Chleb Życia

Czy to moż­li­we?

Czy to moż­li­we, aby do­ro­sła ko­bie­ta przez je­de­na­ście lat ży­ła, przyj­mu­jąc ja­ko je­dy­ny po­karm chleb eu­cha­ry­stycz­ny i pi­jąc je­dy­nie wo­dę? „Na to me­dy­cy­na nie znaj­du­je na­uko­we­go uza­sad­nie­nia” lub „są na tym świe­cie rze­czy nie­wy­tłu­ma­czal­ne” – to je­dy­ne, co mógł­by po­wie­dzieć o ostat­nich la­tach ży­cia bł. An­ny Ka­ta­rzy­ny Em­me­rich nie­mal każ­dy le­karz.

Jest w tych sło­wach bar­dzo wie­le praw­dy. Za­rów­no sa­me­go ist­nie­nia Bo­ga, jak i je­go obec­no­ści w Eu­cha­ry­stii nie moż­na udo­wod­nić na­uko­wo.

A jed­nak tak się sta­ło. Praw­dzi­wa ko­bie­ta, z krwi i ko­ści, prze­ży­ła je­de­na­ście lat, przyj­mu­jąc co­dzien­nie Ko­mu­nię św. za­miast ja­kie­go­kol­wiek in­ne­go po­kar­mu.

To prze­cież nie­moż­li­we, że­by ma­ły ka­wa­łek opłat­ka utrzy­my­wał przy ży­ciu przez je­de­na­ście lat. Dzien­ne za­po­trze­bo­wa­nie ka­lo­rycz­ne do­ro­słe­go czło­wie­ka to oko­ło dwóch ty­się­cy ka­lo­rii, a „ma­ły opła­tek” to za­le­d­wie kil­ka. Nie­moż­li­we! Opła­tek nie mo­że utrzy­mać tak dłu­go przy ży­ciu, ta ko­bie­ta po­win­na umrzeć śmier­cią gło­do­wą. Nie umar­ła, po­nie­waż po­karm, któ­ry co­dzien­nie przyj­mo­wa­ła, to nie ża­den ka­wa­łek opłat­ka, ale Je­zus – praw­dzi­wy Bóg ukry­ty w chle­bie.

foto_01-02_11-2013

To nie żad­na baj­ka!

Bł. An­na Ka­ta­rzy­na Em­me­rich przy­szła na świat 8 wrze­śnia 1774 ro­ku w bar­dzo ubo­giej ro­dzi­nie w Niem­czech. Uro­dzi­ła się ja­ko pią­te z dzie­się­cior­ga dzie­ci i od wcze­sne­go dzie­ciń­stwa by­ła nie­prze­cięt­nie bo­go­boj­na i po­boż­na. Ro­dzi­ców bło­go­sła­wio­nej nie­po­ko­ił na­wet mo­men­ta­mi jej – jak go na­zy­wa­li – upór w spra­wach wia­ry. Do­zna­wa­ła wi­zji już ja­ko kil­ku­let­nia dziew­czyn­ka. Kie­dy w swo­jej dzie­cię­cej otwar­to­ści dzie­li­ła się ni­mi z ró­wie­śni­ka­mi i na­uczy­cie­la­mi by­ła wy­śmie­wa­na i nie trak­to­wa­no jej po­waż­nie.

W wie­ku sied­miu lat przy­stą­pi­ła po raz pierw­szy do sa­kra­men­tów po­ku­ty i po­jed­na­nia i Eu­cha­ry­stii. By­ła tak prze­ję­ta, że omdla­ła w dro­dze do ko­ścio­ła i dzie­ci za­nio­sły ją na rę­kach do ko­ścio­ła. Pierw­sza spo­wiedź by­ła dla niej tak ogrom­nym prze­ży­ciem, że w jej trak­cie wy­bu­chła pła­czem, wy­ni­ka­ją­cym z ża­lu nad swo­imi grze­cha­mi. Fakt, że mia­ła wte­dy za­le­d­wie sie­dem lat, udo­wad­nia jej nie­zwy­kłą doj­rza­łość i świa­do­mość w spra­wach wia­ry.

Ja­ko na­sto­lat­ka pod­ję­ła de­cy­zję o wstą­pie­niu do za­ko­nu. Nie­ste­ty, z po­wo­du bra­ku od­po­wied­nie­go po­sa­gu nie od ra­zu mo­gła speł­nić swo­je po­wo­ła­nie. Przez kil­ka lat pra­co­wa­ła ja­ko słu­żą­ca, a w wie­ku dwu­dzie­stu czte­rech lat otrzy­ma­ła styg­ma­ty ko­ro­ny cier­nio­wej. Swo­je cier­pie­nie mę­ki Chry­stu­sa prze­ży­wa­ła w ci­cho­ści, a ra­ny za­wsze skry­wa­ła pod opa­ską.

W 1802 ro­ku zo­sta­ła przy­ję­ta do Zgro­ma­dze­nia Sióstr Au­gu­stia­nek. W ro­ku 1811 jej za­kon zo­stał przy­mu­so­wo zla­icy­zo­wa­ny. Sio­stra An­na Ka­ta­ry­na Em­me­rich zo­sta­ła wów­czas przy­gar­nię­ta przez fran­cu­skie­go księ­dza J. M. Lam­ber­ta. Krót­ko po­tem cięż­ko za­cho­ro­wa­ła i do­zna­ła cał­ko­wi­te­go pa­ra­li­żu. Wła­śnie w cza­sie cho­ro­by do­zna­wa­ła naj­bar­dziej bru­tal­nych wi­zji Mę­ki Pań­skiej i do­zna­wa­ła nie­ludz­kie­go cier­pie­nia. Mia­ła pro­ro­cze wi­zje do­ty­czą­ce Ko­ścio­ła. Zo­sta­ła ob­da­rzo­na wszyst­ki­mi styg­ma­ta­mi. Na pod­sta­wie jej ob­ja­wień po­wstał film Me­la Gib­so­na. Ob­ra­zy z te­go fil­mu na dłu­go po­zo­sta­ją w pa­mię­ci i są bar­dzo po­ru­sza­ją­ce dla każ­de­go wi­dza. Jak wiel­kie mu­sia­ło być za­tem cier­pie­nie, któ­re­go ra­zem z umę­czo­nym Je­zu­sem do­zna­wa­ła bło­go­sła­wio­na.

An­na Ka­ta­rzy­na Em­me­rich zo­sta­ła be­aty­fi­ko­wa­na przez bł. Ja­na Paw­ła II w 2003 ro­ku.

 

Ka­ro­li­na Po­lak