Bohaterowie już niepotrzebni...

Gdy w 1945 r. na kon­ty­nen­cie umil­kły dzia­ła, na Za­cho­dzie znaj­do­wa­ło się po­nad 200 tys. żoł­nie­rzy Pol­skich Sił Zbroj­nych na Za­cho­dzie (PSZ). Wal­czy­li na wszyst­kich fron­tach, lecz pod­le­ga­li roz­ka­zom Na­czel­ne­go Wo­dza na Uchodź­stwie w Lon­dy­nie.

Po za­koń­cze­niu woj­ny więk­szość z nich nie chcia­ła lub nie mo­gła wra­cać do ko­mu­ni­stycz­nej Pol­ski, gdzie cze­ka­ły ich szy­ka­ny – wszak część z nich uszła spod so­wiec­kiej nie­wo­li z gen. An­der­sem, in­ni by­li w oczach no­wych władz prze­ciw­ni­ka­mi Pol­ski „lu­do­wej”. Nie o ta­ką oj­czy­znę wal­czy­li u bo­ku alian­tów, lecz o su­we­ren­ną. Dzie­siąt­ki ty­się­cy lu­dzi nie mia­ło się gdzie po­dziać, bo ich mia­sta Sta­lin wcie­lił do ZSRS.

foto_01-01_09-2015
Alian­ci lą­du­ją w pod Arn­hem w Ho­lan­dii, 1944 r.

Wśród po­zba­wio­nych oj­czy­zny by­li bo­ha­te­ro­wie z 2. Kor­pu­su Pol­skie­go gen. Wła­dy­sła­wa An­der­sa, któ­rzy zdo­by­li Mon­te Cas­si­no, otwie­ra­jąc dro­gę na Rzym. By­li i lot­ni­cy ze słyn­nych pol­skich dy­wi­zjo­nów – uwiel­bia­ni, gdy do­ko­ny­wa­li cu­dów mę­stwa w bi­twie po­wietrz­nej o An­glię. 1. Dy­wi­zja Pan­cer­na gen. Sta­ni­sła­wa Macz­ka wy­zwa­la­ła Fran­cję, Bel­gię, Ho­lan­dię – wszę­dzie wi­ta­no ich fla­ga­mi „Dzię­ku­je­my, Po­la­cy!”. W ope­ra­cji lą­do­wa­nia na kon­ty­nen­cie (kryp­to­nim „Mar­ket Gar­den”) bra­ła udział 1. Sa­mo­dziel­na Bry­ga­da Spa­do­chro­no­wa gen. Sta­ni­sła­wa So­sa­bow­skie­go, wy­krwa­wia­jąc się pod Arn­hem. Kil­ka ty­się­cy ma­ry­na­rzy pły­wa­ło w bry­tyj­skiej ma­ry­nar­ce wo­jen­nej.

Wio­sną 1946 r. PSZ nie by­ły ni­ko­mu po­trzeb­ne. Na po­wrót zde­cy­do­wa­ło się 105 tys. żoł­nie­rzy – wie­lu za­pła­ci­ło za tę de­cy­zję prze­śla­do­wa­nia­mi. Nie­daw­ni bo­ha­te­ro­wie sta­li się na wy­spie nie­po­żą­da­ny­mi go­ść­mi, ga­ze­ty oskar­ża­ły ich o nie­wdzięcz­ność wo­bec So­wie­tów: „Sta­lin po­czy­nił na rzecz Po­la­ków du­że ustęp­stwa i za­słu­żył na ich po­dzię­ko­wa­nie” – pi­sa­ły. W lip­cu 1945 r. Bry­tyj­czy­cy i Ame­ry­ka­nie wy­co­fa­li po­par­cie dla Rzą­du RP na Uchodź­stwie, uzna­jąc ko­mu­ni­stycz­ny rząd, po­wo­ła­ny w Mo­skwie.

No­wy bry­tyj­ski pre­mier – Cle­ment At­tlee i mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych – Er­nest Be­vin go­to­wi by­li zro­bić wie­le, by utrzy­mać do­bre sto­sun­ki z So­wie­ta­mi. Be­vin nie ukry­wał, że chęt­nie de­por­to­wał­by wszyst­kich Po­la­ków. W mar­cu 1946 r. każ­dy pol­ski woj­sko­wy do­stał od nie­go list: „Ni­niej­szym zwal­niam Pa­na ze służ­by…”.

W czerw­cu 1946 r. son­daż wy­ka­zał, że po­nad po­ło­wa oby­wa­te­li Zjed­no­czo­ne­go Kró­le­stwa jest za ode­sła­niem Po­la­ków „do ich kra­ju”. Ze­wsząd ota­czał ich mur nie­chę­ci. W oko­li­cach baz lot­ni­czych, gdzie sta­cjo­no­wa­li jesz­cze lot­ni­cy, po­ja­wi­ły się na­pi­sy „An­glia dla An­gli­ków”. Za żoł­nie­rza­mi wo­ła­no: „Wra­caj­cie do sie­bie”. Wie­lu mu­sia­ło jed­nak zo­stać w Wiel­kiej Bry­ta­nii, gdzie ima­li się róż­nych prac, że­by utrzy­mać się na po­wierzch­ni.

Gen. Ma­czek, któ­ry zo­stał na emi­gra­cji w Edyn­bur­gu, po­zba­wio­ny świad­czeń przy­słu­gu­ją­cych we­te­ra­nom alianc­kim, za­ra­biał na ży­cie ja­ko bar­man w jed­nym z edyn­bur­skich ho­te­li. Na wnio­sek miesz­kań­ców Bre­dy przy­zna­no mu ho­no­ro­we oby­wa­tel­stwo Ho­lan­dii. Zo­stał po­cho­wa­ny w 1994 r. na cmen­ta­rzu woj­sko­wym w Bre­dzie.

Gen. So­sa­bow­ski zna­lazł pra­cę ro­bot­ni­ka w ma­ga­zy­nach w fa­bry­ce sil­ni­ków elek­trycz­nych, a póź­niej przy pro­duk­cji te­le­wi­zo­rów. Zmarł na za­wał ser­ca w 1967 r.

 

An­na Ze­chen­ter

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.