Ro­la Ko­ścio­ła Ka­to­lic­kie­go w na­szych dzie­jach by­wa re­du­ko­wa­na do in­sty­tu­cji re­pre­zen­tu­ją­cej ob­ce pań­stwo.

W ten spo­sób opi­sy­wa­ła go pro­pa­gan­da ko­mu­ni­stycz­na. Ko­ściół był dla Mo­skwy prze­szko­dą w bu­do­wa­niu ustro­ju ko­mu­ni­stycz­ne­go i for­ma­to­wa­niu umy­słów oby­wa­te­li. W po­ka­zo­wych pro­ce­sach w PRL-u ska­zy­wa­no du­chow­nych pod za­rzu­tem re­ali­za­cji po­li­ty­ki Sto­li­cy Apo­stol­skiej i „współ­pra­cy z wy­wia­dem ame­ry­kań­skim”, a pra­sa – pod­le­gła Par­tii – okre­śla­ła ich ja­ko „agen­tów Wa­ty­ka­nu”.

Tak­że te­raz moż­na spo­tkać mło­dych gniew­nych, któ­rzy za­rzu­ca­ją księ­żom nie­lo­jal­ność – że słu­żą Wa­ty­ka­no­wi, dzia­ła­jąc na szko­dę Pol­ski. Po­pu­lar­ne sta­ły się ru­chy neo­po­gań­skie, uzna­ją­ce chrze­ści­jań­stwo za sprzecz­ne ze „sło­wiań­ską du­szą”. Nie­któ­rzy na­si ro­da­cy są skłon­ni wy­rzu­cić nie­mal 1000 lat hi­sto­rii Po­la­ków dla wy­obra­żeń o daw­nych, ple­mien­nych cza­sach.

foto_01-01_08-2016

Ko­ściół dro­gą Pol­ski

Nie da się roz­dzie­lić dzie­jów Pol­ski od dzie­jów Ko­ścio­ła. Zna­ne po­cząt ki pol­skiej pań­stwo­wo­ści wią­żą się z przy­ję­ciem chrztu przez Miesz­ka I i je­go pod­da­nych. De­cy­zja, by przy­jąć go z Rzy­mu, prze­są­dzi­ła o wy­jąt­ko­wo­ści na­szej kul­tu­ry, łą­czą­cej cha­rak­ter sło­wiań­ski z za­chod­nim. Obec­ność Ko­ścio­ła na zie­miach Po­lan wią­za­ła się z awan­sem księ­stwa, trak­to­wa­nym już przez Ot­to­na III na rów­ni z za­chod­ni­mi mo­car­stwa­mi. Pod­le­głe bez­po­śred­nio Rzy­mo­wi bi­skup­stwa pod­kre­śla­ły na­szą nie­za­leż­ność wo­bec star­szych państw chrze­ści­jań­skich.

Bar­dzo szyb­ko in­sty­tu­cja Ko­ścio­ła i pol­ska tra­dy­cja sta­ły się jed­no­ścią. Stąd póź­niej uku­to ste­reo­typ (czę­sto się spraw­dza­ją­cy) Po­la­ka-ka­to­li­ka – to wła­śnie ka­to­li­cyzm uzna­wa­no za gwa­ran­cję pol­sko­ści.

Wo­ła­nie o jed­ność

Re­for­ma­cja nie przy­nio­sła Rze­czy­po­spo­li­tej od­no­wy mo­ral­nej, za to spo­wo­do­wa­ła wiel­kie za­mie­sza­nie. W epo­ce nie­po­ko­jów re­li­gij­nych XVI w. ma­gna­ci, a za ni­mi (z mu­su) pod­da­ni, prze­cho­dzi­li od jed­nej z 30 sekt do dru­giej. Po­dzia­ły na „gó­rze” i roz­ru­chy na „do­le” spo­łe­czeń­stwa de­sta­bi­li­zo­wa­ły pań­stwo.

Ks. Piotr Skar­ga od­waż­nie przy­po­mi­nał wszyst­kim ma­ją­cym udział w rzą­dach, od kró­la po drob­ne­go szlach­ciu­rę, czym jest mi­łość Oj­czy­zny: „Do­brze mi­ło­wać są­sia­da, le­piej wszyst­kich, któ­rzy w mie­ście jed­nem są, a jesz­cze le­piej wszyst­kich oby­wa­te­li kró­le­stwa te­go...”. Po­tę­piał też he­re­zje, któ­re po­dzie­li­ły i osła­bi­ły pań­stwo.

Ko­ściół w Pol­sce nie chciał woj­ny re­li­gij­nej. Za Wła­dy­sła­wa IV Wa­zy bi­sku­pi za­pro­si­li pro­te­stan­tów do To­ru­nia na „bra­ter­ską roz­mo­wę”, chcąc uzy­skać jed­ność wia­ry i po­kój re­li­gij­ny. Choć spo­tka­nie nie mo­gło przy­nieść tak ide­ali­stycz­ne­go re­zul­ta­tu, to sta­ło się przy­kła­dem po­ko­jo­wej kon­fron­ta­cji – na tle Eu­ro­py po­grą­żo­nej w woj­nie trzy­dzie­sto­let­niej.

 

Mi­chał Nie­niew­ski 

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: