Czystość to dar

Ni­na jest uczen­ni­cą Li­ceum Ogól­no­kształ­cą­ce­go „Ra­do­sna No­wi­na 2000” w Pie­ka­rach nie­da­le­ko Kra­ko­wa. Ubie­gły rok szkol­ny spę­dzi­ła na Taj­wa­nie, gdzie wy­je­cha­ła na wy­mia­nę mło­dzie­żo­wą. Wy­bra­ła ten kraj, po­nie­waż chcia­ła zmie­rzyć się z in­ną kul­tu­rą. Pod­czas po­by­tu w tak eg­zo­tycz­nym miej­scu nie raz mu­sia­ła sta­wić czo­ła in­nym po­glą­dom, za­sa­dom, in­nej wie­rze. Miesz­ka­ła u czte­rech gosz­czą­cych ją na zmia­nę ro­dzin. By­ła trak­to­wa­na jak cór­ka, spo­tka­ła się z wiel­ką uprzej­mo­ścią i go­ścin­no­ścią.

Wia­ra i za­sa­dy

Taj­wań­czy­cy są bar­dzo mi­li dla ob­co­kra­jow­ców. Ni­na ni­gdy nie spo­tka­ła się z żad­nym prze­ja­wem dys­kry­mi­na­cji z po­wo­du swo­jej wia­ry czy prze­ko­nań, a na­wet wy­glą­du. Jak mó­wi, by­wa­ło na­wet, że czu­ła się lep­sza, po­nie­waż jest blon­dyn­ką o bia­łym ko­lo­rze skó­ry.

– Ro­dzi­ny, u któ­rych miesz­ka­łam, wy­zna­wa­ły bud­dyzm. In­ni po­zna­ni prze­ze mnie mło­dzi lu­dzie wie­rzy­li w chiń­skich bo­gów, któ­rych jest nie­zli­czo­na ilość – opo­wia­da. Naj­bar­dziej jed­nak za­sko­czy­ło ją bez­stre­so­we po­dej­ściem ko­le­ża­nek z in­nych kra­jów do spraw sek­su­al­no­ści.

– Wśród mo­ich ró­wie­śni­czek, z któ­ry­mi prze­by­wa­łam, seks trak­to­wa­ny był ni­czym sport czy ja­kieś wy­ści­gi – mó­wi Ni­na – Wy­gry­wa ten, kto za­li­czy wię­cej dziew­czyn czy chło­pa­ków. Upra­wia­nie sek­su to dla mło­dych lu­dzi bi­let do do­ro­sło­ści, po­wód do du­my, prze­chwa­łek, prze­pust­ka do prze­by­wa­nia w da­nym to­wa­rzy­stwie – do­da­je.

– Naj­czę­ściej spo­ty­ka­łam pa­ry „mie­sza­ne” – męż­czy­zna ob­co­kra­jo­wiec i ko­bie­ta – Taj­ka. W mo­jej kla­sie ko­le­żan­ki uwiel­bia­ły chłop­ców, któ­rzy by­li ra­zem ze mną na wy­mia­nie. Po­do­ba­li się im, po­nie­waż po­cho­dzi­li z in­ne­go kra­ju. Naj­bar­dziej jed­nak za­dzi­wia­ją­ce i szo­ku­ją­ce by­ło dla mnie to, z ja­ką ła­two­ścią mo­je zna­jo­me z in­nych kra­jów, któ­re wraz ze mną przy­le­cia­ły na Taj­wan, mó­wi­ły na te­mat sek­su i wszyst­kie­go, co do­ty­czy­ło te­go za­gad­nie­nia – opo­wia­da Ni­na.

Swo­bod­ne po­dej­ście do „tych” spraw

Dla ko­le­ża­nek, z któ­ry­mi Ni­na by­ła na wy­mia­nie, seks był czymś nor­mal­nym i na­tu­ral­nym. Uwa­ża­ły one, że trze­ba uży­wać ży­cia, jak tyl­ko się da, że­by po­tem nie by­ło za póź­no. Seks jest mod­ny, a cze­ka­nie w ab­so­lut­nej czy­sto­ści jest sta­ro­świec­kie. – By­łam w wie­lu sy­tu­acjach, któ­re wzbu­dzi­ły we mnie wręcz od­ra­zę – re­la­cjo­nu­je Ni­na. Trzy ko­le­żan­ki, któ­re po­zna­łam, stra­ci­ły dzie­wic­two w wie­ku 15 i 17 lat. Mó­wi­ły o tym bar­dzo swo­bod­nie. Cza­sem czu­łam się nie­zręcz­nie pod­czas ta­kich roz­mów. Sa­ma nie po­tra­fię w ten spo­sób roz­ma­wiać o sek­sie. Ca­ła trój­ka sto­so­wa­ła an­ty­kon­cep­cję, któ­ra by­ła dla nich czymś zu­peł­nie nor­mal­nym. Nie uwa­ża­ły, że in­ge­ru­ją w swo­je mło­de or­ga­ni­zmy i po­wo­li je wy­nisz­cza­ją – pod­su­mo­wu­je.

War­tość czy­sto­ści cia­ła i su­mie­nia

Seks jest waż­ny, ale na wszyst­ko jest od­po­wied­nia po­ra. War­to cze­kać i ofia­ro­wać sie­bie tej jed­nej je­dy­nej, uko­cha­nej oso­bie. Czy­stość to dar, któ­ry moż­na po­da­ro­wać tyl­ko raz. Pan Bóg po­dał nam za­sa­dy ży­cia, któ­re chro­nią nas rów­nież przed emo­cjo­nal­ny­mi zra­nie­nia­mi. „Nie cu­dzo­łóż” – mó­wi.

Dla Ni­ny po­byt w Taj­wa­nie był swo­istym spraw­dzia­nem. Prze­ko­na­ła się, że po­tra­fi do­cho­wać wier­no­ści za­sa­dom, któ­re wy­zna­je. Sa­ma nie chce być na li­ście tzw. za­li­czo­nych. Seks zo­sta­wia na póź­niej. Jak ktoś ją po­ko­cha, to i po­cze­ka.

 

Jo­lan­ta Tę­cza-Ćwierz