Jed­ni wi­dzą w niej „ostat­ni zryw sta­rej, sar­mac­kiej Pol­ski”, in­ni – pierw­sze po­wsta­nie na­ro­do­we. W cza­sach ko­mu­ni­stycz­nych uczy­nio­no wszyst­ko, by pa­mięć o kon­fe­de­ra­cji za­bić. By­ła prze­cież ru­chem „szla­chec­kim” i an­ty­ro­syj­skim, a na jej sztan­da­rach wid­nia­ły ha­sła „Je­zus – Ma­ry­ja”. Je­że­li uczo­no o niej w szko­le, to ja­ko o nie­szczę­ściu, któ­re ścią­gnę­ło na Rzecz­po­spo­li­tą pierw­szy roz­biór w 1772 ro­ku.

Zdraj­cy prze­ciw pa­trio­tom

Gdy w 1767 r. w War­sza­wie ze­brał się sejm, mia­sto oto­czy­ły woj­ska ro­syj­skie, a am­ba­sa­dor ca­ry­cy Ka­ta­rzy­ny Ni­ko­łaj Rep­nin ro­bił, co mógł, by par­la­ment przy­jął trak­tat z Ro­sją, od­da­ją­cy gwa­ran­cje nie­pod­le­gło­ści pań­stwo­wej ca­ro­wi. Wie­lu uczest­ni­ków ob­rad, świa­do­mych, że bę­dzie to ozna­czać ko­niec su­we­ren­no­ści, prze­ciw­sta­wia­ło się trak­ta­to­wi, a mło­dy po­seł Jó­zef Wy­bic­ki sta­nął na­wet na­prze­ciw Rep­ni­na z ob­na­żo­ną szpa­dą.

Zdraj­ców zna­la­zło się jed­nak wie­lu, zaś naj­gło­śniej prze­ciw nim pro­te­stu­ją­cy bi­skup kra­kow­ski Ka­je­tan Soł­tyk, bi­skup ki­jow­ski Jó­zef Za­łu­ski, se­na­tor Wa­cław Rze­wu­ski i je­go syn po­seł Se­we­ryn Za­łu­ski zo­sta­li z roz­ka­zu Rep­ni­na po­rwa­ni paź­dzier­ni­ko­wej no­cy 1876 r. i wy­wie­zie­ni do Ka­łu­gi na po­łu­dnie od Mo­skwy. By­ła to in­ge­ren­cja tak bru­tal­na, jak upro­wa­dze­nie w 1945 r. przez wła­dze bol­sze­wic­kie przed­sta­wi­cie­li Pol­ski Pod­ziem­nej i po­sta­wie­nie ich przed so­wiec­kim są­dem. Wszy­scy wró­ci­li wpraw­dzie po pię­ciu la­tach, ale wieść gmin­na nio­sła, że bi­sku­pa Soł­ty­ka roz­pacz do­pro­wa­dzi­ła do sza­leń­stwa.

Rzecz­po­spo­li­ta sta­nę­ła nad prze­pa­ścią. Prze­pła­ce­ni przez ca­ry­cę po­sło­wie i król pod­pi­sa­li trak­tat, a na pa­trio­tach do­ko­na­no ze­msty z roz­ka­zu ro­syj­skiej mo­nar­chi­ni – jej żoł­da­cy za­ję­li i spu­sto­szy­li ma­jąt­ki „bu­rzy­cie­li po­rząd­ku”, po­zba­wia­jąc ich da­chu nad gło­wą.

Eu­ro­pa się obu­rza

Tym­cza­sem ci, któ­rzy za swój obo­wią­zek uwa­ża­li wal­kę o oj­czy­znę i wia­rę ka­to­lic­ką, ze­bra­li się w Ba­rze na Po­do­lu, gdzie za­wią­za­li kon­fe­de­ra­cję – tak w cza­sach przed­ro­zbio­ro­wych na­zy­wa­no zwią­zek szlach­ty, du­chow­nych lub miesz­czan utwo­rzo­ny dla osią­gnię­cia wspól­ne­go ce­lu.

Prze­ciw­sta­wi­li się sej­mo­wi i kró­lo­wi Sta­ni­sła­wo­wi Au­gu­sto­wi Po­nia­tow­skie­mu – fa­wo­ry­to­wi Ka­ta­rzy­ny. By­ło to naj­dłuż­sze, bo trwa­ją­ce czte­ry la­ta, po­wsta­nie. Obroń­cy kra­ju bi­li się z nie­po­rów­na­nie sil­niej­szy­mi woj­ska­mi kró­la Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta Po­nia­tow­skie­go, do­wo­dzo­ny­mi przez Ksa­we­re­go Bra­nic­kie­go i wspie­ra­ny­mi przez re­gu­lar­ne ro­syj­skie od­dzia­ły, na­pły­wa­ją­ce wciąż ze wscho­du.

Szcze­gól­ną nie­chęć krę­gi pa­trio­tycz­ne oka­zy­wa­ły wo­bec kró­la, bę­dą­ce­go ule­głym wo­bec ca­ry­cy. Póź­niej­szy bo­ha­ter walk o nie­pod­le­głość Sta­nów Zjed­no­czo­nych Ka­zi­mierz Pu­ła­ski upro­wa­dził na­wet Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta z je­go ka­re­ty w cen­trum War­sza­wy. Eu­ro­pa okrzyk­nę­ła kon­fe­de­ra­tów „kró­lo­bój­ca­mi”, choć wład­cy włos z gło­wy nie spadł i wkrót­ce zo­stał uwol­nio­ny.

Wte­dy to po raz pierw­szy roz­pę­ta­ła się w Eu­ro­pie tak do­brze nam zna­na i wciąż po­wta­rza­na pro­pa­gan­da szka­lu­ją­ca Pol­skę ja­ko kraj ciem­ny, ka­to­lic­ki, cie­mię­żą­cy przed­sta­wi­cie­li in­nych wy­znań. Opi­nie ta­kie roz­po­wszech­nia­no za pie­nią­dze ca­ry­cy Ka­ta­rzy­ny – do­da­wa­ły one na­tchnie­nia fran­cu­skie­mu fi­lo­zo­fo­wi Wol­te­ro­wi i in­nym krze­wi­cie­lom po­stę­pu.

 

An­na Ze­chen­ter

 

Wię­cej w dru­ko­wa­nym wy­da­niu „Dro­gi”. Za­chę­ca­my do pre­nu­me­ra­ty. O „Dro­gę” py­taj­cie tak­że w swo­ich pa­ra­fiach.

 

Najnowszy numer:
Najnowszy numer:
Polecamy: