Antybiotyki – niekoniecznie, nie zawsze, nie na wszystko

Co to są an­ty­bio­ty­ki?

Od­kry­cia pierw­sze­go an­ty­bio­ty­ku do­ko­nał Ale­xan­der Fle­ming w 1928 r. Jed­nak pe­ni­cy­li­na sta­ła się le­kiem do­pie­ro w la­tach 40. Fle­ming i je­go ko­le­dzy-na­ukow­cy: Ho­ward Flo­rey i Er­nest Cha­in otrzy­ma­li za swój „me­dycz­ny wy­na­la­zek” Na­gro­dę No­bla. Za­słu­żo­ną Na­gro­dę No­bla – do­daj­my – bo an­ty­bio­ty­ki ura­to­wa­ły nie­jed­no ludz­kie ży­cie.

Na­zwę „an­ty­bio­tyk” wpro­wa­dził Sel­man Wak­sman, od­kryw­ca strep­to­my­cy­ny. „An­ti” ozna­cza „prze­ciw”, „bio­sti­kos” – „zdol­ny do ży­cia”. Ro­lą an­ty­bio­ty­ków jest więc za­bi­ja­nie lub ha­mo­wa­nie wzro­stu i po­dzia­łu bak­te­rii. Sto­su­je się je w le­cze­niu za­ka­żeń bak­te­ryj­nych oraz przed za­bie­ga­mi chi­rur­gicz­ny­mi.

foto_01-03_18-2014

Kie­dy brać, kie­dy nie brać?

Sku­tecz­ność an­ty­bio­ty­ków jest wy­so­ka, ale nie­od­po­wied­nie (czy­li np. zbyt czę­ste) ich sto­so­wa­nie mo­że przy­nieść od­wrot­ne skut­ki – bak­te­rie uod­por­nią się na lek. Przed po­da­niem le­ku naj­le­piej jest wy­ko­nać tzw. po­siew ma­te­ria­łu od cho­re­go, czy­li zba­dać np. krew al­bo wy­maz z gar­dła. Ba­da­nie po­zwa­la usta­lić, któ­re kon­kret­na bak­te­ria jest od­po­wie­dzial­na za cho­ro­bę i czy da­ny an­ty­bio­tyk so­bie z nią po­ra­dzi. Ta­kie le­cze­nie na­zy­wa­my ce­lo­wa­nym. Le­karz mo­że też zde­cy­do­wać o po­da­niu an­ty­bio­ty­ku bez po­sie­wu, ba­zu­jąc na swo­jej wie­dzy o ak­tu­al­nej sy­tu­acji epi­de­mio­lo­gicz­nej (np. wie, że w da­nej gmi­nie pa­nu­je ostre za­ka­że­nie da­ną bak­te­rią). To tzw. te­ra­pia em­pi­rycz­na.

Pa­mię­taj­my, że an­ty­bio­ty­ko­te­ra­pia nie jest sku­tecz­na w przy­pad­ku za­ka­żeń wi­ru­so­wych, czy­li np. gry­py. Na­wet bar­dzo wy­so­ka go­rącz­ka i złe sa­mo­po­czu­cie nie są wte­dy wska­za­niem do po­da­nia an­ty­bio­ty­ku (chy­ba że wdar­ło się za­ka­że­nie bak­te­ryj­ne, nie jest to jed­nak czę­ste).

Od lat trwa mo­da na an­ty­bio­ty­ki. Nad­mier­ne ich sto­so­wa­nie (w me­dy­cy­nie, w we­te­ry­na­rii, ho­dow­li, rol­nic­twie, a tak­że w prze­my­śle) spo­wo­do­wa­ło, że na bar­dzo sze­ro­ką ska­lę roz­prze­strze­ni­ły się drob­no­ustro­je, któ­re są le­ko­od­por­ne. War­to wie­dzieć, że w Pol­sce pro­wa­dzo­ny jest Na­ro­do­wy Pro­gram Ochro­ny An­ty­bio­ty­ków. Je­go ce­lem jest pod­nie­sie­nie świa­do­mo­ści, że le­ki te nie za­wsze są ko­niecz­ne i że nie po­ma­ga­ją na wszyst­ko.

Do­mo­wy sy­rop czosn­ko­wy na prze­zię­bie­nie

Dzia­ła! Spraw­dzo­ny i lu­bia­ny w mo­im do­mu. Je­go za­le­tą jest to, że mi­mo za­war­to­ści czosn­ku, po­zo­sta­wia nasz od­dech w do­brej kon­dy­cji! Sy­rop naj­le­piej przy­go­to­wać te­raz, kie­dy nasz pol­ski czo­snek – na­tu­ral­ny an­ty­bio­tyk – jest so­czy­sty i ostry. Za­go­to­wać 4 szklan­ki wo­dy i cu­kru. Do­dać 1 głów­kę czosn­ku star­tą na tar­ce, sok wy­ci­śnię­ty z 2 ½ cy­try­ny, 5 ły­żek mio­du le­śne­go, su­szo­ny kwit li­py, ły­żecz­kę ty­mian­ku i ca­łość chwi­lę go­to­wać. Po­tem od­ce­dzić, prze­lać do bu­te­lek i za­pa­ste­ry­zo­wać. Prze­cho­wy­wać w chłod­nym i za­ciem­nio­nym miej­scu. W przy­pad­ku prze­zię­bie­nia za­ży­wać 2‒3 ły­żecz­ki dzien­nie.

Jak sto­so­wać?

I jesz­cze jed­na waż­na kwe­stia – an­ty­bio­ty­ki sku­tecz­nie nisz­czą nie tyl­ko ata­ku­ją­ce nas złe bak­te­rie, ale rów­nież te do­bre, na­sze, któ­re two­rzą ko­rzyst­ną flo­rę bak­te­ryj­ną. I choć nie ma wska­zań me­dycz­nych do tak re­kla­mo­wa­nych dzi­siaj le­ków osło­no­wych pod­czas an­ty­bio­ty­ko­te­ra­pii, war­to zja­dać wię­cej jo­gur­tów i pić ke­fir, któ­re to pro­duk­ty za­wie­ra­ją pa­łecz­ki kwa­su mle­ko­we­go.

Nie na­le­ży prze­ry­wać ku­ra­cji np. po dwóch dniach, kie­dy tyl­ko po­czu­je­my się le­piej. Pa­mię­taj­my też, że an­ty­bio­ty­ki za­wsze (!) po­pi­ja­my tyl­ko wo­dą. Mle­ko, sok czy jo­gurt mo­gą ha­mo­wać ich dzia­ła­nie, a ka­wa, co­la czy her­ba­ta w ogó­le źle wpły­wa­ją na pro­ces wchła­nia­nia sub­stan­cji. Nie­któ­rych le­ków nie na­le­ży też łą­czyć z je­dze­niem. Ta­kie in­for­ma­cje za­wie­ra każ­da ulot­ka do­łą­czo­na do opa­ko­wa­nia.

 

Mag­da­le­na Gu­ziak-No­wak