Śmiech jest wy­ra­zem emo­cji. To­wa­rzy­szy nam od za­wsze. Mo­że być szcze­ry lub sztucz­ny, cy­nicz­ny lub ra­do­sny, sto­sow­ny al­bo cał­kiem nie na miej­scu. Nie za­wsze jed­nak umie­my (i chce­my!) do­brze nim się po­słu­gi­wać. A to, co wy­da­je nam się śmiesz­ne dziś, ju­tro mo­że być dla nas kom­plet­nym su­cha­rem.

Śmiech to rzecz lub czyn­ność. Mo­że­my się śmiać, re­agu­jąc na coś za­baw­ne­go al­bo ab­sur­dal­ne­go. Śmiech jest rów­nież na­tu­ral­nym wy­ra­zem ra­do­ści. Nie­mow­lę­ta śmie­ją się z czy­ste­go za­chwy­tu, kie­dy wi­dzą twarz mat­ki. W 1862 r. fran­cu­ski neu­ro­log Gu­il­lau­me Du­chen­ne de Bo­ulo­gne za­ob­ser­wo­wał, że wy­ra­zy twa­rzy, któ­re są „przy­bie­ra­ne je­dy­nie w na­stęp­stwie przy­jem­nych od­czuć du­cha”, cha­rak­te­ry­zu­ją się spe­cy­ficz­ny­mi skur­cza­mi wo­kół oka, któ­rych nie jest w sta­nie wy­wo­łać to, co na­zwa­li­by­śmy „fał­szy­wym uśmie­chem”. Póź­niej, kie­dy by­ło moż­li­we wy­ko­na­nie to­mo­gra­fii mó­zgu, na­ukow­cy mo­gli po­twier­dzić, iż tzw. śmiech Duchenne’a (czy­li szcze­ry) po­wsta­je w pier­wot­nej czę­ści mó­zgu, tej sa­mej, któ­ra od­po­wia­da za od­ruch uciecz­ki lub wal­ki. Na­wet szym­pan­sy „śmie­ją się”, gdy są ła­sko­ta­ne. Śmiech jest za­tem na­szą ce­chą ar­che­ty­picz­ną, nie­mal zwie­rzę­cą. Mo­że być szcze­ry lub sztucz­ny. Cy­nicz­ny lub ra­do­sny, sto­sow­ny al­bo cał­kiem nie na miej­scu. Ktoś, kto ro­ze­śmie­je się z opo­wie­dzia­ne­go przez cie­bie żar­tu, po­pra­wi ci na­strój na ca­ły dzień. Ktoś, kto za­śmie­je się z cie­bie – sku­tecz­nie ci go ze­psu­je.

Gdy lu­dzie się śmie­ją, to jest oczy­wi­ste. Mniej oczy­wi­ste jest: dla­cze­go się śmie­ją? Zda­niem Zyg­mun­ta Freu­da, śmiech peł­ni przede wszyst­kim ro­lę „wen­ty­la bez­pie­czeń­stwa” – roz­ła­do­wu­je na­pię­cie, za­rów­no w przy­pad­ku po­zy­tyw­ne­go jak i ne­ga­tyw­ne­go (stre­su­ją­ce­go) zda­rze­nia.

foto_01-01_02-2017

Śmiech i me­dy­cy­na

Te­ra­pia przez hu­mor i śmiech jest naj­bar­dziej do­stęp­nym, cał­ko­wi­cie dar­mo­wym i przy­jem­nym le­kiem na świe­cie. Śmiech wpły­wa rów­nież na pro­duk­cję do­pa­mi­ny (hor­mo­nu od­po­wie­dzial­ne­go za pa­mięć i kon­cen­tra­cję) i se­ro­to­ni­ny (któ­ra po­pra­wia na­strój i dzia­ła an­ty­de­pre­syj­nie). W no­cy se­ro­to­ni­na prze­kształ­ca się w me­la­to­ni­nę (od­po­wie­dzial­ną za do­bry sen) i en­dor­fi­ny (któ­re po­wo­du­ją eu­fo­rię i uśmie­rza­ją ból). Pod wpły­wem śmie­chu zo­sta­je zre­du­ko­wa­ny po­ziom hor­mo­nów stre­su (ad­re­na­li­ny, no­ra­dre­na­li­ny i kor­ty­zo­lu), któ­re mo­gą być szko­dli­we, je­śli na­pię­cie utrzy­mu­je się przez dłuż­szy czas. Śmiech wzmac­nia rów­nież sys­tem im­mu­no­lo­gicz­ny: po­wo­du­je wzrost licz­by i więk­szą ak­tyw­ność ko­mó­rek ukła­du od­por­no­ścio­we­go i prze­ciw­ciał, któ­re bro­nią nasz or­ga­nizm przed wi­ru­sa­mi, bak­te­ria­mi i ko­mór­ka­mi no­wo­two­ro­wy­mi. Ze śmie­chu pły­ną jesz­cze in­ne ko­rzy­ści, m.in. po­pra­wia się wy­dol­ność ukła­du od­de­cho­we­go. Śmiech po­wo­du­je, że zwięk­sza się ob­ję­tość płuc a dzię­ki te­mu na­pły­wa do nich wię­cej tle­nu. Śmiech wzmac­nia ser­ce, sta­bi­li­zu­je krą­że­nie i po­pra­wia ukrwie­nie. Kie­dy się śmie­je­my, czą­stecz­ki krwi prze­pły­wa­ją z du­żą pręd­ko­ścią przez na­sze tęt­ni­ce, któ­re się roz­sze­rza­ją. Dzię­ki te­mu na­czy­nia krwio­no­śne zwięk­sza­ją swą ob­ję­tość, krew mo­że spraw­niej pły­nąć, ci­śnie­nie krwi ob­ni­ża się, ser­ce wol­niej bi­je i... od­po­czy­wa. Pod­czas śmie­chu pra­cu­je 240 (z 630) mię­śni na twa­rzy, ple­cach, szyi, kar­ku, ra­mio­nach i brzu­chu. Naj­now­sze ba­da­nia po­ka­zu­ją, że śmiech wzmac­nia rów­nież ko­ści, ścię­gna i wią­za­dła. W po­wie­dze­niu, że „śmiech to zdro­wie” jest więc wie­le praw­dy.

 

Jo­la Tę­cza-Ćwierz

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: