” wca­le Wam za­da­nia nie uła­twiam, ale po­wiem kon­kret­nie: my z żo­ną roz­li­cza­my się uczci­wie, ale… nie do koń­ca. Mam tu na my­śli na przy­kład pa­nią, któ­ra żo­nie po­ma­ga w pro­wa­dze­niu go­spo­dar­stwa do­mo­we­go, ma sied­mio­ro dzie­ci i sys­tem po­dat­ko­wy wca­le jej nie uła­twia ży­cia. Pła­ci­my jej nie­wiel­kie kwo­ty (przy­cho­dzi do nas dwa ra­zy w ty­go­dniu) i wie­my, że ona tych pie­nię­dzy nie zgła­sza. Wiem, że ta­kie wy­jąt­ki utrud­nia­ją mło­dym od­róż­nia­nie zła od do­bra. Po­wiem jed­nak, że za­sa­dy są ja­sne: pła­ce­nie po­dat­ków to na pew­no for­ma pa­trio­ty­zmu, ale tak sa­mo współ­cze­sny pa­trio­tyzm to gło­so­wa­nie na tych, któ­rzy chcą uczci­we­go pra­wa, któ­rzy na przy­kład uchwa­lą nor­my po­ma­ga­ją­ce żyć wie­lo­dziet­nym ro­dzi­nom…

Pa­tryk: Ale jak ich od­róż­nić? Mój ta­ta jest le­śni­kiem i mó­wi, że go­spo­dar­ka za­so­bów le­śnych jest ra­bun­ko­wa, że ma­ło kto li­czy się z przy­szło­ścią Pol­ski, któ­ra – jak tak da­lej pój­dzie – bę­dzie te­re­nem pół­pu­styn­nym…

Pan Ka­zi­mierz.: Mo­je wnu­ki sta­ra­ją się brać udział w za­le­sia­niu. Ale to nie jest od­po­wie­dzią. Je­den z mo­ich sy­nów jest księ­dzem i twier­dzi, że naj­lep­szą for­mą pa­trio­ty­zmu jest ży­cie w ła­sce uświę­ca­ją­cej, bo jak nie bę­dzie­my po­pie­ra­li grze­chu, to prę­dzej czy póź­niej ci, co chcą nas uczyć grze­chu, pój­dą so­bie. Ale czy to wy­star­czy?

Na­uczy­ciel­ka: Bar­dzo się cie­szę, że tak szyb­ko do­cho­dzi­my do waż­nych i po­trzeb­nych py­tań… Na pew­no mą­dra mło­dzież to przy­szłość Pol­ski – od sie­bie do­dam, że czy­ste i ład­ne mó­wie­nie po pol­sku to też pew­na for­ma pa­trio­ty­zmu – ale co zro­bić, aby ta mło­dzież nie wy­je­cha­ła? Nie­któ­rzy z mo­ich daw­niej­szych uczniów miesz­ka­ją na sta­łe po­za Pol­ską, bo – jak twier­dzą – tu nie umie­li utrzy­mać ro­dzi­ny, a tam ta sa­ma pra­ca po­zwa­la nam żyć uczci­wie i w mia­rę do­stat­nio. Mo­że to py­ta­nie do Rad­ne­go: Czy da się od­róż­nić tych lu­dzi, któ­rzy kan­dy­du­ją do sej­mu czy se­na­tu al­bo do władz sa­mo­rzą­do­wych, a któ­rzy bę­dą sta­ra­li się o do­bro Pol­ski?

Rad­ny: Wie­dzia­łem, że doj­dzie do ta­kich py­tań… Nie mam za­mia­ru upra­wiać u Was po­li­ty­ki, ale wła­ści­wie po­li­ty­ką jest mó­wie­nie o go­spo­dar­ce, o szkol­nic­twie, o pro­ro­dzin­nych de­cy­zjach mi­ni­strów… Po­wiem dość ostroż­nie: ja sto­ję po stro­nie tych, któ­rzy uła­twia­ją ży­cie ro­dzi­nom, po stro­nie tych, co chcą na­ło­żyć du­że po­dat­ki dla naj­bo­gat­szych, ale po­wiem Wam, że to wca­le nie jest ła­twe. Chy­ba je­stem po raz pierw­szy w ta­kim gro­nie, gdzie moż­na po­wie­dzieć, że ży­cie w sta­nie ła­ski uświę­ca­ją­cej jest współ­cze­snym pa­trio­ty­zmem… Ale ja tak za­wsze uwa­ża­łem, choć oczy­wi­ście by­łem nie­jed­no­krot­nie oskar­ża­ny o to, że po­pie­ram Ko­ściół, a to prze­cież nie­po­pu­lar­ne. Ale w ży­ciu po­li­tycz­nym nie jest waż­ne, ja­ką kto re­li­gię wy­zna­je, ale waż­na jest mo­ral­ność w je­go ży­ciu. I Sta­lin, i Hi­tler wie­dzie­li, że ła­twiej ma­ni­pu­lo­wać ludź­mi uza­leż­nio­ny­mi i już za cza­sów za­bo­rów ów­cze­sne wła­dze pró­bo­wa­ły wsz­cze­piać w nasz na­ród nie­mo­ral­ność – chcia­ły roz­pić Po­la­ków, a ru­chy po­zy­ty­wi­stycz­ne pro­mo­wa­ły trzeź­wość. Przy­po­mnij­my so­bie, że naj­mniej­sze spo­ży­cie al­ko­ho­lu w Pol­sce by­ło pod ko­niec za­bo­rów i wie­lu hi­sto­ry­ków twier­dzi, że wła­śnie dla­te­go uda­ło się nam nie­dłu­go po­tem wy­go­nić za­bor­ców. Ale zo­bacz­cie: mó­wi­my chy­ba o dość trud­nym pa­trio­ty­zmie. Do­brze się uczyć, żyć mo­ral­nie… Czy ta­kie ha­sła przy­spa­rza­ją wy­bor­ców kan­dy­da­tom na po­słów? Po­słuch ma­ją ci, któ­rzy chcą roz­wo­dów i za­bi­ja­nia dzie­ci, a to prze­cież po­glą­dy, któ­re pro­wa­dzą do za­gła­dy spo­łe­czeństw. Moż­na po­wie­dzieć, że do­brze o tym wie­dzą po­tę­gi sta­ro­żyt­no­ści, któ­re upa­dły.

Pa­ni Ka­ta­rzy­na: Sta­ra­my się z mę­żem uczyć dzie­ci ra­do­ści ze zwy­cię­ża­nia nad so­bą, aby im uatrak­cyj­nić do­bro. Bo rze­czy­wi­ście, zło się le­piej sprze­da­je, wy­da­je się cie­kaw­sze, wiem to ja­ko dzien­ni­karz. Sta­ram się po­pie­rać, rów­nież w pra­cy za­wo­do­wej, ta­kie ini­cja­ty­wy jak har­cer­stwo, wszel­kie fun­da­cje, w któ­rych pro­mu­je się do­brą na­ukę, wo­lon­ta­riat – choć­by wła­śnie przy sa­dze­niu la­sów. Ale po­wiem szcze­rze, le­piej się sprze­da­je pi­smo, w któ­rym się opi­su­je hi­sto­rię ko­lej­nej zdra­dy u ja­kiejś gwiaz­dy czy czwar­ty roz­wód zna­ne­go biz­nes­me­na. Wciąż za­da­ję so­bie py­ta­nie, jak w atrak­cyj­ny spo­sób opi­sać żmud­ną pra­cę pia­ni­sty, ślę­cze­nie na­ukow­ca nad eks­pe­ry­men­ta­mi, któ­re la­ta­mi trze­ba po­wta­rzać, jak swo­im dzie­ciom po­ka­zać, że sa­ma cie­szę się ży­ciem i że mi do­brze, bo mam ich czwo­ro i są do­bry­mi ludź­mi…

