Bóg zawsze ma pomysł!

Nie patrz na grzech, nie patrz na sie­bie – patrz na Mnie!

Do­świad­cze­nie po­ka­zu­je, że je­śli przyj­mu­je­my ja­kieś twier­dze­nia bądź za­sa­dy, to ze wzglę­du na ko­goś, kto nam je przed­sta­wia, a kto ma u nas au­to­ry­tet, ufa­my mu i prze­ko­na­li­śmy się, że mu na nas za­le­ży. Al­bo wte­dy, gdy wi­dzi­my sen­sow­ność, kon­kret­ne zy­ski, roz­wój, szer­sze ho­ry­zon­ty, wy­ni­ka­ją­ce z przy­ję­cia tych norm. Pierw­szy po­wód da­je lep­sze re­zul­ta­ty.

Fot. freepik.com

Co cie­ka­we: wła­śnie to jest spo­sób Bo­że­go po­da­wa­nia nam rę­ki w co­dzien­no­ści. Tak Bóg da­je wska­zów­ki, jak funk­cjo­no­wać, aby po­tem nie spi­jać gorz­kich kon­se­kwen­cji wła­snej głu­po­ty. Bóg w kon­tak­tach z ludź­mi, w sy­tu­acjach opi­sa­nych w Bi­blii, ni­gdy nie mó­wi o po­słu­szeń­stwie – pro­si o słu­cha­nie. Ni­by nie­wiel­ka róż­ni­ca – ale jest. Słu­chasz Oso­by, sły­szysz Jej emo­cje, na­sta­wie­nie do cie­bie, tembr gło­su, za­an­ga­żo­wa­nie w dia­log. I re­agu­jesz sto­sow­nie do te­go, jak ode­bra­łeś jej na­sta­wie­nie do cie­bie w tej kon­kret­nej wy­mia­nie zdań czy sy­tu­acji. Je­steś w sta­nie przy­jąć ar­gu­men­ty ab­so­lut­nie prze­ciw­ne two­je­mu wcze­śniej­sze­mu my­śle­niu tyl­ko dla­te­go, że prze­ko­na­ła cię lo­gi­ka wy­po­wie­dzi tej oso­by i jej czu­łość, aten­cja w od­nie­sie­niu do cie­bie. Za­tem: je­śli znasz na pa­mięć dzie­sięć przy­ka­zań, a nie jest ci bli­ski Bóg, to i tak – nie­ste­ty – nic nie ro­zu­miesz. Prze­pi­sy zo­sta­ją wy­rwa­ne z kon­tek­stu, wy­rwa­ne z re­la­cji i sta­ją się ka­mie­niem u szyi.

Gdy ktoś z bi­blij­nych bo­ha­te­rów pod wpły­wem kon­tak­tu z Bo­giem da­je wska­zów­ki i prze­pi­sy, ma tyl­ko je­den cel: prze­ka­za­nie swo­je­go do­świad­cze­nia. Te­go, jak pój­ście za je­go su­ge­stia­mi po­zwo­li od­kry­wać głę­bię my­śle­nia Bo­ga. Ale au­tor bi­blij­ny mó­wi to z in­nej per­spek­ty­wy. Z per­spek­ty­wy czło­wie­ka, któ­re­mu Bóg jest nie­zwy­kle bli­ski. Któ­ry po­znał Bo­ga ja­ko za­an­ga­żo­wa­ne­go w two­rze­nie pięk­na i szczę­ścia dla każ­de­go z nas.

1000+ roz­wią­zań

Czy jed­nak nie za wie­le tych prze­pi­sów w Bi­blii? Czy fak­tycz­nie lu­dzie ich prze­strze­ga­li? Pew­nie tak sa­mo jak my. Ale tu nie cho­dzi o efekt. Waż­niej­szy jest cel. Każ­dy z tych prze­pi­sów ma nas prze­ko­nać, że w każ­dej sy­tu­acji Bóg ma po­mysł, Bóg ma roz­wią­za­nie, Bóg zna wyj­ście. Nie wszyst­kie są szcze­gó­ło­wo opi­sa­ne w Bi­blii. Lecz my też nie ro­zu­mie­my wie­lu opi­sa­nych wy­da­rzeń, bo w na­szych cza­sach ta­kich re­aliów już nie ma (np. jak skła­da­nia ofia­ry oczysz­cze­nia z po­pio­łem z czer­wo­nej kro­wy). Prze­pi­sy w Bi­blii po­ka­zu­ją jed­nak, że mo­żesz u Bo­ga zna­leźć roz­wią­za­nie, że mo­żesz do Nie­go pójść z każ­dą spra­wą, z któ­rą so­bie nie ra­dzisz, któ­rej roz­wią­za­nia nie wi­dzisz. Każ­da te­go ty­pu pró­ba po­zwo­li ci się prze­ko­nać, jak na­praw­dę do­bry jest Bóg. Dla­te­go w De­ka­lo­gu jest 10 prze­pi­sów. Ty­le, ile pal­ców. W sym­bo­li­ce bi­blij­nej ozna­cza­ło to za­mknię­tą ca­łość – czy­li zna­czy­ło: Bóg ma za­wsze po­mysł!

