Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa

Czło­wie­ka (...) nie moż­na do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. A ra­czej: czło­wiek nie mo­że sie­bie sam do koń­ca zro­zu­mieć bez Chry­stu­sa. Nie mo­że zro­zu­mieć ani kim jest, ani ja­ka jest je­go wła­ści­wa god­ność, ani ja­kie jest je­go po­wo­ła­nie i osta­tecz­ne prze­zna­cze­nie. War­sza­wa, 1979 r.

Szu­kaj­cie tej praw­dy tam, gdzie ona rze­czy­wi­ście się znaj­du­je! Je­śli trze­ba, bądź­cie zde­cy­do­wa­ni iść pod prąd obie­go­wych po­glą­dów i roz­pro­pa­go­wa­nych ha­seł! Nie lę­kaj­cie się Mi­ło­ści, któ­ra sta­wia czło­wie­ko­wi wy­ma­ga­nia. List do mło­dych ca­łe­go świa­ta, 1985 r.

Bo­ża mi­łość nie na­kła­da na nas cię­ża­rów, któ­rych nie mo­gli­by­śmy unieść, ani nie sta­wia nam wy­ma­gań, któ­rym nie mo­gli­by­śmy spro­stać, je­śli wzy­wa, przy­cho­dzi z ko­niecz­ną po­mo­cą. Frag­ment książ­ki „Wstań­cie. Chodźmy!ˮ, 2004 r.

Praw­dzi­wa mi­łość nie jest mgli­stym uczu­ciem ani śle­pą na­mięt­no­ścią. Jest we­wnętrz­ną po­sta­wą, ogar­nia­ją­cą ca­łe je­ste­stwo czło­wie­ka. Jest pa­trze­niem na bliź­nie­go nie po to, by się nim po­słu­żyć, ale by mu słu­żyć. Wa­ty­kan, 1994 r.

Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni ko­chać Bo­ga! Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni do­ko­nać wiel­kie­go dzie­ła mi­ło­ści, ja­kim jest mał­żeń­stwo! Tyl­ko czy­ste ser­ce mo­że w peł­ni słu­żyć dru­gim! (...) Nie po­zwól­cie, aby nisz­czo­no wa­szą przy­szłość! Nie po­zwól­cie ode­brać so­bie bo­gac­twa mi­ło­ści! Chroń­cie wa­szą wier­ność; wier­ność wa­szych przy­szłych ro­dzin, któ­re za­ło­ży­cie w mi­ło­ści Chry­stu­sa. San­do­mierz, 1999 r.

Mło­dzie­ży, mo­ja za­tem od­po­wiedź jest ta­ka: ko­chaj­cie Chry­stu­sa, a wte­dy za­ak­cep­tu­je­cie wy­ma­ga­nia, któ­re Ko­ściół w Je­go imie­niu na was na­kła­da, po­nie­waż są to wy­ma­ga­nia po­cho­dzą­ce od Bo­ga-Stwór­cy i Od­ku­pi­cie­la czło­wie­ka; za­ak­cep­tuj­cie te wy­ma­ga­nia w wa­szym ży­ciu, a od­kry­je­cie ich war­tość. Amers­fo­ort, 1985 r.

Pra­ca nad so­bą, jest jak naj­bar­dziej oso­bi­stą współ­pra­cą z Je­zu­sem Chry­stu­sem, na po­do­bień­stwo tej, ja­ka do­ko­na­ła się w uczniach, wy­bra­nych przez Nie­go, gdy za­we­zwał ich do swo­jej bli­sko­ści. Mu­si­cie my­śleć o so­bie w ka­te­go­riach uczniów Chry­stu­sa. Kra­ków, 1987 r.

 

Św. Jan Pa­weł II