Pan To­masz: Z tym ostat­nim to chy­ba nie masz trud­no­ści, na­sze dzie­ci do­sko­na­le wi­dzą, że je­steś z ni­mi szczę­śli­wa, na­wet kie­dyś sły­sza­łem, że mó­wi­ły o tym ko­le­gom. Po­zwól, że za­cy­tu­ję: „Sam chciał­bym mieć ta­ką żo­nę jak mo­ja ma­ma, jest za­wsze szczę­śli­wa i na­wet, jak mi ka­że zro­bić coś, cze­go nie lu­bię, to wiem, że chce dla mnie do­bra. Tak bar­dzo cie­szy się, kie­dy coś mi się uda – jak na­uczy­łem się go­to­wać, jak zdo­by­wam ja­kieś zwy­cię­stwa w olim­pia­dzie czy w spo­rcie”.

Na­uczy­ciel­ka: Czy mo­gę się po­ku­sić o uogól­nie­nie? Chy­ba ja­sno wi­dać, że dzi­siej­szy pa­trio­tyzm to źró­dło szczę­ścia. Czy to star­czy mo­im uczniom? Ale też za­da­ję so­bie py­ta­nie, czy ci ucznio­wie, któ­rzy wy­je­cha­li, by żyć po­za gra­ni­ca­mi Pol­ski, są pa­trio­ta­mi? Czy do­brze ich wy­cho­wa­li­śmy? Py­tam nie tyl­ko po to, by zro­bić ra­chu­nek su­mie­nia, ale też ja­ką dać wska­zów­kę na czas przy­szłej pra­cy. Co mó­wić uczniom o pa­trio­ty­zmie? Jak pro­mo­wać po­sta­wy, któ­re są do­bre dla Pol­ski?

Rad­ny: Sam mam dzie­ci i sta­wiam so­bie to py­ta­nie. Mój chrze­śniak to wła­śnie je­den z pa­ni daw­niej­szych uczniów, któ­ry miesz­ka z żo­ną w An­glii i twier­dzi, że tu nie po­tra­fił utrzy­mać ro­dzi­ny. Sta­ram się go nie oce­niać, ale jed­no­cze­śnie mam na­dzie­ję, że mo­je dzie­ci nie wy­ja­dą. Bar­dzo się ucie­szy­łem, kie­dy mój szes­na­sto­let­ni syn w cza­sie ostat­nich wa­ka­cji po­wie­dział o na­szym wspól­nym urlo­pie zda­nie ze św. Pio­tra. Był po­czą­tek sierp­nia i po­przed­nie­go dnia by­li­śmy na Mszy Świę­tej, kie­dy od­czy­ta­no Ewan­ge­lię o Prze­mie­nie­niu Pań­skim. Pa­mię­ta­cie za­pew­ne, że jak Je­zus prze­mie­nił się wo­bec Pio­tra, Ja­ku­ba i Ja­na to Piotr po­wie­dział „Pa­nie, do­brze nam tu być”. By­li­śmy wła­śnie na Ma­zu­rach i wra­ca­li­śmy wie­czo­rem znad je­zio­ra. Syn wte­dy po­wie­dział – nie­wąt­pli­wie na­wią­zu­jąc do Ewan­ge­lii z po­przed­nie­go dnia – „Ta­to, do­brze nam tu być”. Po­wiem szcze­rze, że czu­łem się dum­ny ja­ko oj­ciec i ja­ko Po­lak, bo wie­dzia­łem, że nie mó­wi tyl­ko o nas i na­szym urlo­pie, wie­dzia­łem, że pod­su­mo­wał sie­bie i swo­je ży­cie ja­ko szczę­śli­we. Oczy­wi­ście po­dzie­li­łem się je­go sło­wa­mi z żo­ną i wiem, że zro­bi­łem jej przy­jem­ność więk­szą, niż kie­dy ku­pu­ję jej kwia­ty czy in­ne pre­zen­ty. W pew­nym sen­sie syn pod­su­mo­wał do­tych­cza­so­we ży­cie na­szej ro­dzi­ny. I nasz pa­trio­tyzm chy­ba.

 

Ks. Zbi­gniew Ka­płań­ski