Je­śli znasz na pa­mięć dzie­sięć przy­ka­zań, a nie jest ci bli­ski Bóg, to i tak – nie­ste­ty – nic nie ro­zu­miesz.

Nie zga­dzam się!

A co je­śli nie ro­zu­miem prze­pi­sów, na­ka­zów, for­muł lub z ni­mi się nie zga­dzam? Wte­dy wcho­dzi w ży­cie za­sa­da praw­dzi­wych przy­ja­ciół, tym ra­zem za­sto­so­wa­na w prze­strze­ni ty – Bóg. Brzmi ona: po­wiedz mi o, co ci cho­dzi. Po­kłóć się ze mną, wy­ja­śniaj mi, od­bi­jaj mo­je ar­gu­men­ty – aż mnie nie prze­ko­nasz. I nie zo­sta­wiaj mnie – bo prze­cież kłó­cę się z to­bą i wy­my­ślam kontr­ar­gu­men­ty tyl­ko po to, abyś je od­bił i mnie prze­ko­nał. I nie każ mi te­go, co jest trud­ne, ro­bić sa­me­mu: zrób to ze mną. Tak! To jest dia­log, na któ­rym za­le­ży Bo­gu. Bo­gu nie za­le­ży na bez­myśl­nym po­słu­szeń­stwie, na za­cho­wa­niu za­sad dla sa­mych za­sad, na ła­ma­niu sie­bie, bo „tak trze­ba”. Bóg wie, że to pro­wa­dzi do ukry­tej nie­chę­ci, a na­wet nie­na­wi­ści. Ta­kie funk­cjo­no­wa­nie nie ma nic wspól­ne­go z Je­go my­śle­niem. Bi­blia po­ka­zu­je nam cią­głe Bo­że na­sta­wie­nie na dia­log. W No­wym Te­sta­men­cie Je­zus spro­wa­dza wszyst­kie prze­pi­sy do jed­ne­go: przy­ka­za­nia mi­ło­ści. I tu wy­star­czy usiąść i po­my­śleć lo­gicz­nie, że mi­łość to je­dy­na rze­czy­wi­stość, któ­rej nie moż­na ni­ko­mu na­ka­zać. To kwe­stia two­je­go skło­nie­nia się ku da­nej oso­bie.

W ten spo­sób Bóg po­ka­zu­je, że wszyst­ko za­czy­na się od re­la­cji, od wię­zi, od bli­sko­ści. Do­pie­ro z te­go wy­pły­wa nasz sto­su­nek do in­nych lu­dzi i do sa­mych sie­bie. W fil­mie „Cha­ta” gdy bo­ha­ter wra­ca w pa­mię­ci do trau­ma­tycz­nych sy­tu­acji, Je­zus mó­wi: „Patrz na Mnie!” Nie patrz na sie­bie ani na te sy­tu­acje. Nie py­taj, czy to już był grzech czy jesz­cze nie. W ogó­le nie o to cho­dzi. Je­zus mó­wi: „Patrz na Mnie”. Wte­dy wszyst­ko zro­zu­miesz.

Dla­cze­go Je­zus w ostat­niej sce­nie Ewan­ge­lii wg św. Ja­na py­ta Pio­tra o mi­łość? I dla­cze­go trzy ra­zy? Prze­cież i On, i Piotr wie­dzą, że te sło­wa to tyl­ko sło­wa. W kon­tek­ście ca­łe­go ży­cia Pio­tra – nie za­wsze prze­cież znaj­dy­wa­ły po­twier­dze­nie w uczyn­kach. Je­zus py­ta Pio­tra o mi­łość, bo Mu cho­dzi o więź. Tyl­ko w opar­ciu o wię­zi mo­że się coś zmie­nić – bo zmie­nia się te­raz.

Je­zus mó­wi: Patrz na Mnie! Nie patrz na grzech. Nie patrz na sie­bie. Patrz na Mnie.

 

Jo­an­na No­wiń­ska SM